Niegdyś starcia między Juventusem a Milanem mogliśmy określać mianem absolutnego klasyku. Wojną o Italię. Niestety, obecnie to spotkanie mocno straciło na prestiżu. O ile Juventus to wciąż jedna z największych marek na świecie wygrywająca mistrzostwo za mistrzostwem, o tyle AC Milan wygląda jak co najwyżej niezły włoski klub. „Rossoneri” w ostatnich latach mocno obniżyli loty i są tłem tej marki, którą mogliśmy podziwiać kilka lat temu na europejskich boiskach.
Z każdą kolejką napięcie i presja w szeregach obu ekip rosną coraz bardziej. W Juventusie ze względu na walkę o mistrzostwo i nieustępującemu na krok Interowi Mediolan. Natomiast w Milanie ze względu na bardzo słabą dyspozycję i okupowanie miejsc w dolnej części tabeli Serie A. To starcie miało wyraźnego faworyta i była nim liderująca w Serie A „Stara Dama”. Natomiast co przed meczem mówił Stefano Pioli, trener AC Milan?
– Ufam moim zawodnikom. Jeśli niektórzy z nich wypowiadali się ostatnio z przekonaniem, to znaczy, że tak czują. Wiemy, jak wygląda tabela i że od Juventusu dzieli nas duży dystans, ale każdy mecz gra się 11 na 11 i zaczyna od stanu 0:0. Wiemy, że czeka nas duże wyzwanie, bo mierzymy się z drużyną, która jest najlepsza we Włoszech oraz należy do europejskiej czołówki. Ale wielkie wyzwanie to też wielka szansa i musimy wyjść na boisko z podniesioną głową. Takie zwycięstwo by pomogło. Możemy jednak mówić o przełomach, ale potem trzeba myśleć o kolejnym meczu z Napoli i o kolejnych punktach do tabeli, bo tylko to się liczy na koniec sezonu. My jesteśmy w tyle i potrzebujemy dużo punktów. Oczywiście dobry występ z Juventusem dużo by dał drużynie pod kątem mentalnym. Musimy się mocno skoncentrować na tym, co chcemy pokazać w niedzielnym meczu, który stanowi wyzwanie i szansę.
Franck Kessie i jego niesubordynacja
Kilka dni przed meczem Stefano Piolemu mocno podpadł reprezentant WKS Franck Kessie. Pomocnik Milanu zdaniem włoskich mediów nie przykładał się do treningów, na których wyglądał bardzo słabo. Właśnie to miało spowodować, że kilka dni przed meczem włoski szkoleniowiec postanowił nie zabierać ze sobą byłego piłkarza Atalanty Bergamo do Turynu.
Jednak mimo wszystko brak Kessiego nie jest największym zmartwieniem kibiców Milanu. Zawodnik od dłuższego czasu wyglądał bardzo słabo i zdawało się, że kwestią czasu jest, kiedy zostanie posadzony na ławkę rezerwowych. Nawet mimo dużych problemów w drugiej linii nie wyróżnia się na tle kolegów.
Po informacji o braku powołania dla Francka szybko powróciły pogłoski o jego odejściu z „Rossonerich”. Zdaniem „La Gazetta dello Sport” Wolverhampton i AS Monaco są gotowi wyłożyć na stół nawet 35 milionów euro za Kessiego. Co ciekawe, w barwach ekipy z Księstwa spotkałby się ponownie z Tiemoue Bakayoko. Do niedawna Francuz reprezentował barwy Milanu, natomiast z powodu kłótni z między innymi Gennaro Gattuso nie zdecydowano się na wykupienie zawodnika.











