Na początku XXI wieku mecz Lazio – Juventus można było uznać za hit weekendu na europejskich boiskach. Po kilkunastu latach zmian w światowej piłce takie spotkanie elektryzuje jedynie kibiców obu drużyn i najbardziej zagorzałych fanów calcio. Jednak to kultowe starcie jest dobrą okazją, by przypomnieć sobie złote czasy Lazio i zastanowić się, czy rzymianie mają jakiekolwiek szansę, by nawiązać do najlepszego okresu.
W maju 2000 roku cała niebieska część Rzymu wybuchła radością. Świętujący 100-lecie „Biancocelesti” zdobyli drugie scudetto w historii, wygrywając ligę z przewagą punktu nad Juventusem.
Gdybyśmy zapytali jakiegokolwiek kibica Lazio, które spotkanie z tamtego sezonu uznaje za najważniejsze, ten bez zająknięcia odpowiedziałby, że zwycięstwo 1:0 nad Juventusem na Stadio del Alpi po golu Diego Simeone. Od tego meczu drużyna Svena-Gorana Erikssona rozpoczęła swój marsz po tytuł, wygrywając pięć z sześciu ostatnich meczów w sezonie.
Sezon 1999/2000, którego zwieńczeniem było zdobycie mistrzostwa, uznaje się za apogeum świetności Lazio. Od tego roku drużyna powoli stopniowo popadała w długi, a w konsekwencji stoczyła się w otchłań przeciętności. W pamięci kibiców calcio mistrzowski skład „Biancocelestich” uznaje się za jeden z najlepszych w historii. Dlatego też wydaje się, że warto przypomnieć sobie tamtą ekipę, a także ten krótki, ale wspaniały sen kibiców Lazio o wielkości, który zakończył się koszmarem.
Dekada chwały

W latach 80. w Rzymie liczyła się właściwie jedna drużyna – AS Roma. W czasach, kiedy „Giallorosi” podbijali Italię i Europę ze Zbigniewem Bońkiem w składzie i zapracowywali na miano „Dumy Wiecznego Miasta”, Lazio błąkało się po Serie B. Wszystko zmieniło się w 1992 roku wraz z przyjściem włoskiego przedsiębiorcy Sergio Cragnottiego. Potentat w branży żywnościowej zapragnął osiągnąć sukces w futbolu.
Przez całe lata 90. drużyna sukcesywnie wzmacniała się, bijąc kolejne rekordy transferowe. Juan Sebastian Veron za 18 mln dolarów, Christian Vieri za 19 mln i Hernan Crespo za 35 mln. To tylko przykłady transferowego szaleństwa Cragnottiego. Lata 90. były również niekończącym się waleniem głową w mur, jakim było zdobycie scudetto. „Biancocelesti” nieudanie walczyli z Juventusem, za którym stały władze ligi.
Od sezonu 1991/1992 Lazio rokrocznie kończyło sezon w czołowej piątce, trzykrotnie lądując na ligowym podium. Nie były to może słabe wyniki, ale mając w składzie Gascoigne’a, Nedveda i wyżej wymienionych piłkarzy, oczekiwania mogły być jedne… mistrzostwo.












