Coś innego, coś odmiennego, coś, na co warto zwrócić uwagę. Coś, co przerwało monotonię angielskiej ekstraklasy, wyszło poza ramy, w których tkwi większość beniaminków. Tak można odbierać Leeds United, prawdziwą sensację. Świeży powiew w Premier League. Zespół preferujący odmienną w wielu aspektach taktykę, styl i podejście do meczu od reszty stawki. Drużyna, w której grze bardzo łatwo się zakochać. Liverpool z Manchesterem City toczą bój o mistrzowski tytuł. Gdzieś dalej w tle Chelsea planuje włączenie się do wyścigu o trofeum, a Manchester United wspomina z sentymentem czasy sir Alexa Fergusona. Arsenal z Tottenhamem Hotspur nadal w budowie, są także zespoły myślące jedynie o zachowaniu ligowego bytu. Premier League, mimo że uznawana za jedną z najbardziej nieprzewidywalnych lig, w ostatnich latach stała się przewidywalna.
Odtwórcy konkretnych ról są w przeważającej większości praktycznie znani jeszcze przed startem rozgrywek. Dawka emocji mocno spadła, a kolejne powtórki opisanego spektaklu nie działają na nowych kibiców zachęcająco. W tym sezonie jest jednak inaczej. Niczym rycerz na koniu, dosłownie całe na biało, monotonię przerwało Leeds United.
Leeds United – generał i żołnierze
Niejednokrotnie pisałem na temat beniaminków angielskiej ekstraklasy. Ze zdecydowanej większości nastawionej tylko na defensywę i ciułanie punktów w ostatnich latach wybili się tylko Wolverhampton Wanderers oraz Sheffield United. Głównie ze względu na osiągane rezultaty i nastawienie, że wygrać można z każdym. Leeds United wnosi jednak do Premier League więcej niż oba wymienione zespoły razem. To jednak tylko z pozoru sensacja. Na stan obecny zapowiadało się przecież już w poprzednim sezonie. Wszystko za sprawą Marcelo Bielsy.
Argentyński menedżer gdzie się nie pojawi, tam z miejsca robi się interesująco. Nie inaczej od początku kadencji szkoleniowca jest na Elland Road. Tytan pracy, człowiek niesamowicie pochłonięty futbolem wzniósł „The Peacocks” na zupełnie inny poziom. Nie tylko w sferze sportowej, choć historie o „Murderball” cieszą się niesłabnącą popularnością. W trakcie wewnętrznego meczu 11 na 11 zawodników piłka w grze znajduje się przez cały czas. Nie ma żadnych przestojów, gdyż wokół boiska porozstawiane są futbolówki oraz asystenci, którzy nie dopuszczają, aby rywalizacja została przerwana. Nieodgwizdywane są także żadne przewinienia. Jest niezwykle intensywnie, jest trudno, ale to środek do osiągnięcia celu. Środek, warto podkreślić, skuteczny.
Za „Murderball” jedni zawodnicy nienawidzą Marcelo Bielsy, z kolei inni kochają. Kontrowersje są poza tym nieodłączną częścią pracy argentyńskiego menedżera. Gdy na Wyspach wybuchła afera z powodu podglądania treningu najbliższego rywala, Derby County, przez asystenta szkoleniowca, opiekun Leeds United nie czuł się winny. A nawet więcej, nie zapomniał się pochwalić godzinami analiz wideo dotyczących wykonywania stałych fragmentów gry przez Harry’ego Wilsona.












