Przed czwartkowym meczem z FK Karabach głos w mediach zabrał trener Wisły, Henryk Kasperczak. Wydaje się, że rywal nie jest zbyt wymagający, ale „Biała Gwiazda” nauczona zeszłoroczną porażką z Levadią Tallin, nie zamierza lekceważyć rywala.
W zeszłym sezonie Wisłę charakteryzowała krótka ławka rezerwowych. Szczególnie wiosną brakowało zawodników, którzy wnieśliby świeżość do gry drugiej drużyny poprzedniego sezonu. Tym razem ławka „Białej Gwiazdy” wydaje się być dłuższa i silniejsza, co potwierdza zresztą sam Henryk Kasperczak. W meczu z Karabachem szkoleniowiec krakowskiej drużyny nie zamierza jednak eksperymentować. – Myślę, że trzeba zaufać tym, którzy grali w pierwszych meczach eliminacyjnych. Zastanowić należy się nad występem trójki graczy, którzy dopiero od teraz mogą grać w pucharach czyli Bunozy, Wilka i Paljicia. Oprócz Riosa, który nie jest jeszcze zgłoszony do pucharów, wszyscy zawodnicy są brani pod uwagę. Decyzję o tym, kto znajdzie się w meczowej 18 podejmę dopiero po analizie i dzisiejszym treningu – mówił Kasperczak.
Trener Wisły odniósł się także do jutrzejszego rywala jego drużyny, jakim będzie FK Karabach. – Analizujemy ich statystycznie w stosunku do tego, co robią co roku. W zeszłym sezonie zespół ten dotarł do IV rundy, eliminując chociażby Rosenborg. Odpadli dopiero po walce z Twente. Wisła jest natomiast drużyną, która walczyć będzie o zwycięstwo. Jesteśmy zespołem, który chce wygrywać. Reszta zależy od dyspozycji dnia, od skuteczności. Rywale cieszyć się będą z porażki jedną bramką. Czy my będziemy cieszyć się z takiego zwycięstwa? To zależy od tego, jak ułoży się mecz. Uważam, że trzeba do tego meczu podejść z wielką odpowiedzialnością – zakończył Kasperczak.
W III rundzie eliminacji do Ligi Europejskiej Wisła Kraków mierzy się z FK Karabach. Pierwszy mecz już jutro, a rewanż za tydzień w Azerbejdżanie.










