Joanna Kotek: Nie da się ocenić zachowania zawodnika po wycinku, który widzimy na ekranie telewizorów (WYWIAD)


Psycholog sportowy o specyfice swojej pracy, zachowaniu Dziczka i perypetiach Janczyka

16 lipca 2019 Joanna Kotek: Nie da się ocenić zachowania zawodnika po wycinku, który widzimy na ekranie telewizorów (WYWIAD)

Czy piłkarz może czuć presję? Z jakimi kwestiami można się zwrócić do psychologa sportowego? Jak walczyć ze stresem przed ważnym meczem? Na te pytania odpowie Joanna Kotek – na co dzień psycholog sportowy, który współpracuje z drużynami sportowymi, zawodnikami oraz rodzicami sportowców.


Udostępnij na Udostępnij na

Załóżmy, że chcę zostać psychologiem sportowym. Co muszę zrobić?

W Polsce, żeby być psychologiem sportowym, trzeba mieć przede wszystkim magistra z psychologii, a oprócz tego specjalizację z psychologii sportu. Specjalizacja może być robiona w ramach studiów (chociaż faktem jest, że nie ma takich miejsc wiele) albo jako studia podyplomowe. Oprócz tego uczęszcza się na mnóstwo kursów doszkalających – jak w każdej specjalizacji z psychologii, ale to studia i specjalizacja w ich ramach lub podyplomówka są podstawą dla psychologa sportowego.

Ja studia magisterskie skończyłam w Instytucie Psychologii Stosowanej Uniwersytetu Jagiellońskiego i w ramach studiów robiłam moduł specjalizacyjny (we współpracy z Akademią Wychowania Fizycznego w Krakowie). Oprócz tego mam ukończony I stopień kursu Racjonalnej Terapii Zachowania, III stopień Biblioterapii, certyfikat Praktyka Dramy Stosowanej oraz szkolenie coachingowe na poziomie ACTS wg standardów International Coach Federation.

Z kim najczęściej współpracujesz?

Współpracuję zarówno w trybie grupowym, jak i indywidualnym. Czasem współpracuję z klubem lub szkołą sportową, wtedy najczęściej – zwłaszcza jeśli w grę wchodzą sporty drużynowe, choć nie tylko – prowadzę warsztaty grupowe. Najczęściej dla zawodników, ale czasem też dla trenerów, rodziców czy sędziów. Poza tym pracuję indywidualnie – zarówno w ramach współpracy z klubami, jak i po prostu z osobami, które zgłoszą się do mnie prywatnie i wyrażą chęć współpracy. Prowadzę też zajęcia akademickie dla studentów psychologii.

Na czym polega praca psychologa sportowego?

W największym skrócie – pomagamy w osiąganiu lepszych wyników poprzez nauczenie zawodnika odpowiednich technik psychologicznych i prowadzenie treningu mentalnego.

A bardziej szczegółowo – rozmową, zadawaniem zadań (zazwyczaj polegających na wypróbowaniu na treningu lub zawodach tego, o czym rozmawialiśmy) staramy się doprowadzić do tego, że zawodnik nie będzie nas stale potrzebował obok siebie, czyli będzie potrafił sobie poradzić i funkcjonować na jak najwyższym możliwym poziomie – zarówno ogólnopsychologicznym, jak i sportowym – w każdej sytuacji, jaka może go spotkać.

Czy wzrasta tendencja do korzystania przez drużyny sportowe z psychologa sportowego?

Tak, myślę, że można spokojnie tak powiedzieć. To ciągle kropla w morzu, wciąż wiele osób nie słyszało o możliwości takiej współpracy albo nie do końca wie, w jakiej sytuacji warto byłoby się do psychologa zwrócić, ale jest faktycznie coraz więcej klubów, które zapewniają opiekę psychologiczną.

Z jakimi problemami najczęściej zwracają się do Ciebie pacjenci?

Po pierwsze – nie pacjenci (uśmiech). To częsty błąd wynikający z nieznajomości specyfiki specjalizacji psychologicznych. Osoby przychodzące do psychologa sportowego zazwyczaj określamy mianem „klientów”, aby podkreślić, że nie są to osoby zaburzone, ale po prostu chcące poprawić wyniki albo ułatwić sobie funkcjonowanie w pewnych sytuacjach.

A jakie są najczęstsze problemy Twoich klientów? 

Przede wszystkim te związane z radzeniem sobie z presją i stresem, które są dla zawodników mniej lub bardziej przytłaczające. Sporo jest też kwestii związanych z motywacją czy koncentracją uwagi lub zarządzaniem własnymi emocjami.

Czy praca z psychologiem sportowym może pozytywnie wpłynąć na rozwój umiejętności zawodnika? Podasz jakiś przykład?

Gdybym nie mogła, to nie podejmowalibyśmy takiej pracy. A przede wszystkim nie podejmowaliby jej zawodnicy. Oni sami widzą, że to działa, wtedy chętniej taką współpracę podejmują.

Przede wszystkim zawodnik jest spokojniejszy i bardziej skoncentrowany, więc może zaprezentować te umiejętności, które już ma, w pełniejszy i doskonalszy sposób. Po drugie – bardzo często częścią współpracy jest tzw. psychoedukacja, czyli to, że zawodnik dowiaduje się wielu rzeczy o sobie i psychologii w ogóle, dzięki czemu np. wie, jakie sposoby zastosować, żeby szybciej nabywać nowe umiejętności.

Podasz jakieś przykłady? 

Przykłady z autopsji są niestety objęte tajemnicą zawodową.

Jakie masz wskazówki dla młodych sportowców, na których czyha wiele pokus? 

Przede wszystkim radziłabym, żeby w którymś momencie zastanowili się nad swoją motywacją do uprawiania sportu. W tym również może pomóc psycholog w ramach tak zwanej współpracy rozwojowej (rozpoczynamy współpracę nie wtedy, kiedy jest jakiś problem w funkcjonowaniu, ale profilaktycznie – aby omówić pewne rzeczy, przećwiczyć pewne techniki i być lepiej przygotowanym na przyszłość). Jeśli mamy dobrze określone priorytety, to trudniej nam wpaść we wszelkie pułapki po drodze.

Po drugie radziłabym wymyślić plan awaryjny na sytuacje, w których coś pójdzie nie tak. I tutaj również trudno mi podać szczegóły, bo zarówno to, co może pójść nie tak, jak i plan radzenia sobie z tym będzie bardzo indywidualną sprawą.

Jak skomentujesz złe zachowanie Patryka Dziczka podczas meczu Piast Gliwice – Bate Borysów? Podczas zmiany nie podał ręki swojemu trenerowi i kopnął butelkę na ławce. Jak zawodnik może poradzić sobie z frustracją? Co byś poradziła temu piłkarzowi?

Nic bym mu nie poradziła (uśmiech). A może bardziej konkretnie – nie mam pojęcia. Nie znam zawodnika, nie znam sytuacji, nie wiem, co działo się wcześniej albo później w szatni. Może ten zawodnik w taki sposób po prostu reaguje? Może pomogło mu to zmotywować się do późniejszych świetnych treningów? Może ta złość była pozytywnym bodźcem? Może musiał w taki sposób rozładować emocje, żeby nie wybuchnąć bardziej lub inaczej?

Nie da się oceniać zachowania zawodnika po wycinku, który widzimy na ekranie telewizorów.

Jeśli natomiast byłby to faktycznie problem z kontrolowaniem swoich emocji czy frustracją, to pracowalibyśmy nad tym tematem – ale tutaj znów jest to zbyt złożony schemat pracy, aby opisywać go w oderwaniu od konkretnego zawodnika.

Czy istnieją jakieś ćwiczenia, które może wykonać zawodnik przed ważnym meczem, aby walczyć ze stresem?

Oczywiście, że istnieją. Najprostszym sposobem są po prostu ćwiczenia oddechowe, które pozwalają uspokoić swój oddech, a przez to obniżyć poziom stresu. Ale tutaj prawdziwa praca też byłaby bardziej skomplikowana, bo przyczyn stresu przedmeczowego może być wiele i z każdą z tych przyczyn można, a nawet trzeba pracować trochę inaczej.

Często przed spotkaniem mówi się, że zawodnik musi wejść dobrze w mecz kilkoma dobrymi zagraniami. Jeśli tego nie uczyni, widać często nerwowość w jego poczynaniach. Jak poradzić sobie z tym, będąc jeszcze na boisku?

Tutaj z kolei ważną rzeczą będzie koncentracja uwagi i umiejętność skupienia się tylko na tym, co w danej chwili jest do zrobienia, bez roztrząsania tego, co działo się wcześniej i co może wydarzyć się później. Jest to trudna umiejętność, ale można ją wyćwiczyć. Chociaż oczywiście tutaj również wiele innych rzeczy może się na taki efekt nakładać i znów trudno będzie przeanalizować to w oderwaniu od konkretnej osoby.

Dawid Janczyk. Ostatnio znów jest o nim głośno za sprawą zdjęć, które obiegły internet. Co sądzisz o tym?

Uważam, że to trochę nie moje miejsce do wypowiadania się. Za wszystkie decyzje, zarówno te podjęte przez samego piłkarza, jak i te związane ze zrobieniem zdjęć, opublikowaniem ich oraz wszelkimi komentarzami udzielanymi przez wszystkich zainteresowanych (i niezainteresowanych), odpowiadają te osoby, które je podjęły.

Czy dzięki psychologowi sportowemu zawodnik w momentach kryzysowych może się podnieść z tzw. dołka? 

Jak najbardziej tak. Jeśli sama osoba zainteresowana ma motywację do tego, żeby takiej zmiany dokonać, to ta zmiana jest możliwa. Warunkiem podstawowym jest ta motywacja. Psycholog bowiem nie dokonuje żadnej zmiany – może po prostu pomóc przeprowadzić taki proces osobie, która sama chce się zmienić.

Wiele osób uważa, że skoro do Janczyka wyciągnięto wielokrotnie pomocną dłoń (były prezes i były trener Legii Warszawa – Leśnodorski i Magiera, czy inne kluby: KTS Weszło i Odra Wodzisław), a on z niej nie skorzystał, to powinno się pozostawić jego osobę na pastwę losu. Istnieje takie dobrze znane powiedzenie: alkoholik, żeby się podnieść, musi najpierw upaść na same dno. Jest w tym ziarno prawdy?

Jak zawsze w psychologii to zależy. Jeżeli mówimy o uzależnieniach wszelkiego rodzaju, to pomoc takim osobom jest szczególnie trudna. Trudne jest też znalezienie balansu pomiędzy pomocą takiej osobie a dbaniem o siebie samego. Jak mówiłam przed chwilą – kluczowa jest motywacja do zmiany u samej osoby uzależnionej.

Padło wiele opinii w Internecie, że powinno się Janczykowi dać spokój, że zdjęcia publikowane w Internecie, pokazujące jego nieciekawy stan, są zwyczajnym pastwieniem się nad jego osobą, a nie żadną formą pomocy. To prawda?

Jak mówiłam wcześniej – trudno stwierdzić. Każda z osób publikujących zdjęcia czy komentarze na ten temat sama musiała podjąć taką decyzję. Trudno też przewidzieć, jaki wpływ coś takiego może na kogoś mieć. To – jak dla mnie – bardziej problem z dziedziny filozofii, etyki, a nie psychologii.

Piłkarz w wywiadzie dla „Super Expressu” powiedział, że sięgnął kolejny raz po alkohol, bo odseparowano go od dzieci. Co może czuć ojciec? A czy to nie jest tak, że dla alkoholika każdy powód jest dobry, by sięgnąć po kolejny kieliszek?

Nie jestem specjalistką terapii uzależnień, więc trudno mi się w tym przypadku wypowiadać w jakiś jednoznaczny sposób. Poza tym – jak wspomniałam wcześniej – nie da się stawiać diagnoz ani oceniać niczyjego stanu, tylko bazując na doniesieniach medialnych.

Janczyk twierdzi, że nie potrzebuje niczego więcej oprócz gry w piłkę. Czy sport może pomóc w walce z nałogiem? Na razie po Janczyku tego nie widać.

Jak najbardziej tak. Sport – jak zresztą każdy inny aspekt życia, który jest dla danej osoby odpowiednio ważny i może być odpowiednią motywacją do zmiany – może pomóc w walce z nałogiem. Jednak tylko pomóc – sam w sobie nie zastąpi terapii. W przypadku współpracy z taką osobą, radziłabym jej równoległe podjęcie pracy ze specjalistą terapii uzależnień

Słyszałaś stwierdzenie jednego z dziennikarzy, że presję to może odczuwać pielęgniarka na onkologii, ludzie z chorymi dziećmi i bezrobotni, ale nie piłkarze. Zgodzisz się z tym?

Zdecydowanie nie. Presję może odczuwać absolutnie każdy. Na różnym poziomie, z różnych powodów, w różnych sytuacjach. Każdy z nas jest inny, każdy reaguje inaczej i z różnym nasileniem na sytuacje, które mu się zdarzają. Kluczowa będzie umiejętność radzenia sobie z tą presją.

Sportowcy ponoć mają wszystko – sławę, pieniądze, masę „znajomych” wokół siebie. Zatem dlaczego w ich teoretycznie idealnym życiu uciekają w hazard, używki, popadają w długi, spadając na samo dno. Czy z punktu widzenia psychologii można to wyjaśnić?

Często właśnie to „posiadanie wszystkiego” może być problemem. Wiąże się z tym wiele kwestii związanych z motywacją, stawianiem sobie celów, priorytetami życiowymi, przekonaniami i wartościami danej osoby.

Czasem są to osoby po prostu nieprzyzwyczajone i niemające umiejętności zarządzania tak wyglądającą rzeczywistością. Przystosowanie się do nowych warunków i zmiana podejścia są bardzo trudne – niezależnie od tego, czy warunki życiowe zmieniają się in plus czy in minus.

Tutaj również może być wiele przyczyn podanych problemów i mogą one być bardzo złożone, więc również nie bardzo da się je zanalizować w oderwaniu od konkretnego przypadku. Można jednak z taką osobą pracować nad zmianą podejścia, ale – jak już kilkukrotnie powtórzyłam – tylko jeśli taka osoba sama chce zmian.

 

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski