ŁKS spotkał się z Górnikiem Zabrze po raz kolejny w tym miesiącu. W lidze oba zespoły dzielą zaledwie cztery punkty (na korzyść Górnika), natomiast według komentatorów Polsatu Sport to ŁKS był faworytem tego spotkania. Górnik nie wygrał przecież w lidze od siedmiu meczów, zaś forma ŁKS-u stale rośnie, a łodzianie pod wodzą trenera Moskala grają coraz lepiej.
W porównaniu do meczu ligowego sprzed dwóch tygodni drużyna Górnika nie zmieniła się znacząco. Na ławce znaleźli się m.in. Jimenez oraz Angulo, jednakże aż siedmiu z jedenastu zawodników, którzy w meczu ligowym przeciwko ŁKS-owi zagrali w pierwszym składzie, wyszło dziś na murawę od 1. minuty. ŁKS postanowił wystawić tylko trzech podstawowych graczy w swoim składzie. Chodzi o parę stoperów Rozwandowicz – Sobociński oraz napastnika Rafała Kujawę.
Z jednej strony można więc powiedzieć, że ŁKS odpuścił mecz pucharowy. W zespole Górnika zagrali jednak ostatnio rezerwowi Wolsztyński oraz Zapolnik, a także Ściślak. Wielu zawodników miało zatem okazję pokazać się swojemu trenerowi
Hiszpanie na ławce
Z początku to zespół Górnika miał więcej okazji i przeważał na boisku. Dobre uderzenie oddał David Kopacz, który powoli dorasta i staje się coraz ważniejszą częścią zespołu Marcina Brosza. Dobrą okazje zmarnował Łukasz Wolsztyński, któremu piłka spadła nieco za plecy i w efekcie oddał strzał ręką. Za to zagranie zabrzanin otrzymał żółtą kartkę.
Potem szala przechyliła się na drugą stronę. To łodzianie „wrzucili dwójkę”, zaczęli oddawać strzały, straszyć defensywę Górnika. Szybko strzelili bramkę, ale Kujawa znalazł się na minimalnym spalonym. Przez większość pierwszej połowy łodzianie byli po prostu lepsi, odbierali piłkę, gdy Górnik miał problem z jej dokładnym rozegraniem.
W końcu piłka wpadła do siatki. Zza pola karnego uderzył Hiszpan Pirulo i w pierwszej chwili wyglądało na to, że Martin Chudy pomylił się i wpuścił przeciętny strzał łodzianina. Tymczasem futbolówka zmierzając do bramki, odbiła się od kolana jednego z graczy Górnika, co zmyliło golkipera. Mimo to Chudy na przerwę schodził jako jeden z lepszych zawodników na boisku – gdyby nie on, ŁKS mógł już prowadzić dwa lub trzy do zera.
ŁKS potwierdza znakomitą dyspozycję. Ładna gra powoli przynosi efekty!
Na ławce znaleźli się dwaj inni Hiszpanie – Igor Angulo oraz Jesus Jimenez. Brosz postanowił dać odpocząć swojemu najlepszemu strzelcowi, Jimenez zaś nie zachwycał formą w ostatnich spotkaniach. Bez nich gra Górnika nie układała się tak dobrze jak przed dwoma tygodniami w Zabrzu.










