Mane show i prawdziwy grad bramek w derbach Merseyside


Liverpool rozstrzelał Everton aż 5:2, a kapitalny występ zaliczył Sadio Mane, autor dwóch asyst i bramki. Everton zaś dryfuje w strefie spadkowej.

4 grudnia 2019 Mane show i prawdziwy grad bramek w derbach Merseyside
www.football365.com

Festiwal pięknych asyst Sadio Mane, błędów w obronie po obu stronach i zmarnowanych szans. Derby Merseyside nie zawiodły, a Liverpool pokonuje Everton 5:2. Everton, który już niedługo zostanie bez menedżera.


Udostępnij na Udostępnij na

Obie ekipy przystępowały do tego meczu w skrajnie odmiennych nastrojach. Liverpoolczycy z czerwonej części Merseyside stanęli przed szansą utrzymania dystansu nad Manchesterem City do 11 punktów, za to Everton walczył o wydostanie się ze strefy spadkowej.

Mecz jednak doskonale odzwierciedlił pozycję obu zespołów w tabeli, bowiem momentami rzeczywiście wyglądało to na pojedynek lidera z siedemnastą drużyną Premier League. Liverpool grubymi fragmentami spotkania był drużyną o klasę lepszą, a tylko błędy obronne gospodarzy pozwoliły nawiązać kontakt swoim rywalom.

Niemiecki szkoleniowiec zaskoczył nieco rezerwowym składem, ale  zmiennicy Juergena Kloppa zdali egzamin. Można to tłumaczyć chęcią oszczędzania swoich graczy przed kulminacją grudniowego maratonu, ale szerokie roszady obył się bez konsekwencji.  Adrian nieźle zastąpił pauzującego za czerwoną kartkę Alissona, a na boisku pojawili się także Lallana oraz strzelcy bramek – Origi i Xherdan Shaqiri.

Show Sadio Mane

Gol i dwie asysty. Oglądając poczynania Senegalczyka w 2019 roku można się zastanawiać jakim cudem nie zakończył ostatniego plebiscytu Złotej Piłki przynajmniej na podium. Zawodnik Liverpool prezentuje ostatnio futbol klasy światowej i to często w najbardziej prestiżowych meczach drużyny.

Trafiając do Liverpoolu z Southampton, Mane był często piłkarzem jednowymiarowym, głównie znanym ze swojej szybkości. W ostatnim czasie Senegalczyk zaliczył jednak gigantyczny postęp w swojej grze.

Dzisiejszy występ był wszakże najlepszym podsumowaniem całego pakietu, który wnosi do zespołu. Mane nie jest już tylko znakomitym strzelcem, ale także rewelacyjnie dogrywa do swoich rywali. Jego dwie błyskotliwe asysty z dzisiejszego meczu pokazały, że skrzydłowy staje się piłkarzem kompletnym. Szkoda tylko tych dwóch zmarnowanych szans w końcówce meczu, ale można je chyba przypisać zmęczonym nogom.

Origi nie przestaje zachwycać

Równie dużo pochwał można kierować wobec Divocka Origiego, który ewidentnie polubił strzelanie w derbach Merseyside. Proszę sobie wyobrazić, że Belg przeciwko nikomu w swojej karierze nie zdobył aż tylu bramek co przeciwko Evertonowi – 5.

Origi jest prawdziwym fenomenem w ostatnich miesiącach. Jego bohaterski sezon 18/19 wydawał się być szczytem możliwości, ale piłkarz ten udowadnia, że tamte cudowne wyczyny nie były przypadkiem.

Belg momentami wykracza poza logikę. Origi ma bowiem bardzo szeroki wachlarz strzelecki, ciągle zaskakując nas czymś nowym. A to przytomne zachowanie przy rzucie rożnym z Barceloną, a to przewrotka z Arsenalem, a dzisiaj pokazał doskonałe wyjście do prostopadłych podań.  Przyjęcie piłki i strzał przy drugim trafieniu z dzisiejszego wieczora były czymś, czego nie powstydziliby się najlepsi napastnicy świata.

Tym samym Juergen Klopp może sobie pozwolić na niesamowity komfort. Nawet bowiem zostawiając na ławce takich graczy jak Firmino i Salah, Niemiec może liczyć na godne występy zmienników. A gola dołożył przecież takźe Xhaqiri.

Defensywa kroplą goryczy

Mimo efektownego zwycięstwa nad derbowymi rywalami, Juergen Klopp ma powody do niepokoju. Po raz kolejny bowiem jego zawodnikom nie udało się zachować czystego konta w meczu. W tym sezonie Premier League taka sztuka udała im się zaledwie dwukrotnie. O jeden raz więcej niż słynny zespół Derby County po 15 ligowych kolejkach sezonu 07/08.

To co może irytować fanów „The Reds” to liczba niewymuszonych błędów, które później prowadzą do utraty gola. Dzisiaj mieszany występ zaliczył na przykład Dejan Lovren, który co prawda zaliczył kapitalną asystę, ale potem źle się ustawił przy golu Richarlisona.

Na szczęście dla ekipy z Anfield, ta nieporadna postawa w defensywie nie przekłada się na razie na utratę punktów. Jeśli jednak Liverpool marzy o historycznym ligowym tytule, grę w defensywie koniecznie trzeba poprawić. Dzisiaj obrona Evertonu wyczyniała jeszcze gorsze rzeczy, ale nie zawsze uda się „The Reds” wystrzelać swoich rywali.

Marco Silva na wylocie

A skoro już rozmawiamy o Evertonie… Chyba już żaden cud nie uratuje posady Marco Silvy w niebieskiej części Liverpoolu. Portugalczyk balansował w ostatnich tygodniach na bardzo cienkiej linii, która dziś chyba została już ostatecznie zerwana.

Fakty są bowiem takie, że Everton zajmuje 18-ste (!) miejsce w ligowej tabeli, czyli w strefie spadkowej. Choć niewielu typowało „The Toffees” jako głównych kandydatów do 6-7 miejsca, to obecna sytuacja jest absolutną katastrofą. I to pomimo wydania około 200 mln funtów w ostatnich dwóch sezonach.

W tej drużynie panuje wielki chaos. Ofensywa bazuje na indywidualnościach, za to prawdziwy dramat panuje w linii obronnej. Dzisiejszy derbowy pojedynek brutalnie obnażył słabość defensywy w składzie Michael Keane – Yerry Mina.  W całym sezonie Everton stracił już 26 bramek, co jest czwartym najgorszym wynikiem w całej Premier League.

Tym samym nie zdziwimy się, jeśli już w tym tygodniu Marco Silva pożegna się ze stanowiskiem. Pozostaje pytanie kto zastąpi 42-latka w klubie, ale jakoś ciężko wierzyć o odpowiedniego następcę, znając kiepskie planowanie tamtejszego zarządu. Jedno jest pewne – David Moyes zapewne zapobiegawczo wysłał już swój najlepszy garnitur do lokalnej pralni.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski