Wczorajszy remis warszawskiej Legii ze Steauą Bukareszt wywołał niespotykane stany emocjonalne u dziennikarzy sportowych. Niektórzy nie wierzyli w to, co widzą, inni chcieli już dzwonić do Zdzisława Kręciny, żeby odwrócić losy spotkania. Śmiało można powiedzieć, że wtorkowe ćwierkanie było bardziej gorące niż wyrzucający lawę Wezuwiusz. Zobaczcie sami!
Wpis pochodzi ze strony Pod Pressingiem.com
Mateusz Święcicki @matiswiecicki
Bedzie kara za oprawę :-))? pic.twitter.com/N1Vw2GYbuH
Paweł Wilkowicz @wilkowicz
Portugalczyku, kończ ten mecz.
Mateusz Święcicki @matiswiecicki
Powiedzcie, że to nieprawda.
Jakub Sośnicki @JakubSosnicki
Dzwonie do Kręciny. Zobaczymy, co da się zrobić. Chwila.
Mateusz Święcicki @matiswiecicki
Oświadczam, nie umrę dopóki polski zespół nie awansuje do LM.
Rafał Stec @RafalStec
Ciekawe, czy tym razem wyszli na plac przerażeni czy roztargnieni, czy były pod tym względem podziały w szatni. Znaczy – tylko trochę ciekawe.
Przemysław Rudzki @Rudzki77
Ostatni tak szybko przebity balon to chyba Andrew Golota z Lennoxem Lewisem.
Rafał Szlaga @RafaSzlaga
Legia przystąpiła do tego meczu jak do sparingu. Brak koncentracji? A może po prostu umiejętności? Krótkometrażowy horror.
Piotr Zelazny @ZelaznyPiotr
Wawrzyniakowi wyszedł cross życia. Co za podanie!!!
Przemysław Rudzki @Rudzki77
Legia ciśnie, ale co tam – niektórzy dziennikarze już pędzili na darmowy gulasz.
Janusz Michallik @JanuszESPN
Gra w obronie jest obowiązkiem, nie opcją.

Piotr Wierzbicki @wierzbik2949 Kiedy polska drużyna nauczy się grać z takim poświęceniem, gdy nie będzie przegrywała? Czy zawsze musimy dostać w łeb, żeby się obudzić?











