
Trener, który w 2011 roku wprowadził Podbeskidzie Bielsko-Biała do ekstraklasy po raz pierwszy w jego historii.
Urodził się 22 stycznia 1967 roku w Tuchowie, ale piłkarsko wyrósł w Krakowie. W Hutniku Kraków zaczął w piątej klasie podstawówki, po tzw. dzikim turnieju, na który zgłosił osiedlową drużynę. Trenerzy wyłowili go po kilku minutach gry. Grał w ataku, jego idolem był Marco van Basten. W 1985 roku zdobył z Hutnikiem mistrzostwo Polski juniorów.
W czasie służby wojskowej występował w Błękitnych Kielce, z którymi awansował do II ligi. Potem wrócił do Hutnika, w ekstraklasie rozegrał w sezonach 1990/1991-1992/1993 29 meczów i strzelił dziewięć goli. Kończyło się to źle: od lat bolał go odcinek lędźwiowy kręgosłupa, a po meczu z ŁKS-em w 1992 roku lekarze powiedzieli mu, że dalsza gra grozi wózkiem inwalidzkim. Miał 25 lat. Wcześniej, przy końcu kariery, dostał ofertę wyjazdu za granicę razem z Mirosławem Waligórą, ale kontuzja zatrzymała go w Polsce.
W trenera przekształcili go dwaj ludzie z Hutnika. Marian Cygan, koordynator młodzieży w Małopolskim Związku Piłki Nożnej, powiedział mu, że nie widzi go jako sędziego, tylko jako trenera, i kazał robić uprawnienia. Aleksander Chradecki nauczył go kultury i dyscypliny pracy.
Zaczynał bez papierów, jako kierownik drużyn młodzieżowych i drugi trener rocznika 1979 w Hutniku. Prowadził też amatorskie kluby z okolicy, Warzywrzyniankę Wawrzeńczyce, z którą awansował do B-klasy, i Dąbski Kraków. W latach 1992-2002 pracował w grupach młodzieżowych Hutnika, od 1999 jako ich koordynator. W 1997 roku klub oddelegował go do rocznika Marcina Wasilewskiego, bo jego trener wyjechał na urlop tuż przed finałami mistrzostw Polski. Kasperczyk wygrał z nimi finał z Lechem Poznań 2:0, a Wasilewski strzelił jednego z goli. Klub zlecił mu też osobisty nadzór nad Wasilewskim, który przy dwóch treningach dziennie nie miał czasu chodzić do szkoły. Po latach ta znajomość otworzyła Kasperczykowi drzwi Anderlechtu.
Pierwszy zespół Hutnika przejął po spadku do trzeciej ligi, gdy odeszło 14 zawodników, a sponsorzy przestali się interesować klubem. Przez cztery sezony utrzymywał go w górnej połowie tabeli. Do seniorskiej piłki wprowadził tam m.in. Michała Pazdana i Grzegorza Goncerza. Potem prowadził Górnik Wieliczka, z którym awansował do II ligi i zajął w niej piąte miejsce. Do baraży o I ligę zabrakło wygranej w meczu z Wigrami. W lecie 2009 roku objął pierwszoligowe KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Jesienią drużyna zdobyła 25 punktów, a w grudniu Kasperczyk rozwiązał kontrakt za porozumieniem stron i przeszedł do Bielska.
W grudniu 2009 roku zastąpił w Podbeskidziu Bielsko-Biała Marcina Brosza. Zespół, który miał walczyć o ekstraklasę, był tuż nad strefą spadkową. Kasperczyk nie robił rewolucji: dołożył dwóch, trzech zawodników, m.in. Richarda Zajaca, i utrzymał I ligę po wiosennej męce. Rok później, 25 maja 2011 roku, po wygranej 2:0 z Sandecją, Podbeskidzie awansowało do ekstraklasy. Miasto świętowało otwartym autobusem i koncertem Pawła Kukiza na placu ratuszowym. W tym samym sezonie dotarło do półfinału Pucharu Polski: wyeliminowało Wisłę Kraków, a w półfinale z Lechem prowadziło 2:0, zanim w końcówce rywal przechylił rywalizację.
Skład budował trzema torami: młodzi, związani z regionem zawodnicy, tańsi Słowacy i Czesi oraz tylko sporadycznie piłkarze z przypadku. Robert Demjan trafił do Bielska po kilku dniach testów, wcześniej grał w rezerwach Žižkova. W pierwszym sezonie ekstraklasy zespół zaczął zbyt odważnie, musiał zmienić taktykę i zajął dwunaste miejsce, na siedem kolejek przed końcem zapewniwszy sobie utrzymanie. Grudzień 2011 roku Kasperczyk spędził na stażu w Anderlechcie Bruksela. Od marca 2012 roku drużyna nie wygrała przez 13 meczów, a po ośmiu kolejkach 2012/2013 miała dwa punkty. W październiku 2012 roku kontrakt rozwiązano za porozumieniem stron. Kasperczyk mówił później, że po trzech latach w jednym klubie formuła się wyczerpuje. Kibice Podbeskidzia pamiętają go do dziś: kiedy po latach przyjechał na mecz prywatnie, w czapce, żeby usiąść między nimi, rozpoznali go i zaczęli skandować jego nazwisko.
Następne lata to krótkie prace. W Stali Rzeszów od stycznia 2013 roku poprowadził drużynę w jednym meczu ligowym. Od września 2013 roku do końca kwietnia 2014 roku prowadził Motor Lublin, w 21 meczach II ligi. W maju 2014 roku objął Limanovię Limanowa na cztery kolejki przed końcem sezonu, żeby uratować ją przed spadkiem do III ligi, a jesienią 2014 roku klub rozwiązał z nim umowę. 30 maja 2015 roku przejął Sandecję Nowy Sącz po zwolnieniu Dariusza Wójtowicza, w dniu meczu z Dolcanem Ząbki. Remis 1:1 zapewnił klubowi utrzymanie w I lidze. Jesienią drużyna była w dolnej części tabeli i z końcem 2015 roku odszedł z klubu. Zastąpił go Radosław Mroczkowski.
W lutym 2016 roku Cracovia stworzyła dla niego stanowisko szefa skautingu, a w praktyce także koordynatora akademii. Miał pod sobą ośmiu trenerów grup młodzieżowych, jeździł oglądać zawodników, zastępował nieobecnych trenerów, a w tym czasie zrobił kurs trenera-edukatora PZPN. Pracował tam do końca 2020 roku. Propozycje z pierwszej i drugiej ligi odrzucał z lojalności wobec ludzi, którzy dali mu pracę w Krakowie.
Po kilku latach bez pracy przy pierwszym zespole miał opinię człowieka, który się ustatkował: wykłada w szkole trenerów, nadzoruje szkolenie, pracuje blisko domu. On sam mówił, że z tyłu głowy cały czas siedziała adrenalina i że wraca z większą determinacją niż młody trener, który dostaje pierwszą szansę. 22 grudnia 2020 roku wrócił do Podbeskidzia, wtedy już ekstraklasowego i ostatniego w tabeli, po zwolnieniu Krzysztofa Bredego. W klubie byli już dawni zawodnicy w nowych rolach, jak Sławomir Cienciała w dziale sportowym. Wiosnę zaczął od zwycięstwa 1:0 z Legią Warszawa, ale drużyna spadła z ostatniego miejsca z 25 punktami.
W styczniu 2024 roku objął przedostatnią w II lidze Sandecję Nowy Sącz po Łukaszu Surmie. Wybrał go nowy prezes Tomasz Bałdys, który znał go z Cracovii. Na początek mówił, że w zespole jest większy potencjał niż wyniki. Kasperczyk poprowadził zespół w piętnastu meczach, nie uratował go przed spadkiem do III ligi. Jest edukatorem PZPN i wykładowcą na konferencjach trenerskich.
W głowie ma grę krótkimi podaniami z przewagą posiadania piłki, tzw. krakowską piłkę, ale uważa, że sztuka polega na wybraniu z posiadanego arsenału tego, co jest najlepsze dla konkretnych piłkarzy, a nie narzucaniu systemu. Pierwsze Podbeskidzie opisywano jako zespół ofensywny. Wiosną 2021 roku, w walce o utrzymanie, zapowiedział pragmatyzm: solidność, walkę i, jak to określił, cwaniactwo taktyczne, bez tiki-taki i bez długich piłek.
Zaczyna od obrony. Chce mieć na każdej pozycji dwóch dobrych zawodników i buduje drużynę od linii obrony, dopiero potem skrzydła i atak. Po przyjściu do Podbeskidzia w 2020 roku zrezygnował z analizowania jesieni, nie rozmawiał z poprzednikiem i zaczął od diagnostyki: indywidualnych diet z badań krwi, testów szybkości i zwrotności. Kluczowa była dla niego głowa: wolał przestawić myślenie niż dłużej pracować nad techniką czy przygotowaniem fizycznym.
W trudnych warunkach, takich jak brak boisk z naturalną trawą zimą, przypomina sobie rady stoików: skoro czegoś nie da się zmienić, trzeba wcześniej planować i reagować na prognozy. Do młodych podchodzi spokojnie. Po zmarnowanej przez młodego zawodnika sytuacji z pustą bramką powiedział, że suszarki nie będzie, bo to najlepsza nauka na przyszłość. Doświadczonego pomocnika, który po raz kolejny sprokurował karnego i wyleciał z boiska, rozliczył ostro.
Z Anderlechtu przywiózł wniosek, że w samym treningu różnice są niewielkie, a przepaść tkwi w jakości wykonania i w nastawieniu mentalnym. Zapamiętał piłkarzy, którzy w siłowni sami dobierali sobie ćwiczenia i nikt ich nie kontrolował. Uznał, że zadaniem trenera jest nauczyć zawodników takiego myślenia, a nie stać nad nimi z pejczem. Później jeździł jeszcze na staże do Sheffield United i Baníka Ostrawa.
„Nie będę mamił kibiców opowieściami o tym, że Podbeskidzie będzie grało piękną i cudowną piłkę. Nie będzie czegoś takiego.” (Weszło, styczeń 2021)
„Prawdziwa sztuka polega na tym, by z arsenału, który się ma, wybrać dla zespołu to, co najlepsze.” (Newonce, styczeń 2021)
15
meczów
1,20
punktu na mecz
5
zwycięstw · 3 remisy, 7 porażek
| Okres | Klub | Pkt/mecz | |||
|---|---|---|---|---|---|
| 20242 liga | 2 liga | 15 | 5-3-7 | 1,20 | |
| 2020–2021Ekstraklasa | Ekstraklasa | 16 | 4-4-8 | 1,00 | |
| 2015–2016 | |||||
| 2013–2014 | |||||
| 2013 | |||||
| 2009–2012 |