W meczu 5. kolejki Ligi Mistrzów w grupie F BATE Borysow podejmowało Lille OSC. Francuzi okazali się bardzo skuteczni i pokonali Białorusinów 2:0, ustalając wynik meczu już w pierwszej połowie.
Meczowi rozgrywanemu na stadionie Dinama w Mińsku towarzyszyła gęsta mgła. Do stolicy Białorusi zjechało wielu kibiców z Borysowa, więc fani BATE mogli czuć się jak w domu. Białorusini od początku meczu posiadali przewagę, byli więcej przy piłce, ale nie mogli oddać strzału na bramkę Elana. Za to goście z Lille już w pierwszej swojej groźnej akcji zdobyli gola. W 14. minucie po zamieszaniu w polu karnym piłka spadła pod nogi Sidibe. Prawy defensor zobaczył, że bramkarz BATE jest lekko wysunięty, i dokładnym strzałem przelobował Gorbunowa.

Gospodarze rzucili się do odrabiania strat. Swoje szanse mieli Oleknowicz i Rodionow. Szczególnie okazja napastnika BATE była bardzo dogodna. Piłka zagrywana z lewego skrzydła przeszła przez całe pole karne, przejął ją Rodinow i oddał strzał w długi róg. Był on jednak minimalnie niecelny. Lepiej zaczęli grać również Francuzi. Dobrą okazję do podwyższenia miał Bruno, ale nie zdołał zaskoczyć białoruskiego bramkarza. W drużynie BATE z kolei próbował szarpać Bressan, ale jego dośrodkowania nie dochodziły do partnerów.
Sztuka ta udała się Bruno. W 31. minucie lewą stroną rajd przeprowadził Digne, ograł Poliakowa i dokładnie dośrodkował do grającego na szpicy Gianniego Bruno, a ten nie miał problemów z podwyższeniem wyniku. Goście z Francji niespodziewanie prowadzili już dwiema bramkami. Piłkarze z Borysowa wyglądali jak bokser po dwóch nokdaunach, który nie wie co się z nim dzieje. Oni prowadzili grę, mieli swoje sytuację, ale to goście na przerwę schodzili z przewagą dwóch bramek.

Druga połowa rozpoczęła się od ataków gospodarzy. Po akcji Koncewoja w kolejnej dobrej sytuacji znalazł się Rodinow, ale i tym razem nie udało mu się pokonać bramkarza Lille. Z każdą minutą gęstniała mgłą i coraz mniej można było dostrzec na murawie w Mińsku. W 64. minucie zakotłowało się w polu karnym Lille po akcji Bressana, ale wszystko wyjaśnił Elana, wybijając piłkę na rzut rożny. Mecz był bardzo szybki, jednak brakowało w nim jakości. Obie ekipy po równo były przy piłce, jednak żadna z nich nie potrafiła zagrozić bramce przeciwnika.










