Nie da się ukryć, że faworytem jutrzejszego pojedynku w eliminacjach do Ligi Europy pomiędzy kazachskim Żetysu a Lechem Poznań jest klub z Polski. Zawodnicy i trener „Kolejorza” ostrożnie podchodzą jednak do tego typu wypowiedzi.
Bramkarz Lecha, Krzysztof Kotorowski, wspomina zeszłoroczną przygodę Jagiellonii Białystok w eliminacjach. – Wygrana jest naszym obowiązkiem. Przykład Jagiellonii pokazał jednak, że musimy być czujni. W Europie dziś każdy może wygrać z każdym i na pewno nie możemy sobie pozwolić na brak koncentracji. Naszym celem jest gra w fazie grupowej i by się tam znaleźć, musimy przejść cztery rundy. Mamy na to szansę i trzeba zrobić wszystko, by tego dokonać.

Zawodnik „Kolejorza” skomentował także fakt, że rywal jest obecnie w trakcie rozgrywania sezonu. – Jest to coś, co przemawia na jego korzyść, ale nie jest tak, że zebraliśmy się dwa tygodnie temu i jesteśmy dzicy. Gramy ze sobą jakiś czas i znamy się już dobrze.
Z kolei Mariusz Rumak ocenił swego przeciwnika po wcześniejszych obserwacjach meczów drużyny. – Udało nam się zorganizować trzy spotkania rywala z kwietnia i maja. Nie jest to pełna obserwacja, bo nie byliśmy na meczu Żetysu na żywo. Pod tym względem zdecydowanie łatwiej będzie po pierwszym spotkaniu. Na pewno Żetysu ma bardzo dobrego, doświadczonego trenera. Poza tym piłkarze w każdej formacji są nieźle zorganizowani i mają w swoim składzie wysokich zawodników. Dlatego będą groźni przy stałych fragmentach gry.
– Byłoby optymalnie, gdyby udało się nam rozstrzygnąć losy tego pojedynku w pierwszym spotkaniu. Ważne jest jednak przede wszystkim to, żeby wygrać bez straty bramki. Strategia gry nie będzie tak ustawiana, by wszystko zapewnić sobie w pierwszym meczu. To mogłoby powodować narażenie się na groźne kontry, a ewentualna strata bramki u siebie mogłaby nas bardzo drogo kosztować – dodał szkoleniowiec Lecha Poznań.
Zapowiedź tego meczu znajdziecie pod tym linkiem











