Stal Stalowa Wola znajduje się w szerokim gronie klubów, które walczą o udział w barażach o grę w 1. lidze. Kibice „Stalówki” w starciu ze Skrą Częstochowa skandowali „pierwsza liga”, a podopieczni Ireneusza Pietrzykowskiego nie zawiedli. Wygrali ze Skrą Częstochowa i zbliżyli się do upragnionego celu. Natomiast częstochowianie znaleźli się w jeszcze trudniejszej sytuacji.
Skra Częstochowa mierzy się nie tylko z ligowymi rywalami, ale i organizacyjnymi problemami. Klub do nowego sezonu przystąpi z ujemnymi punktami na koncie. Ponadto wciąż nierozwiązany zostaje problem z obiektem przy Loretańskiej. Trener Konrad Gerega robi co może, by sportowo utrzymać Skrę na szczeblu centralnym. W ostatnich tygodniach istniało ryzyko, że kilku zawodników rozwiąże kontrakty z klubem. Jak nie idzie, to nie idzie. Również w ligowej tabeli częstochowianie plasują się coraz niżej. Na trzy kolejki przed końcem sezonu znaleźli się tuż nad strefą spadkową. A kalendarz na finiszu nie należy do korzystnych: Stal Stalowa Wola (już przegrany), Stomil Olsztyn oraz KKS Kalisz.
Stal Stalowa Wola mierzy wysoko
Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Nie dziwi zatem fakt, że w drugiej połowie meczu przeciwko Skrze, gdy wynik był już korzystny, kibice Stali zaczęli skandować „pierwsza liga”. Rok po awansie na szczebel centralny podopieczni Ireneusza Pietrzykowskiego są bardzo bliscy drugiego awansu z rzędu. Od sukcesu dzieli ich już niewiele: starcia ze Skrą (już wygrane), Radunią Stężyca oraz Zagłębiem II Lubin, a także ewentualne mecze barażowe. Stal krok po kroku zmierza ku sukcesom. W marcu trener Pietrzykowski w rozmowie z naszym portalem mówił:
Rozmawiałem z kimś po początkowych porażkach – może była to 6. lub 7. kolejka – i powiedziałem, że moim zdaniem drużynę stać na baraże.
Z perspektywy czasu trzeba przyznać rację szkoleniowcowi Stali. Jego zespół po początkowych problemach rozwinął się i usadowił w szerokiej czołówce 2. ligi. Tabela ewoluuje i zmienia się co tydzień, lecz „Stalówka” od 20. kolejki nie spadła niżej niż na 10. miejsce. Również w meczu z walczącą o utrzymanie Skrą, potwierdziła swoje aspiracje.
Równa pierwsza połowa
Od pierwszych minut starcia w Stalowej Woli przeważali goście. Ten stan rzeczy nikogo jednak nie dziwił. Aktywni Tobiasz Kubik i Fabian Grzelka nie zagrozili bramce strzeżonej przez Mikołaja Smyłka. Gospodarze szukali okazji do szybkich ataków, lecz w ich grze brakowało dokładności. Mimo to, szczęście uśmiechnęło się do nich już w 14. minucie. płasko zagrał piłkę w pole karne, a błąd przy wybiciu popełnił Oliwier Kucharczyk. Błędem tym było… nietrafienie w futbolówkę, która poleciała dalej w kierunku bramki Skry. Próbował ją jeszcze sięgnąć Sebastian Strózik, lecz ostatecznie zmylony golkiper i tak nie zatrzymał jej przed przekroczeniem linii bramkowej. W kolejnych minutach częstochowianie próbowali zmienić wynik, lecz dobre indywidualne występu Kubika czy Łabojki nie przekładały się na wynik drużyny.










