Nie da się ukryć, że w Realu Betis coś nie gra. Klub, który w letnim okienku transferowym dokonał tak wspaniałych wzmocnień jak choćby Nabil Fekir czy Borja Iglesias, zaliczył niesamowity zjazd. Dodatkowo zaszło kilka zmian w sztabie szkoleniowym. Odszedł Quique Setien, a w jego miejsce sprowadzono byłego trenera RCD Espanyol, Rubiego. Zmiany te miały być kluczowe pod względem walki o europejskie puchary, jednak obecnie Real Betis znajduje się w strefie spadkowej La Liga. Na szczęście w zespole Hiszpana jest człowiek, którego ten kryzys nie dotyczy. Loren Moron, iskierka nadziei pośród boiskowej beznadziejności „Verdiblancos”.
Zabawne, że człowiek, który w wieku 24 lat występował jeszcze w rezerwach klubowych, wyróżnia się na tle gwiazd światowego formatu. Kiedy do drużyny przybywa napastnik mający stanowić dla ciebie poważną konkurencję, staje się oczywiste, że musisz ciężko pracować, aby wygrać z nim walkę o skład. Loren Moron, który jeszcze do niedawna był wyszydzany i nie darzono go żadnym zaufaniem, stał się jednym z niewielu piłkarzy Betisu, który udowadnia wielką wolę walki. Strach pomyśleć, co by było, gdyby Hiszpana zabrakło w składzie „Verdiblancos”. Lider ligowej klasyfikacji strzelców z drużyny, która bije się o wyjście ze strefy spadkowej.
Na szczęście możemy grać we dwóch
Borja Iglesias to wspaniały piłkarz. Ubiegły sezon może zaliczyć do najlepszych w karierze. Stanowił bezdyskusyjną ostoję w ataku „Papużek”, a rozgrywki zakończył z 17 bramkami na koncie. Kiedy Rubi, ówczesny trener RCD Espanyol, ogłosił, że osiągnął porozumienie z włodarzami Realu Betis, postanowił zabrać ze sobą hiszpańskiego snajpera. Ten ruch okazał się problematyczny dla bohatera tego materiału, czyli Lorena Morona.
Na szczęście po kilku tygodniach 25-latek mógł odetchnąć z ulgą, gdyż Rubi zdecydował się na grę dwoma napastnikami. W składzie Realu Betis znajduje się obecnie dwóch nominalnych snajperów, dlatego Loren Moron mógł odłożyć jedno zmartwienie na bok. Jak się później okazało, fakt ten podbudował go jeszcze bardziej. Wykonywana na treningach praca i stopniowe oswajanie się z nowymi kolegami w drużynie sprawiły, że Hiszpan zaskakująco szybko zaczął się wyróżniać.
Cechy, które pokazuje na hiszpańskich boiskach, nie były jeszcze znane żadnemu z jego dotychczasowych trenerów. W La Liga występuje od połowy sezonu 2017/2018, ale jeszcze ani razu nie wykazywał się tak wielką determinacją. Oczywiście nie bez powodu awansował z rezerw do pierwszego zespołu. Będąc piłkarzem niższych lig, strzelał jak natchniony, dlatego uznano, że jest gotowy do gry na najwyższym poziomie. Dla przykładu tylko w pierwszej połowie wyżej przytoczonego sezonu w 23 spotkaniach zdobył 17 bramek.
Rubi, uznawany za jednego z bardziej utalentowanych hiszpańskich szkoleniowców, przekonał się o jego talencie bezpośrednio po przyjściu do „Beticos”. Jedynie w pierwszym spotkaniu sezonu przeciwko Realowi Valladolid, które zakończyło się dość nieoczekiwaną klęską, postanowił wystawić jednego napastnika. Ten plan nie wypalił i w kolejnych meczach obserwowaliśmy duet Loren – Iglesias.












