Poznaliśmy ostatnie rozstrzygnięcia fazy grupowej Ligi Mistrzów. Co prawda z klubów grających w środowych spotkaniach znaliśmy wszystkie drużyny, które przejdą dalej, ale nadal trwała walka o pierwsze miejsce w poszczególnych grupach. Nie brakowało także spotkań o przysłowiową pietruszkę.
Mecz pomiędzy BATE Borysów a Juventusem Turyn do takich właśnie należał. Białorusini nie mieli już szans na grę chociażby w Pucharze UEFA, a Juventus miał zapewnioną pierwszą pozycję w tabeli bez względu na wynik spotkania pomiędzy Zenitem St. Petersburg a Realem Madryt. To właśnie pojedynkiem z włoskim gigantem przygodę z elitarnymi rozgrywkami kończyli podopieczni Wiktora Gonczarenki, którzy dzięki awansowi do fazy grupowej zostali sprawcami największej sensacji tej rozgrywek od czasu awansu słowackiej Artmedii Petrżalka.
Droga do marzeń

A wszystko zaczęło się 15 lipca bieżącego roku . Choć na dobrą sprawę za datę rozpoczęcia marszu na Ligę Mistrzów przez BATE można przyjąć już ubiegły sezon, kiedy to po dostaniu się do trzeciej fazy eliminacji dzielnie walczyli ze Steauą Bukareszt, lecz w ostatecznym rozrachunku to mistrz Rumunii okazał się lepszy. Już wtedy w Europie zauważono dobrą postawę graczy z Białorusi, lecz nikt nie przypuszczał, że następny sezon będzie należał do nich.
Wracając do wspomnianej daty – to właśnie w tym dniu BATE przystąpiło do spotkania z Valurem Reykjavik i pewnie wygrało to spotkanie 2:0, dzięki dwóm trafieniom Giennadija Blizniuka. Przed rewanżem podopieczni Gonczarenki mieli bardzo dobrą pozycję wyjściową i ponownie wygrali. Tym razem katem mistrzów Islandii okazał się Igor Stasiewicz, który pokonał Kjartana Sturulsona już w pierwszej minucie gry i zdobył jedynego gola w tym spotkaniu.
W drugiej rundzie mistrzowie Białorusi stanęli naprzeciw słynnego belgijskiego Anderlechtu Bruksela. Skazywani na pożarcie gracze z Borysowa bez jakichkolwiek kompleksów wyszli na murawę stadionu im. Constanta Vanden Stocka. Mimo to pierwsi gola zdobyli gospodarze. Guillaume Gillet w 67. minucie wyprowadził na prowadzenie swój zespół, a zaledwie minutę wcześniej z powodu czerwonej kartki boisko musiał opuścić Marcin Wasilewski. Na odpowiedź BATE nie trzeba było czekać. Dwie minuty po golu Gilleta Siergiej Kriwiec skutecznie wyegzekwował rzut karny, a w końcówce zwycięskiego gola strzelił Paveł Nechajczik, którego trafienie było prawdziwą ozdobą spotkania. Rewanż przyniósł podobne emocje co pierwsze spotkanie, a na boisku trwała istna wymiana ciosów. Najpierw gola strzelił Blizniuk, lecz chwilę później wyrównał Lucas Biglia. W końcówce kolejny cios zadał Witalij Rodionow i stało się pewne, że to Białorusini awansują do trzeciej fazy eliminacji. Losów dwumeczu nie odmieniło już trafienie Jana Polaka, po którym wynik rywalizacji wynosił 2:2.









