Niespodzianki w składach, niesamowita odmiana obrazu gry po pierwszej połowie… Ajax wygrywa z Legią 1:0. Polaków pokonuje rodak, Arkadiusz Milik. Przed rewanżem można być jednak dobrej myśli.
Na początku warto wspomnieć o składach obu drużyn. W porównaniu z ostatnim, wygranym 4:2 z FC Twente spotkaniem, Ajax przystąpił do meczu z kilkoma zmianami. Wymieniona została połowa linii defensywnej, która wzmocniona została jednym, typowym defensywnym pomocnikiem – Thulanim Serrero. Na szpicy zagrał natomiast oszczędzany ostatnio przez trenera Franka de Boera były piłkarz Górnika Zabrze, Arkadiusz Milik.
W Legii pełno zaskoczeń. W defensywie pojawił się wracający po kontuzji Dossa Junior, którego forma stała pod wielkim znakiem zapytania. Największym zaskoczeniem był jednak brak Miroslava Radovicia, którego zabrakło nawet w osiemnastce meczowej! Czym to było podyktowane? Domyślać się można, iż wpływ na decyzję Henninga Berga miało zamieszanie z odejściem 32-latka do Chin, choć w wywiadach przedmeczowych nic takiego nie potwierdził. Ostatecznie stanęło na tym, iż Rado chciał grać, Berg chciał, aby Serb grał, ale go nie wystawił. Spekulować i plotkować nie chcemy, więc póki co zostawimy ten temat bez komentarza. Miejsce doświadczonego zawodnika zajął więc Orlando Sa, za plecami którego wystąpił nowy nabytek mistrzów Polski, Michał Masłowski.
Pierwsza połowa była koncertem gospodarzy. Stwierdzenie, że legioności podeszli do rywali ze zbyt dużym respektem, jest przesadą, bo zwyczajnie się przestraszyli i schowali pod kołdrę. To, że to zawodnicy de Boera będą prowadzić grę, było wiadome od początku i faktycznie, piłka między piłkarzami z Holandii chodziła jak po sznurku. Trudno było oderwać wzrok od tego, jak amsterdamczycy wymieniali podania. Oczu z nich spuścić nie mogli także podopieczni Berga, którzy poza nielicznymi kontratakami nie byli w stanie nawet wyjść ze swojej połowy. „Wojskowi” głęboko się cofnęli, spokój w defensywie gwarantować miał Vrdoljak, który w grze bez piłki był dodatkowym, piątym obrońcą. Gdy Legia chwilami przejmowała futbolówkę, wybiegał trochę do przodu, ale jakby to powiedział Ryszard Tarasiewicz, nadal miał „60% defensywki i 40% ofensywki”.
Podobała się walka Orlando Sa z przodu, wywierał stale presję na defensorach Ajaxu i dwa razy było blisko przejęcia jednego z podań, dzięki czemu wyszedłby oko w oko z bramkarzem rywali. Wiele piłek tracił Żyro, akcje napędzał Kucharczyk. Trudno natomiast było powiedzieć coś o Masłowskim. Bo jak ocenić rozgrywającego, gdy jego drużyna praktycznie nie ma piłki?











