W ostatnim swoim tegorocznym występie Barcelona mierzyła się z Cordobą. Podopieczni Luisa Enrique bez większych problemów pokonali beniaminka Primera Division. Swój wygrała również Valencii, a kolejny mecz bez zwycięstwa zaliczył Real Sociedad.
Mecz rozpoczął się od gola dla Barcelony, która już w drugiej minucie wyszła na prowadzenie. Kapitalne podanie Rakiticia na gola zamienił będący ostatnio w bardzo wysokiej formie Pedro.
https://twitter.com/FootyLiveVines/status/546319853649657856
Przez następne minuty bardzo mało działo się na boisku. Zawodnicy Barcelony niby kontrolowali to, co się dzieje, ale od czasu do czasu pozwalali gościom na wyprowadzanie całkiem groźnych akcji. Jeżeli chodzi o „Dumę Katalonii”, to szansę na strzelenie gola mieli Suarez, który nie wykorzystał podania Iniesty, i Pique, którego strzał głową obronił bramkarz Cordoby. Ogólnie w pierwszej połowie Barcelona nie zachwycała. Słabo grał Leo Messi, który tracił dużo piłek, po raz kolejny kiepsko wyglądał Suarez, który coś nie może do końca wpasować się w tę grę Barcelony. Po raz kolejny najaktywniejszym zawodnikiem był Jordi Alba, który swoimi rajdami sprawiał wiele kłopotów obrońcom Cordoby – był już kolejny mecz, w którym Hiszpan prezentował się naprawdę bardzo dobrze. Ciekawym wydarzeniem był fakt, że w pierwszym składzie Barcelony wybiegł Martin Montoya, który w tym sezonie praktycznie nie grywał. Być może chodzi o to, żeby teraz sobie trochę pograł i dzięki temu jego cena podskoczy, a potem zostanie sprzedany. W zespole gości w pierwszej połowie na pochwałę zasłużył Fede Cartabia, który jest wypożyczony do Cordoby z Valencii i w tym meczu pokazywał, że jest dobrym zawodnikiem. Kilka jego zagrań naprawdę zasługiwało na brawa.
Druga połowa rozpoczęła się podobnie i jak pierwsza i już po ośmiu minutach mieliśmy dwubramkową przewagę Barcelony. Kapitalna asysta Pedro i pierwsza ligowa bramka Luisa Suareza.
https://twitter.com/FootyLiveVines/status/546336980427366400
Kolejne minuty meczu nie przyniosły zmiany sytuacji. Piłkarze Barcelony kontrolowali to spotkanie, a w końcówce, jak to często bywało w tym sezonie, znacznie przyspieszyli. Trzecią bramkę dla „Dumy Katalonii” po dośrodkowaniu Xaviego z rzutu wolnego pięknym strzałem głową zdobył Gerard Pique. Przez większość drugiej połowy można było sobie zadawać pytanie: gdzie jest Leo Messi? No i Argentyńczyk w końcu się odnalazł. Strzelił dwa gole i pokazał, że nawet jeśli nie rozgrywa dobrego meczu, to i tak potrafi strzelać bramki. Warto przyznać, że oba gole strzelił prawą nogą, co ostatnio jest coraz częstsze. Goście w drugiej połowie już kompletnie przestali atakować bramkę Barcelony i skupili się tylko na obronie, co nie skończyło się dla nich zbyt szczęśliwie. Co warto jeszcze zapamiętać po tym spotkaniu? Na pewno kolejny pozytywny występ Pedro, który powoli zaczyna przypominać tego zawodnika, którego oglądaliśmy, gdy trenerem Barcelony był Pep Guardiola, a także wracającego do wysokiej dyspozycji Pique, który lepszą formę pokazywał już w poprzednich spotkaniach. Barcelona w końcu zaczęła stwarzać zagrożenie po stałych fragmentach gry, a to może być dla niej bardzo ważne jeżeli chodzi o dalszą część sezonu.











