Po meczu z APOEL-em Nikozja trener mistrza Polski, Robert Maaskant, gratulował cypryjskiej drużynie awansu do kolejnej fazy rozgrywek. Jednocześnie szkoleniowiec krakowskiego zespołu nie krył rozczarowania, iż jego podopieczni nie awansowali do fazy grupowej tych niezwykle prestiżowych i dochodowych rozgrywek.
Wisła Kraków po raz kolejny nie dała rady sforsować bram do elitarnej Champions League. Tym razem na drodze „Białej Gwiazdy” stanęła ekipa APOEL-u Nikozja. Drużyna dowodzona przez Ivana Jovanovicia zaaplikowała drużynie z Grodu Kraka trzy bramki, tracąc tylko jedną. To dało jej pewny awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Na pomeczowej konferencji prasowej holenderski trener Wisły Kraków narzekał na to, że jego podopieczni w pierwszej części gry nie prezentowali się tak, jak on by tego oczekiwał.
– Jesteśmy bardzo, bardzo rozczarowani. Mieliśmy jednobramkową zaliczkę z pierwszego meczu z Krakowa. Chcieliśmy zacząć to spotkanie agresywnie. Graliśmy tak kilka minut, a potem, zwłaszcza w pierwszej połowie, nie zaprezentowaliśmy się na tyle dobrze, żeby zatrzymać APOEL. W drugiej połowie nasza gra była inna. Zmieniłem trochę założenia taktyczne. Myślę, że w tym momencie bardziej kontrolowaliśmy mecz niż w pierwszej części, udało nam się też strzelić gola – powiedział szkoleniowiec trzynastokrotnego mistrza Polski, Robert Maaskant.










