Primera Division nie zwalnia tempa. Po meczach w środku tygodnia czeka nas kolejna porcja wrażeń. Real Madryt już w ten weekend może pobić historyczny rekord 107 goli zdobytych w jednym sezonie. Podopieczni Mourinho liczyć będą ponadto na potknięcie Barcelony w starciu z Levante.
Real Madryt – Sporting Gijon
W sobotni wieczór możemy być, a nawet powinniśmy być świadkami historycznego wyczynu. Podopieczni Jose Mourinho będą walczyć nie tylko o kolejne trzy punkty i przybliżenie się do mistrzowskiego tytułu, ale także o pobicie rekordu Primera Division w liczbie strzelonych bramek. 107 – tyle goli zdobył Real Madryt Johna Toshacka. Ten trenera Mourinho ma ich tylko o trzy mniej i wydaje się, że w najbliższy weekend rekord powinien zostać pobity. Sporting to drużyna z największą liczbą porażek w tym sezonie. Mało tego, to również ekipa z największą liczbą straconych goli. To jeszcze nie wszystko – podopieczni Javiera Clemente są bowiem najsłabsi spośród wszystkich drużyna La Liga w meczach wyjazdowych. Na obcych stadionach udało się im wygrać zaledwie dwa razy. Asturyjczycy w starciu z Realem Madryt nie mają absolutnie żadnych szans. Piłkarze Mourinho dość spokojnie pokonali w środę Atletico Madryt, pokazując, że ostatnie remisy z Malagą, Villarrealem i Valencią to zaledwie potknięcia. Druga strata punktów z rzędu na Santiago Bernabeu jest po prostu niedopuszczalna.

Jose Mourinho w meczu ze Sportingiem nie będzie mógł skorzystać z usług Xabiego Alonso. Co ciekawe, Bask nie zagrał również w pierwszym starciu z ekipą z Gijonu. Wówczas także wyczyścił swoje konto kartkowe w pojedynku z Atletico, aby bezpiecznie przeczekać czas dzielący „Królewskich” od starcia z Barceloną. Portugalski trener zdecydował się ponadto nie włączać do kadry Lassa i Carvalho, którzy ostatnio borykali się z urazami, a także Hamita Altintopa. Co powinno martwić Mourinho najbardziej? Chyba sytuacja Cristiano Ronaldo. Jeśli Portugalczyk otrzymałby w sobotę żółtą kartkę, nie mógłby wystąpić w starciu z Barceloną. Tego wyobrazić sobie nie można. Dobrą wiadomością dla Portugalczyka jest za to powrót Marcelo, który nie zagrał w derbach Madrytu, ale dzisiaj trenował już z całą drużyną. Jeśli chodzi o Sporting, to Javier Clemente nie zabierze ze sobą do stolicy Barrala i Rivero. Zagrać przeciwko „Los Blancos” nie będą mogli także kontuzjowani Gregory, Pedro Orfila i Sebastian Eguren.
Choć ciągle należy obstawać przy tym, że Sporting nie wywiezie z Bernabeu nic oprócz bagażu kilku bramek, trzeba wspomnieć o wydarzeniach sprzed roku. To właśnie „Los Rojiblancos” przyczynili się do tego, że „Królewscy” nie sięgnęli po tytuł mistrzowski. W 30. kolejce ubiegłego sezonu Sporting pokonał w Madrycie Real 1:0.














