Loren Moron – przykład wzorowej determinacji i ciężkiej pracy


Umiejętności, presja i konkurencja. Loren Moron dźwiga kryzys Realu Betis na swych barkach

27 października 2019 Loren Moron – przykład wzorowej determinacji i ciężkiej pracy
https://img.topskor.id

Nie da się ukryć, że w Realu Betis coś nie gra. Klub, który w letnim okienku transferowym dokonał tak wspaniałych wzmocnień jak choćby Nabil Fekir czy Borja Iglesias, zaliczył niesamowity zjazd. Dodatkowo zaszło kilka zmian w sztabie szkoleniowym. Odszedł Quique Setien, a w jego miejsce sprowadzono byłego trenera RCD Espanyol, Rubiego. Zmiany te miały być kluczowe pod względem walki o europejskie puchary, jednak obecnie Real Betis znajduje się w strefie spadkowej La Liga. Na szczęście w zespole Hiszpana jest człowiek, którego ten kryzys nie dotyczy. Loren Moron, iskierka nadziei pośród boiskowej beznadziejności "Verdiblancos".


Udostępnij na Udostępnij na

Zabawne, że człowiek, który w wieku 24 lat występował jeszcze w rezerwach klubowych, wyróżnia się na tle gwiazd światowego formatu. Kiedy do drużyny przybywa napastnik mający stanowić dla ciebie poważną konkurencję, staje się oczywiste, że musisz ciężko pracować, aby wygrać z nim walkę o skład. Loren Moron, który jeszcze do niedawna był wyszydzany i nie darzono go żadnym zaufaniem, stał się jednym z niewielu piłkarzy Betisu, który udowadnia wielką wolę walki. Strach pomyśleć, co by było, gdyby Hiszpana zabrakło w składzie „Verdiblancos”. Lider ligowej klasyfikacji strzelców z drużyny, która bije się o wyjście ze strefy spadkowej.

Na szczęście możemy grać we dwóch

Borja Iglesias to wspaniały piłkarz. Ubiegły sezon może zaliczyć do najlepszych w karierze. Stanowił bezdyskusyjną ostoję w ataku „Papużek”, a rozgrywki zakończył z 17 bramkami na koncie. Kiedy Rubi, ówczesny trener RCD Espanyol, ogłosił, że osiągnął porozumienie z włodarzami Realu Betis, postanowił zabrać ze sobą hiszpańskiego snajpera. Ten ruch okazał się problematyczny dla bohatera tego materiału, czyli Lorena Morona.

Na szczęście po kilku tygodniach 25-latek mógł odetchnąć z ulgą, gdyż Rubi zdecydował się na grę dwoma napastnikami. W składzie Realu Betis znajduje się obecnie dwóch nominalnych snajperów, dlatego Loren Moron mógł odłożyć jedno zmartwienie na bok. Jak się później okazało, fakt ten podbudował go jeszcze bardziej. Wykonywana na treningach praca i stopniowe oswajanie się z nowymi kolegami w drużynie sprawiły, że Hiszpan zaskakująco szybko zaczął się wyróżniać.

Cechy, które pokazuje na hiszpańskich boiskach, nie były jeszcze znane żadnemu z jego dotychczasowych trenerów. W La Liga występuje od połowy sezonu 2017/2018, ale jeszcze ani razu nie wykazywał się tak wielką determinacją. Oczywiście nie bez powodu awansował z rezerw do pierwszego zespołu. Będąc piłkarzem niższych lig, strzelał jak natchniony, dlatego uznano, że jest gotowy do gry na najwyższym poziomie. Dla przykładu tylko w pierwszej połowie wyżej przytoczonego sezonu w 23 spotkaniach zdobył 17 bramek.

Rubi, uznawany za jednego z bardziej utalentowanych hiszpańskich szkoleniowców, przekonał się o jego talencie bezpośrednio po przyjściu do „Beticos”. Jedynie w pierwszym spotkaniu sezonu przeciwko Realowi Valladolid, które zakończyło się dość nieoczekiwaną klęską, postanowił wystawić jednego napastnika. Ten plan nie wypalił i w kolejnych meczach obserwowaliśmy duet Loren – Iglesias.

Pan snajper Loren Moron

Jak się okazało, bierne wyczyny strzeleckie w poprzednich sezonach La Liga były tylko ciszą przed nadejściem prawdziwej burzy z piorunami. Loren Moron stał się bezdyskusyjnym liderem Realu Betis w ofensywie. Oczywiście nie udałoby mu się osiągać tak doskonałych wyników, gdyby nie wsparcie kolegów, ale przyjrzyjmy się faktom. „Verdiblancos” bez Hiszpana nie są tak skuteczni, jak byśmy tego chcieli.

Są one takie, że w klasyfikacji strzelców prowadzi Loren Moron ex aequo z Gerardem Moreno z Villarreal. Obaj panowie mają na koncie po siedem bramek, do tego pierwszy dorzucił jedną asystę, a drugi dwie. Snajper Betisu trafia do bramki przeciwników co 86 minut, a jego partner boiskowy, który pierwotnie miał pełnić obowiązki 25-latka, dotychczas strzelił tylko jednego gola. Należy dodać, że Loren Moron oddał w tym sezonie osiem celnych strzałów na bramkę. Siedem do niej wpadło. No cóż…

Za nami dziewięć kolejek, dziesiąta w trakcie, a tabela powoli zaczyna się kształtować i możemy spekulować, kto i dlaczego będzie wysoko albo nisko. Przed rozpoczęciem sezonu mogliśmy gdybać, kto i dlaczego zdobędzie Trofeo Pichichi oraz wskazywać swoich faworytów. Pierwsza osoba przychodząca na myśl? Jak co sezon Leo Messi, potem Luis Suarez i Karim Benzema, ale czy ktoś przewidział taki przebieg zdarzeń? Z przytoczonej trójki najwyżej znajduje się obecnie ten ostatni z sześcioma bramkami na koncie. Dwaj pozostali powoli się rozkręcają.

Warto podkreślić, że praca, jaką wykonuje Loren Moron, nie jest przypadkowa. Doskonale rozumie się z kolegami, a za jego wielkich pomocników należy uznać Nabila Fekira i Sergio Canalesa. Co prawda Francuz nie zanotował żadnej asysty w tym sezonie, a Hiszpan tylko jedną, ale są tymi piłkarzami, którzy ciągną zespół do przodu. Hiszpański snajper perfekcyjnie wykorzystuje umiejętności ofensywne pomocników „Verdiblancos”.

Kryzys Realu Betis to nie Loren Moron

Podsumujmy fakty. Z klubu odchodzi Quique Setien, przychodzi Rubi. Odchodzi Giovanni Lo Celso, przychodzi Nabil Fekir. Zostaje sprowadzony napastnik, który ma strzelać gole, a tego nie robi. Dodatkowo pozbyto się bramkarza Pau Lopeza, który był uznawany za jednego z lepszych w La Liga. Innymi słowy, Real Betis przeszedł przebudowę, z której trudno wyciągnąć pozytywy. Jednym z niewielu jest człowiek, który na Estadio Benito Villamarin na szczęście pozostał, czyli Loren Moron.

Wielu ludzi miało dość Quique Setiena i jego filozofii gry. Dzisiaj na palcach jednej ręki można policzyć tych, którzy nie chcieliby jego powrotu. Rubi, który przychodząc do Betisu, miał się stać ojcem wielkiej ery w zielonej części Sewilli, zawodzi i dotychczas zdołał wygrać tylko dwa oficjalne mecze. Natomiast o dyspozycji, determinacji oraz pracy, jaką wykonuje Loren Moron, trener nie może powiedzieć ani jednego złego słowa.

Na konferencji prasowej przed meczem z Villarrealem, który zakończył się kompromitacją „Beticos” (1:5), Rubi wypowiedział się na temat napastnika takimi słowami: – Jestem bardzo szczęśliwy z jego gry oraz oddania Betisowi. Jest młodym graczem i musimy go wypróbować. Piękną rzeczą jest dbanie o niego i obecność tutaj. Nie miał zbyt dobrego okresu przedsezonowego, jak reszta zespołu, ale wydawało się, że to nie miało znaczenia, kiedy jest na boisku.

Zacne grono. Trudno uwierzyć, że zawodnik, który znajduje się w tak wybitnej formie, gra w zespole bujającym się po dnie tabeli. Real Betis zdobył 12 bramek w trwającej kampanii La Liga, a autorem ponad połowy jest właśnie Loren Moron. Zatem śmiało można powiedzieć, że jest jedynym piłkarzem, którego kryzys zanadto nie dotknął. Ba, jest to przykład piłkarza, który mimo przeciwności losu znajduje się w życiowej formie. Polski raper KęKę nawijał o presji, która krąży za nim kolejny dzień. Loren Moron powie dokładnie to samo i doskonale ją wykorzystuje. Oby jego wyczyny boiskowe przyczyniły się do powrotu Realu Betis na odpowiednie tory.

Pytania do eksperta

Ponieważ Real Betis znajduje się w trudnej sytuacji, a Loren Moron w życiowej formie, postanowiliśmy porozmawiać na ten temat z administratorem jednej z największych grup zrzeszających fanów Realu Betis w Polsce „Betis Poland”, panem Mateuszem Ogórkiem.

Mało kto spodziewał się Lorena Morona w takim gazie. Pańskim zdaniem ma szansę sięgnąć po koronę króla strzelców w tym sezonie?

Myślę, że szanse są małe. Dobra passa Lorena najpewniej wkrótce dobiegnie końca i raczej nie będzie w stanie utrzymać tak doskonałej skuteczności. Jednak zdobycie tych 20-25 bramek w sezonie jest jak najbardziej w jego zasięgu. Czy to wystarczy do korony króla strzelców? Raczej wątpię, nic tylko czekać, aż jeden z napastników „Barcy” czy Realu zacznie strzelać na potęgę, i mam tu na myśli głównie małego Argentyńczyka.

Przed sezonem sprowadzono do Betisu Borję Iglesiasa, który miał być autorem większości bramek zdobywanych przez „Verdiblancos”. Dotychczas zawodzi. Loren Moron wykorzystał moment zawahania się Hiszpana czy podbudowało go to do cięższej pracy?

Konkurencja na pozycji napastnika z pewnością mocno zmotywowała Lorena do pracy, ale prawda leży gdzieś pośrodku. Ustawienie z dwójką napastników daje Lorenowi bardzo dużo miejsca, stąd sytuacje, które wykorzystuje, należą do tych dogodnych. U Quique Loren strzelał bardzo mało, ponieważ często był osamotniony, podwajany czy nawet potrajany w polu karnym. Bywały spotkania, w których Loren Moron nie miał ani jednej setki i mecze kończył bez gola. Borja Iglesias robi mu teraz miejsce i Loren skrzętnie to wykorzystuje. Swoją drogą „Panda” mocno zawodzi. Wygląda strasznie ociężale, nie odnajduje się w polu karnym, a jego największe atuty z poprzedniego sezonu, tzn. gra plecami do bramki, gra głową i skuteczność, zanikły.

Ile znaczy Real Betis bez Lorena Morona?

Trudne pytanie, bo skoro Betis wygląda jak wygląda z Lorenem, to aż boję się pomyśleć, ile punktów „Verdiblancos” mieliby na koncie bez bramek Morona.

Pańskim zdaniem doskonała dyspozycja Hiszpana może sprawić, że „Beticos” wyjdą z kryzysu?

Przy tak grającej defensywie żaden napastnik nie zagwarantuje wyjścia z kryzysu. 19 straconych bramek w dziewięciu spotkaniach mówi wszystko.

Jak ocenia Pan pracę Rubiego?

Pracę Rubiego oceniam na razie źle. I nie chodzi tutaj tylko o punkty, ale ogólny pomysł na drużynę. Z zespołu Setiena grającego piłką nie zostało już praktycznie nic. Szczerze mówiąc, liczyłem na ulepszony system „Quiqui-taki” i o ile Betis próbuje grać bardziej bezpośrednio i stwarza dużo dogodnych sytuacji, to czasami decyzje boiskowe piłkarzy frustrują. Największe zarzuty mam chyba do ostatniego spotkania z Realem Sociedad. Mając do dyspozycji technicznie grających zawodników, gramy z całkowitym pominięciem drugiej linii. Iglesias w tym meczu nie wygrał chyba ani jednej walki w powietrzu.

O grze w obronie nie wspomnę, tracimy mnóstwo bramek w wydawałoby się niegroźnych sytuacjach. Dałbym Rubiemu jeszcze trochę czasu, ale tylko wtedy, gdyby ewentualne porażki wyglądały jak ta z Villarrealem. Po tym spotkaniu były jakieś przesłanki do lepszej przyszłości. Następnie przyjeżdża Eibar i Canales w głupi sposób prokuruje rzut karny. Takich sytuacji jest za dużo i na niektóre rzeczy trener nie ma wpływu. Problem nie leży tylko w tym, kto dyryguje zespołem, ale też w piłkarzach.

***

Wielu piłkarzy może czerpać przykład z Lorena Morona. Chłopak, który większość swojej dotychczasowej kariery spędził w niższych hiszpańskich ligach, staje się liderem ofensywy jednego z największych klubów La Liga. Determinacja w dążeniu do celu i chęć gry dla reprezentacji Hiszpanii jest tym, co buduje go jako gracza i człowieka, dlatego trudno się spodziewać, aby jego gole umknęły uwadze Roberta Moreno. Ciężka praca popłaca i jesteśmy świadkami jej efektów. Swoją doskonałą passę Loren Moron będzie miał szansę podtrzymać już dzisiaj. „Verdiblancos” podejmują na wyjeździe hiszpańską rewelację tego sezonu, czyli Granadę. Żołnierz „Beticos”, bez którego trudno wyobrazić sobie funkcjonowanie ataku Realu Betis.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski