Zarówno Lech Poznań, jak i ŁKS start sezonu mogą uznać za bardzo udany. W dwóch pierwszych kolejkach zaprezentowali się z naprawdę dobrej strony jako cała drużyna. Szczególnie dwaj zawodnicy z tych zespołów skradli serca kibiców polskiej piłki.
Mowa oczywiście o Darko Jevticiu z Lecha Poznań oraz Danim Ramirezie z ŁKS-u. To nazwiska tych zawodników rozbrzmiewają najgłośniej po pierwszych kolejkach tego sezonu, a teraz przyszedł czas na ich starcie między sobą. Takie pojedynki zawsze niosą za sobą wiele emocji zarówno na boisku, jak i poza nim. Po takich piłkarzach możemy się spodziewać mocnej rywalizacji i kilku pięknych zagrań.
Trudne momenty
Każdy profesjonalny zawodnik, nawet taki z samego topu, może przeżywać bardzo trudne chwile w swojej karierze. To samo mogą zrobić nasi dwaj bohaterowie. Mimo iż dziś stanowią ozdobę PKO Ekstraklasy i są nieodzownymi elementami swoich ekip, to jeszcze nie tak dawno byli na rozdrożu swoich karier. Teraz nikt sobie nie wyobraża oglądania ŁKS-u i Lecha bez obu panów, ale niewiele ich dzieliło od pożegnania się z polskimi boiskami.
Darko Jevtić przychodził do poznańskiego klubu jako młody chłopak. Od początku swojej przygody był bardzo ceniony za umiejętności i z czasem stawał się coraz ważniejszą postacią dla swojej ekipy. Kryzysowy moment przyszedł w ubiegłym sezonie, gdy cały zespół był w dołku. Wówczas duża krytyka spadła na samego zawodnika, a on sam był bliski zmiany barw klubowych. Dziś koszmar Lecha z poprzedniego sezonu odszedł w zapomnienie, a Darko przejął funkcję kapitana swojej drużyny, ale niewiele brakowało, a Jevticia zabrakłoby w drużynie „Kolejorza”.
Nieco inaczej wygląda to ze strony Daniego Ramireza. Gwiazdor ŁKS-u już na starcie sezonu stał się obiektem uwielbienia kibiców. W oczach ekspertów uchodzi on za czołowego zawodnika Ekstraklasy. Wszyscy zachwycają się jego umiejętnościami i przydatnością dla zespołu. To nie wzięło się znikąd. Dani wprawiał swoich kibiców w zachwyt już przy okazji swoich występów w I lidze. Dla osób śledzących te rozgrywki forma Ramireza nie jest wielkim zaskoczeniem, ponieważ widzieli, co Hiszpan potrafi i jak świetnym zawodnikiem jest wychowanek Realu Madryt.
Przy całym zamieszaniu wokół tego zawodnika niewielu zdaje sobie sprawę, jak trudne były jego początki na polskich boiskach. Do naszego kraju przychodził jako zawodnik, który nigdy wcześniej nie zaznał gry na tak wysokim poziomie. Dostał szansę od Stomilu Olsztyn, ale tam nie pokazał się z dobrej strony i po roku musiał pożegnać się z tą ekipą. Gdyby nie oferta, jaką dostał od ówczesnego beniaminka I ligi, to najprawdopodobniej musiałby pożegnać się z polską piłką i poszukać szczęścia gdzie indziej, a my nie mielibyśmy przyjemności oglądania go w PKO Ekstraklasie.











