Konflikt lewego skrzydła? Barcelona i jej duży dylemat


Jedną pozycję okupuje aż dwóch genialnych piłkarzy. Któremu z nich należy się pierwszeństwo?

27 kwietnia 2019 Konflikt lewego skrzydła? Barcelona i jej duży dylemat

Obaj są na swój sposób wyjątkowi. Obaj bili tutejsze rekordy transferowe i obaj szczerze marzyli o grze w stolicy Katalonii. Jeden z nich miał być następcą Andresa Iniesty, a drugi spadkobiercą geniuszu Neymara. Coutinho i Dembele – postacie, które dzisiaj kojarzą nam się częściej z sinusoidą formy niż stabilnym światowym poziomem. Dlatego też wciąż trudno stwierdzić, kto zasługuje na miejsce w podstawowym składzie.


Udostępnij na Udostępnij na

Co do faktu, że zarówno Brazylijczyk, jak i Francuz mają ogromne pokłady potencjału, nie ma absolutnie żadnych wątpliwości. Metka na trykotach obu piłkarzy jest co prawda bardzo sroga, ale ona tylko na początku miała jakiekolwiek znaczenie. Coutinho od pierwszych minut na Camp Nou wyglądał tak, jakby w La Masii się urodził, wprawiając w zachwyt kibiców „Dumy Katalonii”. A Dembele? Kontuzja na starcie poprzedniego sezonu pozbawiła go pełnoprawnego debiutu, ale już za drugim podejściem „Mosquito” czaruje.

Kto miał w swoich nogach pole position?

Gdyby brać pod uwagę cały pobyt obu jegomości w Barcelonie, ich dorobek przedstawia się bardzo podobnie. Przy czym nie można zapominać, że były piłkarz BVB z powodu kontuzji opuścił aż 36 spotkań, z czego aż 27 z nich miało miejsce w pierwszym sezonie. Dlatego powiedzieć, że Francuz miał na początku pod górkę, to jak nic nie powiedzieć. Mimo tego w tzw. międzyczasie Dembele zdążył dołożyć swoją cegiełkę do wyników zespołu, notując cztery bramki i osiem asyst. Co ważne, miał na to zaledwie 1130 minut.

W przeciwieństwie do francuskiego skrzydłowego Coutinho nie mógł narzekać na urazy. A jeśli już, to w niewielkim stopniu, bo Brazylijczyk odnotował absencję w meczach Barcelony tylko siedem razy. I o ile jego młodszy kolega stracił poprzedni sezon przez kontuzje, o tyle z usług „Cou” Barcelona mogła korzystać niezmiennie od półmetku rozgrywek. Obaj piłkarze nie mieli zatem idealnych warunków do startu, jednak finalnie przewagę zdobył Philippe. Dziesięć goli i sześć asyst w ponad 1800 minut mówi swoje.

Podsumowując, w skali debiutanckiego i niekompletnego sezonu rywalizację na lewym skrzydle niewątpliwie wygrał Coutinho. Pierwotnie zakładano, że Brazylijczyk będzie grał nieco niżej, czyli w linii pomocy, lecz Ernesto Valverde porzucił ten wariant na dłuższą metę. Tym samym były crack Liverpoolu pojawił się w „polu zarządzania” Dembele i przez większość obecnego sezonu właśnie on wiódł prym, będąc pierwszym wyborem. Ale to za chwilę może ulec zmianie, gdyż brazylijski magik nie zachwyca już tak często.

W mojej ocenie na wygranej pozycji aktualnie jest Ousmane Dembele. Francuz nie miał dobrego początku, a w dodatku trapią go kontuzje, z czego pierwsza w zasadzie rozbiła mu pełny sezon. Jednakże z upływem czasu widać u niego progres. Na początku tego sezonu zdobył kilka bramek, dzięki czemu Barcelona zdobywała punkty i gdyby nie drobne urazy, myślę, że to on byłby aktualnie pierwszym wyborem Ernesto Valverde – wskazuje dla iGol.pl Robert Wojtczak (zarządca portalu FCBarca.com).

 Komu Barcelona zawdzięcza więcej?

Kampania 2018/2019 pokazuje, że Ernesto Valverde nie wyznaczył konkretnego podziału dla obu piłkarzy. Coutinho i Dembele podlegają stałej rotacji, co Barcelonie przynosi naprawdę świetne rezultaty. Koniec końców to Brazylijczyk cieszy się nieco większym zaufaniem trenera. Na każdym froncie notuje większą liczbę minut, jednak Francuz w tej sytuacji nie może czuć się poszkodowany. Co prawda „Cou” otrzymuje swoje szanse nawet mimo słabych występów, ale tak musi być. Trzeba odzyskać jego niedawny blask.

Coutinho w tym sezonie prezentuje się poniżej oczekiwań. Myślę, że główna przyczyna siedzi tutaj w głowie piłkarza, ponieważ nie brak mu umiejętności piłkarskich. Mimo to Coutinho nie odgrywa tak znaczącej roli, jak Barcelona mogła się spodziewać. I jeśli to się nie zmieni, śmiem twierdzić, że nawet sam piłkarz będzie chciał zmienić otoczenie. Tak, by nie zaprzepaścić najważniejszego i najlepszego wieku (28-32 lat) w karierze piłkarza na tej pozycji – dodaje Robert Wojtczak.

Ostatnie tygodnie dowodzą, że Coutinho z ogromną determinacją próbuje wrócić do swojej optymalnej formy. W skali całego sezonu jego liczby może nie przedstawiają się wybitnie, bo mówimy o zaledwie jedenastu golach i pięciu asystach w aż 49 spotkaniach. Jednak progres w poczynaniach na boisku jest widoczny. Na przychylniejsze spojrzenie zasługuje dorobek Dembele, który grając mniej, strzela i asystuje więcej. Mianowicie: 14 bramek i dziewięć asyst. Na papierze dostaliśmy odpowiedź, ale co mówi murawa?

Murawa mówi: Coutinho. Jednak Dembele posiada coś, obok czego nie możemy przejść obojętnie. Mistrz świata trzy razy dawał swoimi golami prowadzenie, dwa razy zapewniał remis i aż w czterech przypadkach strzelał zwycięską bramkę w tym sezonie. Francuz potrafi być w ważnych momentach kliniczny i pozytywnie nieprzewidywalny, ale niestety wciąż obciąża go niechlujstwo. Co ciekawe, obaj piłkarze w kwestii kluczowych podań, traconych piłek czy dryblingów wyglądają w statystykach prawie identycznie.

– Coutinho jest z pewnością dużo bardzie poukładanym piłkarzem na boisku, choć nie zawsze to widać. Sam się zastanawiam, czy problemy z odnalezieniem się na boisku Brazylijczyka wynikają z blokady psychicznej, czy może zadań, jakie przydziela mu Ernesto Valverde. Dembele dla odmiany musi uzupełnić spore braki taktyczne. Jednak trzeba mu oddać, że w ostatnich miesiącach poprawił ustawianie się czy umiejętności w grze kombinacyjnej – twierdzi zarządca FCBarca.com.

Kluczową kwestią jest poukładanie. Bo właśnie Brazylijczyk jawi się jako spójna część całości, a Francuz nadal odgrywa rolę tylko dodatku. Dlatego mówiąc o tych piłkarzach, możemy stworzyć proste porównanie. Pełen profesjonalizm przy każdym zagraniu i lepsza chemia z zespołem kosztem nieprzewidywalności – Coutinho. Młodzieńczy polot dający liczby, ale mniej precyzyjne poczynania na boisku i gorsze rozumienie kolegów – Dembele. Jeszcze inaczej: urodzony skrzydłowy kontra pomocnik w roli skrzydłowego.

Komu należy się pierwszeństwo?

Jeśli zsumujemy całą dotychczasową przygodę obu jegomości na Camp Nou, wynik ociera się o remis z minimalną przewagą dla Dembele. Francuz poszatkowany kontuzjami zdobył w barwach „Blaugrany” 18 bramek i 17 asyst, kiedy Coutinho odpowiednio 21 i 11. Ale gdyby liczby odłożyć na dalszy plan i spojrzeć bardziej pod kątem wrażeń wizualnych, charakteru piłkarza i współpracy z zespołem? Szala przechyli się na stronę Philippe. Cóż, w tej całej debacie największym wygranym jest oczywiście Barcelona, która ma TAKICH cracków.

Przekonują się o tym rywale w La Liga, a w najbliższym czasie tego samego może doświadczyć Liverpool. W tych najważniejszych spotkaniach kampanii 2018/2019 raczej zagra Coutinho, który z wiadomych powodów będzie niebywale zmotywowany. Jeżeli jego determinacja przełoży się na wyniki, Brazylijczyk prawdopodobnie po raz kolejny wywalczy sobie pole position. Na koniec statystyka najważniejsza: Coutinho wystąpił w największej liczbie meczów Barcelony w tym sezonie! To mówi samo za siebie.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze