Po ciężkim boju Podbeskidzie ograło na wyjeździe Odrę Wodzisław. Obaj trenerzy podkreślali na pomeczowej konferencji, że było to bardzo wyrównane spotkanie, w którym najsprawiedliwszym wynikiem byłby remis.
Szkoleniowiec gości, Robert Kasperczyk, podkreślał, że nie spodziewał się tak ciężkiego meczu. Według niego Podbeskidzie zwyciężyło, ponieważ znacznie lepiej wyglądało biegowo, kondycyjnie. Trener pochwalił również strzelca dwóch bramek, Dariusza Kołodzieja. – Gratuluję zawodnikom, zwłaszcza drugiej połowy, bo mecz był ciężki do wygrania. Wydawało się, że to miało być jedno z łatwiejszych spotkań i widać, że takich już na wiosnę nie ma. To, że wygraliśmy, zawdzięczamy zaangażowaniu biegowemu, ale przede wszystkim Darkowi Kołodziejowi. Jestem bardzo zadowolony z wyniku, ale o stylu wolałbym zapomnieć – stwierdził Kasperczyk.
Powodów do zadowolenia nie ma za to Jarosław Skrobacz, szkoleniowiec Odry. Wprawdzie jego podopieczni bliscy byli sprawienia sensacji, ale po raz kolejny stracili punkty. Jak twierdzi trener, sytuacja klubu robi się nieciekawa i by utrzymać się na zapleczu Ekstraklasy, wodzisławianie muszą w końcu zacząć zdobywać punkty. – Nie mamy sobie chyba wiele do zarzucenia. Są oczywiście błędy, które trzeba wyeliminować, ale byliśmy blisko. Po strzeleniu bramki, która padła po błędzie bramkarza, mogliśmy się pokusić nawet o sensację. Potrzebujemy punktów jak ryba wody, a tu uciekają nam kolejne mecze. Będziemy musieli stoczyć bardzo ciężką walkę o utrzymanie – powiedział Skrobacz.










