Spotkanie z Cracovią w Poznaniu to zawsze szczególna okazja. Kibicowską zgodę tych drużyn zna w końcu cała Polska. Po tradycyjnej wymianie uprzejmości na początku meczu zespoły przystąpiły do zaciekłej gry o komplet ligowych punktów. W myśl łączącej te kluby przyjaźni kości nie trzeszczały od boiskowej walki. Kibiców radować mogła jednak ofensywna gra obu drużyn. I przy okazji frustrować niecelność ich strzałów.W bezpośrednim starciu dwóch kandydatów do reprezentowania ekstraklasy w Europie to Lech miał być faworytem bukmacherów. I to nie tylko dlatego, że jeden z nich akurat należy do grona sponsorów mistrza Polski. Nikt jednak w ekstraklasie nie strzela tylu goli, co Cracovia (52), a w spotkaniach z jej udziałem pada bezsprzecznie najwięcej bramek (3,44 goli na mecz).

Okazało się jednak, że bukmacherzy i tym razem się nie pomylili. Lech w końcu zwycięża przy Bułgarskiej z Cracovią po serii remisów 1:1, biorąc odwet za blamaż 2:5 w Krakowie. Ulubiony wynik obu zespołów z ostatnich spotkań przy Bułgarskiej utrzymywał się prawie do końcówki meczu, kiedy to Maciej Gajos dał w końcu zwycięstwo drużynie broniącej tytułu mistrzowskiego.
„Mecz przyjaźni” – jak takie spotkania szumnie zapowiada się w Poznaniu – rozpoczął się od sentymentów z obu stron. Na setny mecz w barwach Lecha szykował się Jasmin Burić, a piłkarze „Kolejorza” wyszli na rozgrzewkę w koszulkach wyrażających wsparcie dla Szymona Pawłowskiego, który po urazie kości jarzmowej wypadł ze składu prawdopodobnie do końca sezonu.

Atmosfera wzajemnego szacunku zdominowała spotkanie przy Bułgarskiej. Po mocnych 10 minutach, kiedy to Bartosz Kapustka otworzył wynik, a Darko Jevtić chwilę później wyrównał, obie drużyny zgodziły się nie robić sobie krzywdy. Dawno w Poznaniu dwa zespoły nie stworzyły sobie tylu okazji i dawno też tylu nie zmarnowały. Pudłował niemal każdy, kogo można było wytypować do strzelenia bramki w tym pojedynku. Swoje okazje mieli Lovrencsics, Jevtić, Kownacki, Jendrisek, Diabang, a nawet Piotr Polczak. Ostecznie do siatki w końcu trafił Maciej Gajos, który kilka minut przed tym, jak dał Lechowi zwycięstwo, zmienił Dawida Kownackiego.












