Zaledwie rok po rozwiązaniu drugiej drużyny władze Korony Kielce zostały częściowo zmuszone do reaktywowania zespołu rezerw. Rozpoczynając od czwartoligowego poziomu, już w pierwszym sezonie gracze zaplecza „Żółto-czerwonych” wywalczyli promocję do wyższej klasy rozgrywkowej. W obecnej kampanii Korona II Kielce ponownie dominuje nad rywalami, dzięki czemu niespodziewanie rezerwy klubu z PKO Ekstraklasy stały się jednym z głównych kandydatów do awansu.Po przejęciu większościowego pakietu akcji Korony Kielce przez konsorcjum, na którego czele stał Dieter Burdenski, przedstawiciele nowych władz zapowiedzieli szeroko idące zmiany w funkcjonowaniu klubu. Jedną z decyzji była rezygnacja z zespołu rezerw.
– Od nowego sezonu Korona S.A. nie będzie miała drugiej drużyny. W IV lidze nie mamy możliwości ogrywania ani promowania najlepszych zawodników z juniorów młodszych i starszych. Dotyczy to zresztą także poziomu III ligi. Doszliśmy więc do wniosku, że dalsze prowadzenie drugiej drużyny nie ma sensu – poinformował na konferencji prasowej nowy prezes klubu, Krzysztof Zając.
Decyzję władz klubu przyjęto w Kielcach ze sporym zdziwieniem. Dysponowanie drużyną rezerw, w której gracze niemieszczący się w kadrze meczowej pierwszego zespołu mogli zachować rytm meczowy, było czymś powszechnym. Władze Korony miały jednak inną wizję budowy klubu. Reaktywację drugiej drużyny ponad rok później wymusiła jednak decyzja PZPN-u dotycząca wieku graczy rywalizujących w Centralnej Lidze Juniorów.
– Polski Związek Piłki Nożnej z dnia na dzień poinformował, że w Centralnej Lidze Juniorów będą grali chłopcy z 2001 roku, a tylko czterech może grać z rocznika 2000. To zagranie nie fair, bo co mamy zrobić teraz z tymi osiemnastolatkami? Nie było żadnego okresu przejściowego na wprowadzenie tej reformy rocznika. Dlatego chcemy mieć rezerwy, by ci chłopcy mogli grać – argumentował decyzję o przywróceniu drugiego zespołu w rozmowie z dziennikiem „Echo Dnia” sternik kieleckiego klubu.
Korona II Kielce, czyli pół na pół
Kadra reaktywowanych rezerw Korony miała docelowo składać się z graczy pierwszej drużyny oraz zawodników na co dzień trenujących w ekipie rywalizującej w Centralnej Lidze Juniorów. Mimo iż skomponowanie zespołu z piłkarzy z różnych grup było zadaniem trudnym, to przed zbliżającym się sezonem cel mógł być tylko jeden – awans na wyższy szczebel rozgrywkowy.
W trakcie czwartoligowych rozgrywek największą przewagą zespołu prowadzonego przez Sławomira Grzesika zgodnie z przewidywaniami okazali się zawodnicy pierwszego zespołu. Gracze, którzy by zachować rytm meczowy, zostawali oddelegowani do występów w rezerwach. Niektórzy, tak jak stale pomijani przez Gino Lettieriego napastnicy Maciej Górski oraz Maciej Firlej, znacznie częściej niż w Lotto Ekstraklasie występowali na czwartoligowych boiskach. Z korzyścią dla drugiej drużyny Korony, dla której łącznie zanotowali 25 trafień.









