Kiedy w 2013 roku na posadę selekcjonera reprezentacji Polski wybrano Adama Nawałkę, nie wiedzieliśmy, jakich zmian należy się spodziewać. Pochlebne opinie dotyczące jego pracy w Górniku Zabrze przeplatały się z głosami krytyki, a przede wszystkim głosami wątpliwości. One jednak ucichły, gdy usłyszeliśmy słowa, na które czekano od lat: „Lewandowski? Mam na niego pomysł!”. Dalszy przebieg historii oczywiście znamy doskonale – pomysł wypalił, ale… zginął w rękach jego spadkobiercy.
Dziewięć meczów, 810 minut. Tyle czasu trwa już praca Jerzego Brzęczka, za którą do tej pory zostaje rozliczany. Nad stylem i planem taktycznym w poszczególnych spotkaniach nie będę się rozwodził, ale muszę zwrócić uwagę na jeden fakt: nasz zespół pod wodzą nowego selekcjonera strzela średnio zaledwie jedną bramkę na mecz. Po ilu z nich na tablicy wyników widniało nazwisko kapitana reprezentacji? Po jednej, tylko jednej i to w meczu z Łotwą! Przypomnę tylko, że podobnym wymiarze czasowym na starcie kadencji Adama Nawałki napastnik Bayernu Monachium zanotował osiem trafień. Mamy regres?
Mejdej, mejdej! Mamy problem (analiza)
Oczywiście ktoś może powiedzieć, że pięć lat temu trafialiśmy na takich rywali jak Gibraltar, przeciwko któremu dosłownie każdy z polskich piłkarzy mógł sobie postrzelać. Słusznie, ale czy taką reprezentacją „do bicia” (tyle że na minimalnie wyższym poziomie) nie miała być Łotwa? Łotwa, z którą mieliśmy duże problemy? Zwycięskie bramki padły dopiero w końcówce meczu po jedynym dobrym dośrodkowaniu z gry, a później po rzucie różnym. Dwie główki, dwie bramki. Tak się rozgrywa mecze z ekipami, które przed pierwszym gwizdkiem otwarcie żywią nadzieję, że spotkanie nie zakończy się manitą?
https://twitter.com/OnetSport/status/1137254704763719680
Od kilku lat na czele naszego zespołu stoi człowiek, który jest najbardziej ambitnym piłkarzem tego pokolenia w Polsce. To ktoś, komu jedno trafienie w meczu z reprezentacją nr 113 na świecie raczej nie wystarcza, nieprawdaż? Co więcej, problem nie leży w samym Robercie i jego formie strzeleckiej, ale bardziej w roli na boisku, która z ewolucji pod batutą Adama Nawałki przerodziła się w degradację pod sterami Jerzego Brzęczka. Jeszcze w tym roku kalendarzowym może się okazać, że „Lewy” osiągnie marny pułap z czasów Leo Beenhakkera i Waldemara Fornalika. W kwiecie wieku…

Osiem meczów Roberta (bez towarzyskiego spotkania z Irlandią) – jedna bramka. I na dobrą sprawę niewiele szans do polepszenia tego dorobku, bo odkąd Jerzy Brzęczek prowadzi naszą kadrę, król strzelców poprzednich eliminacji do MŚ w Rosji notuje średnio JEDEN strzał na mecz! Co interesujące, w starciach przeciwko Włochom i Portugalii nie oddał żadnego. A to, co dodatkowo potwierdza tezę, że Robert Lewandowski został zdegradowany do roli z czasów mrocznego średniowiecza polskiego futbolu, kryje się w innych statystykach. Mianowicie: w średniej liczbie pojedynków główkowych i podań:












