Liverpool znów bez większych transferów, ale czy z szansami na sukces?


Bierna postawa na transferowym rynku przepisem na sukces czy katastrofę? Liverpool ponownie przystępuje do sezonu bez większych wzmocnień

12 września 2020 Liverpool znów bez większych transferów, ale czy z szansami na sukces?
pindula.co.zw

Jeszcze w lutym pozyskanie Timo Wernera przez Liverpool wydawało się tylko kwestią czasu. Straty finansowe spowodowane pandemią skłoniły jednak właścicieli klubu z Anfield Road do rezygnacji ze starań o pozyskanie niemieckiego snajpera, podobnie jak i pozostałych głównych celów transferowych. Podczas gdy rywale wydają dziesiątki milionów funtów, włodarze „The Reds” oglądają każdego pensa, tłumacząc wszystko niepewną przyszłością w dobie koronawirusa. Czy to przepis na sukces, czy na katastrofę?  


Udostępnij na Udostępnij na

Triumf w Lidze Mistrzów niespodziewanie nie przełożył się na aktywność Liverpoolu w letnim oknie transferowym. Mimo licznych medialnych spekulacji klub z Anfield Road nie dokonał znaczących wzmocnień. Rezygnacja z udziału w corocznym wyścigu zbrojeń w Premier League zaniepokoiła kibiców „The Reds” oraz postawiła pod znakiem zapytania szansę na sukces podopiecznych Jürgena Kloppa. Tym bardziej że większość rywali w trakcie letniej przerwy nie szczędziła funduszy na nowych graczy.

Zespół jest we właściwym wieku, nadal możemy się poprawić. Gdybyśmy znaleźli rozwiązanie problemów, które mogłyby dotknąć nas w trakcie sezonu, tobyśmy to zrobili. Nie było go jednak za rozsądną cenę. Nikt nie powinien myśleć, że nie próbowaliśmy. Nie chodzi o to, że nie negocjujemy w tych czasach jak szaleni, ale o znalezienie odpowiedniego rozwiązania. Jest to tym trudniejsze, im lepszy jest zespół. Naprawdę uważam, że utrzymanie tego zespołu razem ma sens, ale musimy to [jeszcze] udowodnić – argumentował brak znaczących wzmocnień w rozmowie z „The Guardian” menedżer Liverpoolu.

Przebieg poprzedniej kampanii udowodnił, że decyzja o rezygnacji ze znaczących wzmocnień okazała się słuszna. Zespół z czerwonej części Merseyside zdeklasował rywali, sięgając po pierwszy od trzydziestu lat tytuł mistrza Anglii. W trakcie sezonu, w zimowym oknie transferowym, szeregi „The Reds” wzmocnił co prawda Takumi Minamino, lecz na potężne zakupy Liverpool miał udać się dopiero latem. Tym bardziej że coraz więcej klasowych graczy publicznie zgłaszało chęć gry dla drużyny z Anfield Road.

Pandemia – Liverpool zmienia transferowe plany

Brytyjskie media stale informowały o zainteresowaniu klubu z czerwonej części Merseyside Timo Wernerem. Niemiecki snajper posiadający w kontrakcie klauzulę wykupu rzędu 47,5 mln funtów wydawał się zawodnikiem idealnie pasującym do koncepcji Jürgena Kloppa. Umiejętności zawodnika, styl gry oraz atrakcyjna cena sprawiały, że transfer postrzegano jako kwestię czasu. Szczególnie iż chęci pracy pod okiem menedżera „The Reds” nie ukrywał sam snajper.

Nasz mecz odbył się w Londynie, więc to nasiliło w mediach spekulacje łączące mnie z Liverpoolem. Mają Jürgena Kloppa, najlepszego trenera na świecie, który jest Niemcem. Jest wiele rzeczy, które sugerują, że mógłbym pasować do [stylu gry] Liverpoolu – mówił po spotkaniu z Tottenhamem Hotspur w rozmowie z „Die Welt” Timo Werner.

Tajemnicą poliszynela były także rozmowy niemieckiego snajpera z menedżerem Liverpoolu. Napastnik zaakceptował nawet rolę rezerwowego, którą początkowo miał odgrywać w zespole z Anfield Road, oraz konieczność rywalizacji o miejsce w jedenastce. Transakcja zapewne zostałaby ostatecznie sfinalizowana, lecz wraz z wybuchem pandemii włodarze Liverpoolu zrezygnowali ze starań o pozyskanie zawodnika.

Timo Werner to świetny zawodnik, Kai Havertz to także wspaniały piłkarz. Właściwy czas, okazja, to wszystko ma znaczenie. […] W Anglii krąży wiele plotek o tym, kogo pozyska Manchester United, a kogo kupi Chelsea. Obecnie tutaj [w Liverpoolu] jest raczej spokojnie. Jeśli chcesz prowadzić poważny, normalnie funkcjonujący biznes, polegać na dochodach i nie masz pojęcia, ile zarobisz, [to nie możesz pozwolić sobie na duże wydatki]. […] Z jednej strony dyskutujemy z graczami o takich rzeczach jak zmniejszenie pensji, a z drugiej mamy kupować zawodnika za 50-60 milionów funtów? To tak nie działa – komentował decyzję dla Sky Germany Jürgen Klopp.

Liverpool wydaje to, co zarobił

Podobnie jak w przypadku niemieckiego snajpera z powodu strat spowodowanych pandemią Liverpool zrezygnował z pozyskania pozostałych głównych celów transferowych. Diego Carlos stał się graczem poza możliwościami finansowymi klubu z Anfield Road. Kolejni środkowi defensorzy na liście, Ben White oraz Ben Godfrey, także znaleźli się poza zasięgiem „The Reds”. Zespół Jürgena Kloppa wzmocnił dotąd tylko Konstantinos Tsimikas. Transfer greckiego lewego obrońcy został jednak prawie całkowicie sfinansowany z funduszy pozyskanych ze sprzedaży Dejana Lovrena.

Fenway Sports Group [obecni właściciele „The Reds” – przyp. red.] zainwestowało własne pieniądze w klub, ale chce, by Liverpool stał się samowystarczalny. Przychody i wydatki są w dużej mierze takie same. To oznacza, że ​​Liverpool ma tendencję do wychodzenia na zero. FSG zainwestowało w takie rzeczy, jak trybuna główna stadionu oraz nowy ośrodek treningowy. Właściciele Liverpoolu nie znajdują się nawet w pierwszej połowie najbogatszych właścicieli w Premier League, więc taka rywalizacja byłaby stratą czasu. Model, który przyjęli, jest inny. Sprawdził się jednak w ciągu ostatnich kilku lat – komentuje w rozmowie z naszym portalem dziennikarz „Liverpool Echo”, Matt Addison.

Mimo dotąd niewielkiej aktywności na transferowym rynku w kwestii pozyskania nowych graczy medialne spekulacje, podobnie jak przed rokiem, nie omijają jednak Liverpoolu. Stale łączony z możliwością przenosin do zespołu mistrza Anglii jest szczególnie Thiago Alcantara. Potencjalny transfer przybrał ramy prawdziwej sagi. Sam zawodnik według wielu źródeł miał już nawet ustalić warunki indywidualnej umowy z klubem z Anfield Road. Czy transfer może zostać sfinalizowany w obecnym oknie transferowym?

Liverpool nie ma takiego samego modelu własnościowego jak, powiedzmy, Manchester City czy Chelsea. Dlatego jak dotąd w tym sezonie zachowuje się bezpiecznie na rynku transferowym. Ma trochę pieniędzy do wydania, ale musi trafić na właściwego gracza. Jaki byłby sens sprowadzenia zawodnika tylko dla samego przeprowadzenia transferu? Thiago Alcantara to imię na ustach wszystkich, ale Liverpool ma wielu pomocników. Marko Grujić wciąż tam jest. Jeśli natomiast Liverpool zmieni formację na 4-2-3-1 w przyszłym sezonie, potrzebnych będzie nawet jeszcze mniej – dodaje nasz rozmówca.

Sprzedaż klubu czy mądre zarządzanie?

Ponownie mała aktywność Liverpoolu na transferowym rynku i niewielkie inwestycje w skład spotęgowały spekulacje na temat rzekomej rychłej sprzedaży „The Reds”. Wycena klubu w ostatnich latach pnie się znacznie w górę, a obecna wartość oscyluje w granicach nawet 2 mld funtów. To ponadsześciokrotnie więcej niż FSG zapłaciło za nabycie akcji obecnego mistrza Anglii.

Byłbym bardzo zaskoczony, gdyby FSG w najbliższym czasie sprzedało klub. Wycena wynosi już 2 mld funtów, ale będzie rosła tylko wtedy, gdy w Liverpoolu będzie Jürgen Klopp. Model finansowy sugeruje, że zamierzają być w klubie długoterminowo. Liverpool jest tak duży i cały czas się rozwija, że sprzedaż w tej chwili nie miałaby żadnego sensu. Kiedy jednak sprzedadzą, to osiągną duży zysk z 300 mln funtów, za które kupili klub – deklaruje Matt Addison.

***

Na tle rywali z czołówki Premier League polityka finansowa Liverpoolu jest wyjątkiem. Idealnie skrojona pod zasady Finansowego Fair Play, które w praktyce nie działa, pozbawia jednak klub z Anfield Road możliwości wydawania olbrzymich sum bez opamiętania. Czy tylko dzięki wielomilionowym transferom można odnieść sukces w angielskiej ekstraklasie? Poprzedni sezon w wykonaniu „The Reds” pokazał, że nie. W obecnym zespół Jürgena Kloppa będzie chciał tylko to potwierdzić.

Komentarze
AZARIASZ (gość) - 5 dni temu

Premier League wygrali a raczej zdominowali ale na Ligę Mistrzów już nie wystarczyło. Mądrze kontrolować finanse to jedno ale przegięcie z kontrolowaniem może spowodować brak rozwoju i stagnację vide gdzie znalazł się Tottenham. Obaczymy 🙂

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze