Manchester United pokonał w Leverkusen miejscowy Bayer 5:0 (2:0) w meczu piątej kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów. Podopieczni Davida Moyesa są już pewni wyjścia z grupy. Angielska drużyna wykazała się w meczu sporą skutecznością, nie pozostawiając ani na moment złudzeń. Bayer imponował ambicją, ale to nie pozwoliło nawet na strzelenie jednej bramki.

Pierwszą dogodną sytuację wypracowali sobie gospodarze dopiero w 22. minucie. Kiessling znalazł się w doskonałej sytuacji, ale jego strzał został w ostatniej chwili zablokowany. Jeszcze w tej samej minucie goście wyprowadzili zabójczą kontrę. Valencia dostał kapitalne podanie na piąty metr i pewnym strzałem pokonał bezradnego Leno. Manchester po strzelonej bramce nie zamknął się, a dalej atakował. Chwilę później mieli kolejną sytuację. Giggs wrzucił w pole karne, do piłki dotarł Jones, lecz został zablokowany, a dobitka Evansa daleko od bramki. Po półgodzinie mamy 2:0. Najwyżej do dośrodkowania Rooney’a wyskoczył Smalling i strzałem głową umieścił piłkę w siatce. Pierwsza połowa zakończyła się dwubramkowym prowadzeniem przyjezdnych. Obie bramki okraszone pięknymi asystami.
Po wznowieniu gry Manchester dalej atakował. Dośrodkowanie na Kagawe, w ostatniej chwili wybił Leno. Po godzinie gry mogło być już 3:0. Rooney świetnie wypuścił Naniego. Portugalczyk zdecydował się na strzał z dystansu, który przeleciał minimalnie obok słupka. Chwilę później Bayer również miał swoją szansę. Jeden z zawodników posłał piłkę prosto na głowę Spahica, ale futbolówka zatrzymała się na słupku. Manchester nadal nie odpuszczał, czego efektem był ładny strzał Rooney’a, odrobinę niecelny. W 66. minucie nikt już nie miał wątpliwości, komu należy się zwycięstwo. Evans wbił do bramki bezpańską piłkę po zamieszaniu w polu karnym. Niemiecka drużyna ambitnie walczyła o honorowe trafienie. Okazję miał Kiessling, ale stracił piłkę, kilka metrów od bramki. A „Czerwone Diabły” nadal realizowały swój plan, nie dając rywalom dojść do słowa. W 77. minucie Rooney próbował przelobować Leno, ale piłka ostatecznie trafiła do Smallinga, który dopełnił formalności i zdobył swoja drugą bramkę w meczu. Anderson miał jeszcze okazję, ale nie zdołał zdobyć bramki w doskonałej sytuacji. Jakby tego było mało, Manu dobił rywali w samej końcówce. Nani dostał futbolówkę na szesnastym metrze, minął bramkarza Bayeru i skierował piłkę do siatki. Drużyna z Leverkusen ciągle wykazywała się sporą ambicją, bo już po chwili Castro mocno uderzał na bramkę gości, ale dobrą interwencją popisał się De Gea.










