Punktualnie o północy zamknięte zostało letnie okno transferowe. Jeszcze nigdy w historii kluby rosyjskiej Premier Ligi nie były tak hojne, w ciągu dwóch miesięcy tegorocznych wakacji wydały bowiem na wzmocnienia ponad 150 milionów euro. Przyjrzyjmy się bliżej najciekawszym zakupom tamtejszych zespołów.
Zdecydowanie najbardziej rozrzutne były te ekipy, które możemy jeszcze oglądać w rywalizacji na arenie międzynarodowej: Rubin Kazań, Spartak Moskwa, Zenit Sankt Petersburg i CSKA Moskwa. Ta czwórka przeznaczyła na zakupy aż 130 milionów euro i dzięki temu na rosyjskich boiskach przyjdzie nam oglądać kilka gwiazd światowego formatu.

Tego lata najdroższym piłkarzem jaki zasilił klub Premier Ligi był Bruno Alves. Środkowy obrońca reprezentacji Portugalii przeniósł się z FC Porto do Zenitu Sankt Petersburg za 22 miliony euro. Drużyna sponsorowana przez gazowego giganta, Gazprom, wygrała rywalizację m.in. z Realem Madryt i Chelsea Londyn, które również chętnie widziałyby tego gracza w swoich składach. Luciano Spalletti powitał w Sankt Petersburgu także innego obrońcę mającego w swoim CV występ na mundialu w RPA, Aleksandara Lukovicia. Serb został sprowadzony z Udinese i kosztował siedem milionów euro, ale w nowym klubie nie zdołał jeszcze wywalczyć miejsca w wyjściowej jedenastce. Oprócz dwóch obcokrajowców zespół lidera ligi rosyjskiej zasilił znakomity duet z Rubinu Kazań: Aleksandr Bucharow – Siergiej Siemak. Ci gracze byli warci dla „Tatarów” w sumie 14 milionów euro, co nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę ich spory wkład w wywalczenie dwóch tytułów mistrza Rosji przez zespół z Kazania. Nasuwa się tylko jedno pytanie, czy te transfery były dla Zenitu konieczne? Defensywa mistrza kraju sprzed trzech lat już wiosną należała do najlepszych w lidze, a o miejsce na środku tej formacji rywalizowali Nicolas Lombaerts, Ivica Kriżanac i Fernando Meira. Mimo spekulacji transferowych, żaden z nich nie opuścił Sankt Petersburga. Podobnie rzecz ma się ze środkiem pomocy, gdzie do tej pory brylował Igor Denisow. Niestety dla niego, transfer Siergieja Siemaka zablokował mu drogę do wyjściowej jedenastki. Również przybycie Aleksandra Bucharowa szykowano głównie pod rozgrywki Ligi Mistrzów, jednak jak wiadomo, Ireneusz Jeleń i jego Auxerre okazali się lepsi od Rosjan w kwalifikacjach.
Po tym, jak Rubin Kazań pozbył się swoich dwóch filarów, rosyjskie media zaczęły spekulować, że drużyna mistrza kraju stała się ofiarą kryzysu. Ostatnie dwa tygodnie sierpnia zaprzeczyły jednak tym pogłoskom. Jeszcze w lipcu Kurban Bierdyjew zakupił Obafemiego Martinsa z VFL Wolfsburg. Nigeryjski napastnik do tej pory nie zdołał się przełamać w nowym klubie, ale szefowie „Tatarów” wierzą, że dziewięć milionów euro przeznaczonych na byłego gracza Interu Mediolan i Newcastle wkrótce się zwróci. Kolejne letnie nabytki Rubinu również nie rzucały na kolana. Kolegami klubowymi Rafała Murawskiego zostali Oleg Kuzmin i Aleksiej Miedwiediew, za których zapłacono w sumie niewiele ponad 3,5 miliona euro. Dopiero pod koniec sierpnia kazańczycy zaszaleli na rynku transferowym. Z rozpadającej się Unirei Urziceni wyciągnięto perspektywicznego litewskiego bramkarza, Giedriusa Arlauskisa, a z Zenitu Sankt Petersburg wypożyczono na pół roku Siergieja Kornilenko, który przez ostatnich kilka miesięcy, przebywając na wypożyczeniu w Tomu Tomsk, siał postrach wśród bramkarzy rywali. Prawdziwymi hitami było jednak sprowadzenie Carlosa Eduardo i Salvatore Bocchettiego. Brazylijski środkowy pomocnik Hoffenheim, w przeszłości łączony m.in. z przeprowadzką do Milanu, został wyceniony przez niemiecki klub na 20 milionów euro, a szefowie Rubinu bez wahania wyłożyli tę sumę. Z kolei stoper z Włoch ma za zadanie zastąpić kontuzjowanego Romana Szaronowa i razem z Cesarem Navasem stworzyć najlepszą parę środkowych obrońców w lidze. Ta inwestycja kosztowała „Tatarów” niecałe 10 milionów euro.











