Lechia zwycięża w ostatnich minutach


26 października 2012 Lechia zwycięża w ostatnich minutach

Lechia Gdańsk wygrała na wyjeździe z Podbeskidziem Bielsko-Biała 3:2. Spotkanie obfitowało w bramki i emocje. W drużynie gospodarzy zadebiutował Ireneusz Jeleń, który pozostawił po sobie dobre wrażenie.


Udostępnij na Udostępnij na

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami w pierwszym składzie Podbeskidzia znalazł się Ireneusz Jeleń, a w Lechii zagrali Ricardinho oraz Łukasz Surma, którzy w ciągu tygodnia leczyli kontuzje.

Już w 7. minucie goście objęli prowadzenie. Fenomenalnym przeglądem pola popisał się Abdou Razack Traore, który wypuścił w uliczkę Grzegorza Rasiaka, a ten ze stoickim spokojem minął leżącego Mateusza Bąka i uderzył na pustą bramkę. W kolejnych minutach Podbeskidzie wyraźnie się trochę załamało. Zobaczyliśmy pełno błędów w defensywie, niedokładne podania albo wysuwanie piłki pod nos rywalom. Po jednej z takiej sytuacji, gdy Dariusz Łatka podał do Traore, Lechia mogła mieć już dwubramkową przewagę, jednak skrzydłowy Lechii pogubił się w dryblingu, a Łatka w kryzysowym momencie naprawił swój błąd.

Lechia wygrywa w meczu pełnym emocji
Lechia wygrywa w meczu pełnym emocji (fot. Agnieszka Skórowska/iGol.pl)

W 30. minucie powinno być 2:0 dla gdańszczan. Fani zobaczyli bardzo mocne uderzenie Richardinho z okolic „szesnastki”, piłka trafiła w poprzeczkę, po czym odbiła się za linią bramkową. Gol powinien zostać uznany, ale sędzia nakazał grać dalej. Bogusław Kaczmarek jeszcze przed przerwą musiał dokonać zmiany. Jarosław Bieniuk zderzył się z zawodnikiem rywala i najprawdopodobniej złamał nos, przez co na boisko w jego miejsce musiał wejść Deleu. Po 45 minutach Lechia zasłużenie prowadziła 1:0.

Druga część meczu rozpoczęła się znów od niewielkiej przewagi Lechii. Taki stan rzeczy trwał do 55. minuty, gdy na boisku za Dariusza Łatkę wszedł Liran Cohen. Zaledwie po pięciu minutach gry Cohen zdobył wyrównującego gola. Z dystansu strzelał Damian Chmiel, następnie piłka trafiła najpierw w słupek, a potem pod nogi Cohena. Rezerwowy Podbeskidzia przełożył futbolówkę na prawą nogę i z jedenastu metrów potężnie uderzył w okienko bramki Kanieckiego.

Po zdobyciu gola Podbeskidzie zepchnęło Lechię Gdańsk do głębokiej defensywy. Trener Wyroba nie chciał bronić remisu i desygnował do gry Kamila Adamka. W wyniku tej zmiany na skrzydło przeszedł Ireneusz Jeleń, co zdezorientowało obronę gdańszczan. Jeleń na kwadrans przed końcem meczu miał okazję do zdobycia bramki, jednak jego strzały nie stanowiły problemu dla Bartosza Kanieckiego, a później Michała Buchalika, który wszedł na plac gry w wyniku kontuzji tego pierwszego. W 81. minucie stało się coś nieoczekiwanego. Będąca w dołku Lechia wyprowadziła kontratak, z dystansu uderzył aktywny w tym spotkaniu RIcardinho i dzięki ogromnemu szczęściu i pomyłce Mateusza Bąka na niecałe dziesięć minut przed końcem spotkania goście ponownie wyszli na prowadzenie.

Lechia nie cieszyła się długo z przewagi. Długą piłkę w pole karne otrzymał Kamil Adamk, przepchnął Sebastiana Maderę, który nie porozumiał się z rezerwowym bramkarzem Michałem Buchalikiem. Ten niefortunnie wypuścił futbolówkę z rąk, a Fabian Pawela nie miał większych problemów z uderzeniem na niemal pustą bramkę i dał swojemu zespołowi remis. W 93. minucie spóźniony Dariusz Pietrasiak wyciął w polu karnym Piotra Brożka. „Jedenastkę” na bramkę pewnie zamienił Abdou Razack Traore. Spotkanie zakończyło się wygraną Lechii 3:2, choć praktycznie do samego końca gospodarze dzielnie walczyli, odrabiając straty.

Komentarze
~dzumbo (gość) - 11 lat temu

Pietrasiak miał pomóc, a tu na dzień dobry mecz
zawalił. Ale będzie z Niego pożytek myślę.

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze