Występy Ruchu Chorzów były co najwyżej przeciętne. Jednak zarówno piłkarze, jak i trener mówili, że puchary to świetna lekcja, która zaprocentuje w przyszłości. Jak się okazało, zgadzają się z nimi również inni ludzie pracujący przy Cichej.
Swoim zdaniem na temat występu w Lidze Europejskiej, a raczej w jej eliminacjach, podzielili się Mirosław Mosór oraz Janusz Paterman. Pierwszy z nich jest członkiem zarządu, drugi zaś znajduje się w radzie nadzorczej chorzowskiego klubu. Oto, co powiedzieli.
Mirosław Mosór:
– Występy w europejskich pucharach były dla nas fajną lekcją. Nauczyliśmy się, iż lepiej jest zagrać sześć meczów o stawkę niż rozgrywać sparingi, bo to więcej przynosi korzyści. Podsumowując występy wszystkich naszych zespołów na międzynarodowej arenie, muszę stwierdzić, że zaprezentowaliśmy się przyzwoicie i nie mamy czego się wstydzić. Odnieśliśmy sukces sportowy i organizacyjny.
Janusz Paterman:
– Grając z taką drużyną, jak Austria Wiedeń na stałe utrwaliła się marka klubu Ruch Chorzów. Staliśmy się bardziej rozpoznawalni. Wprawdzie przegraliśmy oba mecze z Austriakami, ale rezultaty spotkań nie były rzeczą najważniejszą. Dotarliśmy do trzeciej rundy eliminacyjnej, dzięki czemu możemy być zadowoleni z wyniku finansowego.
Jak widać, w Ruchu nikt po europejskich pucharach nie płacze. Co prawda nie udało się wiele zarobić, ale piłkarze z Chorzowa dotknęli odrobinę piłki na średnim europejskim poziomie. Szkoda tylko, że kolejny rok z rzędu słyszymy, że porażka będzie lekcją na przyszłość. Kiedy w końcu ta lekcja zaprocentuje?










