Ledwie dobiegły końca tegoroczne mistrzostwa świata, a już wznowiła swe rozgrywki rosyjska Premier Liga. Co prawda reprezentacja „Sbornej” nie zakwalifikowała się do południowoafrykańskiego turnieju, ale na mundialu przyszło grać kilkunastu zawodnikom, którzy na co dzień reprezentują barwy rosyjskich klubów.
Zdecydowanie największym zaskoczeniem w dwunastej kolejce ligi rosyjskiej był remis CSKA Moskwa z Saturnem Ramienskoje 1:1. Wicelider nieoczekiwanie stracił punkty w konfrontacji z ligowym outsiderem i tym samym zwiększył swą stratę do prowadzącego w tabeli Zenitu Sankt Petersburg.

Szkoleniowiec „Wojskowych” Leonid Słucki, który wysłał do RPA sześciu swoich podopiecznych, po meczu narzekał na to, że liga wznowiła rozgrywki w momencie, gdy jego piłkarze odpoczywali po mistrzostwach świata.
– Wprowadziłem na boisko Marka Gonzaleza i Milosa Krasicia, ale nie byli w pełni sił po przyjeździe z RPA. Nie mogłem skorzystać z usług Keisuke Hondy, który dopiero w poniedziałek rozpocznie treningi z drużyną. Uważam, że szefowie ligi powinni zwrócić uwagę na zmęczenie zawodników. To tylko ludzie i należy im się odpoczynek, ale jednocześnie terminarz nakazuje im grać. Kosztem wygranej z Saturnem musiałem zrezygnować z wystawienia od pierwszej minuty moich kluczowych zawodników – powiedział Leonid Słucki w wywiadzie udzielonym tuż po sobotnim spotkaniu.
Inni trenerzy również dali wolne swoim zawodnikom, którzy wcześniej grali na mistrzostwach świata. W spotkaniach dwunastej kolejki nie oglądaliśmy m.in. Danny’ego, Petera Odemwingie, McBetha Sibayi i Luke’a Wilkshire’a. Na boisku pojawił się za to Danko Lazović i strzelił nawet gola, ale należy pamiętać że w RPA zagrał jedynie 45 minut. Co by było jednak, gdyby w składzie Zenitu, Lokomotiwu, Rubinu czy Dynama znajdowało się więcej reprezentantów finalistów mundialu?

Postępowanie szefów Premier Ligi jest dla mnie nielogiczne. Biorąc pod uwagę, że w największym kraju Europy występuje coraz więcej dobrych, zagranicznych zawodników, powinni przemyśleć zmianę terminarza. Posłużę się tu konkretnym przykładem Chidiego Odiaha, obrońcy CSKA Moskwa. Nigeryjczyk w styczniu brał udział w Pucharze Narodów Afryki, następnie dwa miesiące później rozpoczął rozgrywki ligowe, by po dwóch tygodniach wolnego rozpocząć przygotowania do gry na mundialu. Ponieważ CSKA czeka rywalizacja w Lidze Europejskiej, Odiah praktycznie może pożegnać się z wakacjami. W podobnej sytuacji znajduje się Peter Odemwingie, z tym że lada dzień nigeryjski napastnik może odejść z Lokomotiwu Moskwa. Paradoksalnie taki transfer będzie dla niego zbawienny nie tylko z powodów sportowych i finansowych, ale także zdrowotnych.











