Górnik Zabrze niespodziewanie w starciu z liderem z Białegostoku odbił sobie swoje ostatnie niepowodzenia. Podopieczni Jana Urbana wrócili tym samym na zwycięską ścieżkę. Świetny występ, choć bez czystego konta, zanotował 23-letni Kryspin Szcześniak, któremu przyszło wskoczyć w buty pauzującego szefa zabrzańskiej defensywy, Rafała Janickiego. Ku naszemu zaskoczeniu okazało się, że wychowanek GKP Gorzów Wielkopolski może wyglądać solidnie w pojedynkach z czołowymi zawodnikami ekstraklasy.
Kryspin Szcześniak na Roosevelta 81 trafił latem 2022 roku, początkowo na wypożyczenie z Pogoni Szczecin, w której nie było dla niego miejsca. Na boiskach ekstraklasy pojawiał się w tamtym sezonie czternastokrotnie. Nie jest to jakaś porażająca liczba, mimo to włodarze Górnika zdecydowali się na transfer definitywny.
W trwającej kampanii 23-latek zagrał w ponad połowie meczów. Występy były to różne… naprawdę różne. Szcześniakowi zdarzały się duże błędy, jak ten z Puszczą w Krakowie czy zwłaszcza katastrofalny kiks w Poznaniu z Wartą. Miewał też spotkania lepsze – dobrze wyglądał na przykład w starciu ze swoją byłą drużyną, czyli Pogonią, na początku grudnia.
Rundę wiosenną rozpoczął jednak na ławce. A pierwszą szansę otrzymał dopiero w ten weekend, kiedy Górnikowi przyszło mierzyć się z liderem rozgrywek.
Kryspin Szcześniak świetnie wskoczył w buty Janickiego
Obecność 23-letniego obrońcy w wyjściowym składzie Górnika była pokłosiem czerwonej kartki dla Rafała Janickiego w ostatnim meczu z Widzewem. Filar defensywy „Trójkolorowych” wyleciał z boiska pod koniec drugiej połowy w efekcie drugiej żółtej kartki. Dla zespołu z Górnego Śląska nie było to dobre spotkanie.
Pauza doświadczonego Janickiego w rywalizacji z Jagiellonią Białystok budziła mnóstwo obaw i to nie może dziwić. Trudno sobie bowiem na dłuższą metę wyobrazić obronę zabrzan bez niego. W sobotę jednak Kryspin Szcześniak sprostał wyzwaniu.
Gra Górnika pod własną bramką wyglądała naprawdę nieźle, co potwierdza fakt, że skończyło się tylko na jednym straconym golu. Tylko, bo przeciwnicy strzelają najwięcej bramek w lidze – mają ich już ponad 50 (Górnik dla przykładu ma 31).
Cichy bohater
Oczywiście wszelkie pochwały za mecz z Jagiellonią zgarnie Lawrence Ennali. I jest to zrozumiałe, bo skrzydłowy skradł show: świetnie dryblował, wykreował kilka dogodnych okazji, strzelił gola, a mógł ich mieć więcej, po prostu bawił się na boisku.
Gdzieś w tle bardzo dobry mecz rozegrał właśnie Kryspin Szcześniak, którego wkład w dzisiejsze zwycięstwo był równie wielki. Zaliczył bezbłędną pierwszą połowę. Kasował wszystkie ataki Jagiellonii, praktycznie w ogóle się nie mylił.










