W trakcie rozgrywek wydawało się, że to może być sezon, w którym ktoś wreszcie zdetronizuje Juventus. Tak się jednak nie stało, a „Stara Dama” po wygranej z Sampdorią zapewniła sobie dziewiąty tytuł mistrza kraju z rzędu.
Na początku rozgrywek Inter Mediolan, później Lazio Rzym, a na końcu Atalanta – każda z tych drużyn marzyła w tym sezonie choć przez chwilę o scudetto. Koniec końców tytuł po raz kolejny wywalczył Juventus, który potwierdził przy okazji, że nawet w swojej nie najwyższej dyspozycji jest najlepszą drużyną na Półwyspie Apenińskim.
Juventus korzysta ze słabości rywali
W połowie sezonu wydawało się, że walka o mistrzostwo rozegra się między Interem a Juventusem. Antonio Conte od samego początku odcisnął piętno na drużynie z Mediolanu, która dopiero w 19. kolejce straciła prowadzenie w Serie A. Zespół charyzmatycznego trenera przez cały sezon nie doznał żadnego większego kryzysu, a o ostatecznym niepowodzeniu zdecydowała niewystarczająco duża jakość. Inter tracił punkty z mocnymi rywalami – Juventusem, Napoli, Atalantą czy Lazio – i to właśnie w tych spotkaniach w przyszłym roku powinni poprawić się „Czarno-niebiescy”.
Wspaniałe chwile w tym sezonie przeżywało Lazio Rzym. Wraz z początkiem rundy rewanżowej podopieczni Simone Inazghiego imponowali efektownością. Skuteczna gra pozwoliła odrobić straty do czołówki, a Lazio po 26. serii gier traciło do Juventusu tylko jeden punkt. Końcówka sezonu pokazuje jednak, jak ważna jest wystarczająco szeroka kadra. Wyczerpane Lazio w ostatnim czasie spisuje się słabo i nawet imponujący Ciro Immobile nie jest w stanie zapewniać regularnie kolejnych zwycięstw rzymianom.
Trochę po cichu w walce o mistrzostwo cały czas mimo straty punktowej liczyła się Atalanta. Najlepsza ofensywa na Półwyspie Apenińskim nie wystarczyła jednak do końcowego triumfu. Bergamczycy, którzy ostatni mecz przegrali 20 stycznia, stracili zbyt dużą liczbę punktów na początku sezonu i nie zdołali jej odrobić. To pokazuje, jak ważne jest odpowiednie utrzymanie formy przez cały rok.
Wnioski nasuwają się same. Juventus dobrze prezentuje się z zespołami z czołówki, ma dość szeroką kadrę, a także punktuje w miarę równo przez cały rok. Brak problemów rywali sprawił, że „Zebry” mogą cieszyć się z 35. tytułu mistrza Włoch, który został zdobyty w szczególnych okolicznościach.
Po wznowieniu rozgrywek ponad miesiąc morderczego maratonu. Mecze rozgrywane co 72 godziny. I tak 13 kolejek. Zwyciężyła kadra – „Stara Dama” ma ją najszerszą – pomogły także wpadki rywali.












