Po pierwszym meczu drugiej rundy eliminacyjnej do Ligi Mistrzów powody do umiarkowanego optymizmu mają wszyscy sympatyzujący za Wisłą Kraków, gdyż zespół ten w szczęśliwych okolicznościach pokonał drużynę mistrza Łotwy, Skonto Ryga. Zadowolenia z końcowego wyniku nie krył także trener „Białej gwiazdy”, Robert Maaskant, który uważa, że wygrana 1:0 nie oddaje tego, iż to Wisła była zdecydowanie lepsza podczas środowego wieczoru.
– Wykonaliśmy dobrą robotę, wygrywając mecz, ale wiemy również, że ciągle mamy wiele do zrobienia. Ta drużyna, która zagrała dzisiaj, była prawie tą samą, co w zeszłym sezonie, oprócz Iliewa, który zastąpił kontuzjowanego Andraża Kirma, i Michaela Lameya, który gra zamiast Erika Cikosa. Jest więc to prawie ten sam zespół, z którym zdobyłem mistrzostwo Polski. Jestem zadowolony z dzisiejszego wyniku – powiedział Robert Maaskant na pomeczowej konferencji prasowej.
Szkoleniowiec wiślaków stwierdził również, że przede wszystkim pierwsza połowa meczu ze Skonto Ryga była kontrolowana przez mistrza Polski. – Zwłaszcza w pierwszej połowie absolutnie kontrolowaliśmy grę. Jedyną rzeczą, jakiej mi zabrakło, to więcej goli. Druga część spotkania była mniej więcej taka sama, oprócz kilku ostatnich minut, kiedy mały błąd Kewa Jaliensa dał szansę na strzelenie gola naszym rywalom – dodał trener.










