Holenderski skrzydłowy zatracił pewność siebie po tym, jak spudłował rzut karny w dogrywce. Piłkarz był zbyt przestraszony, by podjąć się następnej „jedenastki”, co przyznaje Heynckes.
Robben miał szansę, by dać Bayernowi prowadzenie w dogrywce, lecz nie potrafił wykorzystać rzutu karnego w 95. minucie. Petr Cech okazał się lepszy w tej sytuacji, dzięki czemu Chelsea miała okazję pokonać niemiecki zespół w konkursie „jedenastek”.
To nie pierwszy raz, kiedy Arjen pudłuje kluczowego karnego w decydującym momencie. Ostatnio przydarzyło mu się to także w starciu z Borussią Dortmund – w meczu, który zaważył o tytule mistrza Niemiec. Po wczorajszym spotkaniu Robben był jednak bardziej zawiedziony. – Nie mogę opisać w słowach, jak się czułem, ale to była dla mnie straszna noc. Dwa albo trzy razy czujesz, że masz puchar w swoich rękach, ale na końcu pozostajesz z niczym. To nie był dobry karny. Starałem się strzelić mocno i wysoko, ale piłka tak nie poleciała. To była straszna „jedenastka”. Po tym wydarzeniu grałem dobrze, ale musiałem wtedy zmienić cały swój tok myślenia ze względu na ten punkt. Fakt, że Drogba i Platini starali się mnie pocieszyć, był miły, ale nic dla mnie nie znaczył. Chciałem wygrać ten puchar, ale to się nie udało.









