W meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów Juventus Turyn pewnie pokonał w Glasgow Celic 3:0. Włoska drużyna jak wytrawny bokser wypunktowała ekipę „The Bhoys” i powoli może przygotowywać się do 1/4 finału Ligi Mistrzów.
Celtic rozpoczął bardzo agresywnie. W ciągu 120 sekund Szkoci oddali dwa strzały na bramkę Buffona, jednak golkiper Juventusu nie miał większych problemów z wyłapaniem piłki. Odpowiedź gości była zabójcza. W 3. minucie meczu Ambrose nie zdołał przeciąć długiej piłki skierowanej do Matriego, a Włoch, będąc już w polu karnym, posłał piłkę obok interweniującego Forstera. Futbolówkę z linii bramkowej próbował wybić jeszcze stoper Celtiku – zrobił to jednak tak niefortunnie, że spadła ona pod nogi Marchisio, który nie miał problemów z umieszczeniem jej w bramce Szkotów. Wydaję się jednak, że piłka przekroczyła linię bramkową już po strzale Matriego i to jemu powinno się zapisać gola.

Piłkarze Celtiku – znani z nieustępliwości – nie załamali się i nadal grali swoją grę. Podopieczni Neila Lennona próbowali zaskoczyć Buffona z dystansu, ale ani Wanyama, ani Commons nie dali rady pokonać słynnego bramkarza. Dobrą okazję w 15. minucie miał ponownie Commons, ale jego strzał po wrzutce z lewego skrzydła poszybował wysoko nad bramką.
Mimo iż gospodarze mieli przewagę w posiadaniu piłki i to oni inicjowali grę, to Włosi wyglądali na drużynę bardziej dojrzałą i poukładaną. W 25. minucie w sytuacji sam na sam znalazł się Vuicinić. Przyjął jednak piłkę tak, że wyrzucił się ze światła bramki i cała akcja spełzła na niczym. Ozdobą spotkania były też pojedynki w środku pola Andrei Pirlo i Scotta Browna, które były niezwykle agresywne.
Szkoci mogli wyrównać w 28. minucie. Jeszcze raz w roli głównej wystąpił Kris Commns. Po dośrodkowaniu z prawego skrzydła szkocki pomocnik złożył się do strzału przewrotką, a piłka o centymetry minęła prawy słupek bramki Buffona. Gdyby jego uderzenie było odrobinę celniejsze, bramkarz Juventusu nie miałby nic do powiedzenia.
Pierwsza połowa toczona była w szybkim tempie i bardzo dobrze się ją oglądało. Celtic wciąż atakował – przede wszystkim strzelając z dalszej odległości – ale i Włosi nie pozostawali dłużni. Wynik jednak nie uległ zmianie i do szatni z jednobramkową przewagą schodziła „Stara Dama”.
Druga odsłona meczu zaczęła się podobnie jak pierwsza. Już po dwóch minutach oczywiście Commons znalazł się w polu karnym, jednak z jego strzału wyszło podanie, które skutecznie wybili turyńscy defensorzy. Obraz meczu w kolejnych minutach nie uległ zmianie – Szkoci ambitnie dążyli do wyrównania wyniku, a piłkarze prowadzeni przez Antonio Conte spokojnie te ataki odpierali. Drużyna z Turynu wyglądała na zadowoloną z wyniku i nie forsowała jakoś przesadnie tempa.











