Bezbramkowym remisem zakończyło się półfinałowe spotkanie Ligi Mistrzów pomiędzy FC Barcelona a Chelsea Londyn.
Mecz rozpoczął się od zdecydowanych ataków gospodarzy. Już po kilkudziesięciu sekundach od pierwszego gwizdka sędziego dobry strzał głową oddał Eto`o, po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, ale piłka nie trafiła do bramki strzeżonej przez Petra Cecha. Kolejne minuty to coraz większa przewaga Barcelony, ale przede wszystkim „na papierze” w rubryce „posiadanie piłki”. Wszystko to za sprawą taktyki Chelsea, która ustawiła się prawie całym zespołem na własnej połowie i nie kwapiła się do ataków.
Co kilka minut piłkarze gospodarzy oddawali strzał na bramkę gości, ale były to próby nieporadne i golkiper „The Blues” nie miał problemów z ich obroną. Pomimo przygniatającej przewagi „Blaugrany” w posiadaniu piłki, to właśnie podopieczni Guusa Hiddinka mieli najlepszą w pierwszej połowie okazję do strzelenia gola. Po błędzie obrońcy Barcelony, w sytuacji sam na sam z Valdesem znalazł się Didier Drogba, ale ani silny strzał reprezentanta Wybrzeża Kości Słoniowej, ani dobitka nie trafiły do bramki gospodarzy.
Druga odsłona rozpoczęła się nieco chaotycznie, a to ze względu na plagę kontuzji, która ogarnęła Camp Nou. Pierwszym poszkodowanym był Thierry Henry. Po zderzeniu z Alexem padł na murawę i przez chwilę nie dawał oznak życia. Po interwencji lekarzy Francuz wrócił jednak do gry.
Kiedy napastnik Barcelony opatrywany był poza płytą boiska, kontuzji nabawił się Marquez, którego musiał zastąpił Carles Puyol. Kilka minut później, w podobny sposób jak Henry, ucierpiał Drogba, ale szybko powrócił na murawę.
Po tych wydarzeniach wszystko wróciło do normy i Barcelona zaczęła atakować. Ustawioną defensywnie Chelsea Hiddink postanowił jeszcze lepiej umocować w obronie. Boisko opuścił pomocnik – Frank Lampard, a w jego miejsce na placu gry pojawił się obrońca – Beletti. Rzekome wzmocnienie defensywy „The Blues” nie do końca przyniosło efekt, bowiem „Blaugrana” miała kilka znakomitych okazji do strzelenia gola, ale marnowali je kolejno: Eto`o, Bojan i Hleb.
Z końcowego wyniku zadowoleni mogą być kibice londyńskiej Chelsea, bowiem na Stamford Bridge to właśnie oni będą fawortami do wywalczenia awansu. Jeśli jednak będą chcieli wygrać, to Hiddink koniecznie musi zastosować inną, bardziej ofensywną taktykę, a wtedy pojawią się także szanse na strzelenie gola dla Barcelony. Dziś – bez wielkiego spektaklu, w rewanżu – emocje gwarantowane!









