W Lidze Mistrzów 5. kolejka spotkań rozpoczęta. Już we wtorek nie zabrakło ciekawych meczów i zaskakujących rezultatów.
Grupa E
Aalborg – Celtic 2:1
Mecz drużyn walczących o 3. miejsce, gwarantujące udział w Pucharze UEFA, zapowiadał się na wyrównane widowisko. Obydwie drużyny były praktycznie bez szans na wyjście z grupy, mecz jednak zapowiadał się ciekawie.

Czekaliśmy na polski mecz, ostatecznie tylko Artur Boruc stanął pomiędzy słupkami Celticu, a Marek Saganowski rozpoczął na ławce rezerwowych. Tak, jak się spodziewano, mecz był zacięty. Często akcje ograniczały się jednak tylko do wymiany w środku pola, widać, że drużyny grały ostrożnie. Na pewno obie ekipy nie chciały stracić goli, bo to mogło je oddalić od Pucharu UEFA, i choć walka toczyła się na całego, ostatecznie w pierwszej połowie gole nie padły.
W drugiej połowie w końcu zaczęto strzelać bramki. Rozpoczął Robson w 53. minucie, uwydatniając niewielką przewagę Celticu w dotychczasowym czasie gry. W 70. minucie na boisku pojawił się Marek Saganowski, a tuż po jego wejściu padła bramka dla Aalborga, choć to nie Polak był jej strzelcem, lecz Caca. Duńczycy nadal nie odpuszczali. Dostali nowej „siły”, stwarzali okazje, a trzy punkty zapewnił im Gary Caldwell, strzelając samobójczą bramkę tuż przed końcem meczu. Aalborg w dramatycznych okolicznościach zapewnia sobie udział w PUEFA. Artur Boruc, mimo iż w końcówce poszedł jeszcze pod bramkę rywali, wywalczając nawet po uderzeniu głową rzut karny, ostatecznie kończy w tym sezonie przygodę z europejskimi pucharami.
Villarreal – Manchester United 0:0
Mecz o 1. miejsce w grupie. Wiadomo, że w takich meczach zazwyczaj faworytami są ci teoretycznie lepsi, w tym wypadku gracze Manchesteru, jednak Villarrea,l mimo ostatniej porażki ligowej z Valladolid, postawił na Old Trafford wysoką poprzeczkę.
Spotkanie w pierwszych 45 minutach wyrównane, ale i ciekawe. Może brakowało 100% okazji, lecz obie drużyny starały się grać ofensywnie. W bramce „Czerwonych Diabłów” od początku stał Tomasz Kuszczak. Były sytuacje, gorzej ze skutecznością. Od początku wystąpił także Cristino Ronaldo, którego występ był zagrożony. Portugalczyk miał dobrą okazję tuż przed końcem pierwszej części gry, jego strzał zdołał podbić jednak Diego Lopez, a piłka otarła się o poprzeczkę. Ostatecznie w pierwszej połowie bez goli w Manchesterze, a do tego na gości spadła przykra wiadomość, kontuzji bowiem doznał Marcos Senna, który musiał opuścić boisko.
W drugiej części meczu na El Madrigal zaczęło wiać nudą. O ile jeszcze w pierwszej połowie były niezłe sytuacje, to teraz gra stała się bardzo chaotyczna. Dużo autów, niedokładnych podań i nieporozumień spowodowało w efekcie słabsze widowisko. Choć wielkiego zagrożenia pod bramką Kuszczaka nie było, to Polak po grze, szczególnie w pierwszej połowie, nie ma sobie nic do zarzucenia. W 82. minucie Joan Capdevila bardzo groźnie zaatakował Cristiano Ronalda, a sędzia nie zawahał się i pokazał mu czerwony kartonik. Gole na Old Trafford jednak już nie padły, znów remis w konformacji ManUtd z Villarrealem. Remis jednak optymistyczny dla obu ekip, które awansowały do kolejnej rundy rozgrywek.









