Przez 84 minuty piłkarze drugoligowego FC Augsburg niczym nie ustępowali grającemu w 1. Bundeslidze i występującemu w elitarnych rozgrywkach Ligi Mistrzów zespołowi Schalke 04. Wystarczyła jednak jedna chwila nieuwagi oraz zawahanie obrońców i to goście z Zagłębia Ruhry zagrają w następnej rundzie Pucharu Niemiec.
Na to spotkanie fani z Augsburga szykowali się od dawna. Nie co dzień zdarza się bowiem, że do bawarskiego miasta liczącego 260 tysięcy osób przyjeżdża zespół występujący w najwyższej klasie rozgrywkowej. Nie może więc dziwić fakt, że wejściówki na to prestiżowe spotkanie rozeszły się w mgnieniu oka i na trybunach zasiadł komplet widzów.
Dla gospodarzy była to szansa, by sprawdzić swoje umiejętności na tle mocniejszej drużyny. Liderujący w tabeli podopieczni Josa Luhukaya liczą, że już na wiosnę będą mogli cieszyć się z upragnionego awansu do 1. Bundesligi. Piłkarze Schalke także poważnie potraktowali wtorkowy pojedynek – wszak wszystko wskazuje na to, że wobec słabej postawy w lidze, Puchar Niemiec może okazać się jedyną szansą dla piłkarzy z Gelsenkirchen, by awansować do europejskich rozgrywek.
W pierwszej połowie spotkanie toczyło się głównie w środku pola. W początkowej fazie meczu optyczną przewagę posiadali przyjezdni, ale obrona FCA dowodzona przez Uwe Moehrle i Gibrila Sankoha (najlepszy mecz w tym roku) umiejętnie rozbijała ataki piłkarzy trenowanych przez Feliksa Magatha. Z drugiej strony, dokładnie to samo można napisać o postawie defensorów Schalke, którzy również byli bezbłędni. Wystarczy wspomnieć, że w pierwszych 45 minutach oba zespoły stworzyły zaledwie dwie groźne sytuacje, ale po żadnej z nich piłka nie trafiła nawet w światło bramki. W 23. minucie na prawym skrzydle szarżował Hain, zwiódł jednego z obrońców, ale uderzył nad poprzeczką. Kwadrans później odpowiedzieli goście. Farfanowi udało się przedrzeć wśród defensywy gospodarzy, ale do piłki wrzuconej wzdłuż linii bramkowej nie zdołał dojść żaden z napastników Schalke.
Po przerwie do ataków ruszyli przyjezdni. Widać było, że Magath musiał mocno wstrząsnąć swoimi zawodnikami, prezentowali się oni bowiem o niebo lepiej niż w pierwszych 45 minutach. Udokumentowaniem przewagi w pierwszym kwadransie drugiej części gry mogła być bramka Raula, ale Hiszpan w doskonałej sytuacji sam na sam fatalnie przestrzelił po świetnym podaniu Huntelaara.
Gdy wydawało się, że gol dla Schalke jest kwestią czasu, przebudzili się gospodarze. Sytuacja z 65. minuty będzie prawdopodobnie śniła się po nocach Tobiasowi Wernerowi. Pomocnik FCA otrzymał doskonałe podanie z głębi pola i stanął oko w oko z bramkarzem Schalke. Uderzył silnie w okienko, ale Neuer udowodnił, że nie bez przyczyny jest golkiperem numer jeden w reprezentacji Niemiec.
Później sytuacja wróciła do normy i okazje strzeleckie znowu stwarzali gracze zespołu z 1. Bundesligi. Niezwykle gorąco było pod bramką Jentzscha między 77. a 78. minutą. Najpierw wspaniały rajd lewą stroną przeprowadził Schmitz i gdy wszyscy widzieli już piłkę w siatce, drużynę przed utratą bramki uratował Bellinghausen. Chwilę potem dwójkową akcję Rakiticia i Farfana powinien trafieniem zakończyć Huntelaar, ale Holender minimalnie za późno wystartował i nie sięgnął futbolówki.










