Kolumbijczyk znów gra we Włoszech na najwyższym poziomie. Napastnik urodzony w kolumbijskim Santo Tomas robi wszystko, by „Viola” wciąż liczyła się w walce o europejskie puchary.
Luis Muriel wraca do Włoch w wielkim stylu. Piłkarz zimą został wypożyczony z Sevilli do ACF Fiorentina, w której zdobywa gol za golem. Kolumbijczyk, który jeszcze nie tak dawno irytował swoją nieskutecznością, teraz pokazuje na Półwyspie Apenińskim swój piłkarski kunszt i udowadnia swoją wartość. Na włoskich boiskach jest nie do zatrzymania, co mecz powiększając swój strzelecki dorobek.
Nieudana hiszpańska przygoda
Muriel do Włoch trafił po raz pierwszy w lipcu w 2010 roku. Przeniósł się wtedy z Deportivo Cali do Udinese Calcio, słynącego z wyszukiwania młodych piłkarzy i wprowadzanie ich do seniorskiej piłki. W Italii długo jednak nie zabawił. Gino Pozzo, właściciel włoskiego klubu, postanowił wypożyczyć młodego Kolumbijczyka do Grenady, która również należy do niego. Kolumbijski talent nie mógł być specjalnie szczęśliwy z pobytu na zapleczu hiszpańskiej La Liga. W Grenadzie rozegrał w sumie dziewięć spotkań, w tym dwa w Pucharze Króla, nie zdobył ani jednego gola.
Udane mistrzostwa
Momentem przełomowym dla Luisa Muriela był sezon 2011/2012. Zaczął się od mistrzostw świata U-20 w Kolumbii. Muriel przed własną publicznością zaprezentował się naprawdę nieźle, docierając z reprezentacją do ćwierćfinału. Kolumbijczyk wyróżniał się zarówno na tle swoich kolegów z kadry, jak i rywali. Określano go jako przyszłą gwiazdę futbolu, porównując go nawet do Cristiano Ronaldo. Jego bramka z Francją została nominowana do tytułu trafienia turnieju, choć głównie za sprawą fenomenalnego podania kolegi. W sumie podczas turnieju Muriel trafił do bramki czterokrotnie.
Krętymi drogami na szczyt Serie A
Dobra dyspozycja na młodzieżowym mundialu nie wystarczyła jednak do przebicia się do pierwszego składu Udinese. Murielowi zależało na regularnej grze, dlatego postanowił przyjąć ofertę wypożyczenia od siedemnastej drużyny poprzedniego sezonu, US Lecce.
Okazało się to strzałem w dziesiątkę. Kiedy w końcu w 9. kolejce zadebiutował w Serie A, szybko wywalczył sobie miejsce w pierwszym składzie. Muriel w sezonie 2011/2012 rozegrał w włoskiej ekstraklasie w sumie 29 spotkań, zdobył siedem goli i zanotował osiem asyst. Dobra gra Kolumbijczyka w ofensywie nie wystarczyła jednak do utrzymania Lecce w Serie A.
Latem Muriel znów wrócił do drużyny „Zebrette”, tym razem z tarczą. Przyzwoita forma strzelecka z poprzedniego sezonu pozwalała sądzić, że piłkarz w końcu przebije się do składu Udinese. Niestety napastnik we wrześniu nabawił się poważnej kontuzji uda.
Na szczęście uraz nie zatrzymał rozwoju Kolumbijczyka. Do gry wrócił jeszcze w grudniu tego samego roku, a już w drugim meczu po powrocie wpisał się na listę strzelców. Przerwa nie powstrzymała go w poprawieniu swojego strzeleckiego dorobku z poprzedniego roku. W sezonie 2012/2013 Muriel zdobył 11 goli i zanotował trzy asysty. Piłkarz swoją postawą na boisku wzbudził duże zainteresowanie na rynku transferowym, dość poważnie mówiło się o możliwym transferze do Liverpoolu.











