8 kolejek Ligue 1 za nimi, jednak na koncie tylko dwa zwycięstwa. Ostatnie tygodnie to gra stylem przypominająca kompromitację, a wydawało się przecież, że nie tak to będzie wyglądać. Zmiany na ławce trenerskiej i na dyrektorskim stołku wlewały w serca kibiców nadzieję na powrót do – nie tak dawnych – czasów i sukcesów. Olympique Lyon, bo o tym klubie mowa, zaczął dość niespodziewanie dołować, a z każdym kolejnym meczem włosy na głowach sympatyków drużyny prezydenta Aulasa siwieją mocniej. Kryzys trawi zespół na dobre, a ten notuje właśnie siódmy mecz bez wygranej. Sytuacja staje się nerwowa, dlatego sprawdźmy co się dzieje w tej utytułowanej drużynie.
Ta smutna obecnie historia zaczęła się w bajkowy sposób. Pożegnanie niechcianego i nielubianego trenera – Bruno Genesio, powrót legendy w osobie Juninho i w końcu przybycie nowej miotły, Brazylijczyka Sylvinho. Fani znad Rodanu podchodzili do sezonu z wielkim optymizmem, tym bardziej, że udało zatrzymać się chimerycznego, ale na boisku wykonującego swoją prace wyśmienicie Memphisa Depaya… Obecna wcześniejsza euforia zamieniła się w histerię, bo klub notuje katastrofalną serie siedmiu spotkań bez zwycięstwa. Tak źle w Lyonie nie było od lat, a Ci młodsi kibice takich czasów właściwie nie pamiętają – w 1996 roku OL nie wygrał w Ligue 1 osiem razy z rzędu.
Sytuacja stała się tak napięta, że spekuluje się nawet o możliwości zwolnienia szkoleniowca, który przecież dopiero co zaczął swoją europejską przygodę. Doniesienia, głównie francuskich mediów, dementuje jednak dyrektor sportowy Juninho, twierdząc, że takiego tematu nie ma – choć z drugiej strony przebąkuje także o braku wyników i zupełnie innych oczekiwaniach. Różne historie kreślą jednak piłkarskie losy, dlatego Sylvinho spać spokojnie na pewno nie może, a w klubowych gabinetach zastanawiają się zapewne jak ugasić ten pożar. Jakie są przyczyny tej dramatycznej formy? Czy Olympique rzeczywiście zaczął sezon tak dobrze czy to tylko złudzenie po dwóch pierwszych meczach? Postaramy się to przeanalizować.
Kryzys w Olympique Lyon
– Po dwóch kolejkach Ligue 1 rzeczywiście mogło się niektórym wydawać, że Lyon wreszcie ma szansę rzucić rękawicę PSG. Ci, którzy oglądali mecze Lyonu z Monako i Angers wiedzieli jednak, że aż tak wysokie wyniki były kwestią sporego szczęścia. Wystarczy spojrzeć na coraz popularniejszy ostatnio współczynnik xG, według którego Lyon w pierwszym meczu mógł liczyć na 0,83 gola (strzelił trzy), w drugim zaś na 1,5 (a strzelił sześć). Lyon po prostu prezentuje więc od początku stosunkowo stabilną, słabą formę – mówi nam redaktor „Le Ballon”, Błażej Jachimski.











