Już dziś kolejny „polski” mecz w Lidze Mistrzów. Turecki Trabzonspor, którego barw bronią Paweł Brożek, Piotr Brożek, Arkadiusz Głowacki i Adrian Mierzejewski, podejmie na własnym stadionie francuskie Lille, w składzie którego są Ludovic Obraniak oraz Ireneusz Jeleń.
Przed tym spotkaniem kilka słów powiedział były reprezentant Polski, Ireneusz Jeleń, który jednak dzisiaj nie zagra. Na samym początku Jeleń skomentował swój powrót do formy. – W zasadzie jedyne co mnie teraz cieszy, to to, że potrafię się znaleźć w dobrej sytuacji. Z drugiej strony cóż jednak z tego, skoro piłka do bramki i tak nie wpada. Nie będę czarował: dość daleko mi jeszcze do takiej formy, jaką chciałbym mieć – powiedział napastnik Lille.

Jeleń przestrzega, że Trabzonsporu nie można lekceważyć. Jest to silna drużyna, która wygrała z Interem, co, według Polaka, nie mogło być przypadkiem. – Turcy mocno wszystkich zaskoczyli zwycięstwem w Mediolanie. 1:0 z Interem? Niezły wyczyn. Łatwo nam nie pójdzie, wiadomo jak trudno się gra na gorącym tureckim terenie. Ale mamy już dość remisów, chcemy wygrać w Trabzonie. Jeśli zagram, będzie to mój pierwszy mecz przeciw tureckiej drużynie, bo do tej pory jakoś nie miałem okazji – tłumaczy.
Napastnik cieszy się również z tego, że podczas dzisiejszego meczu spotka kolegów z reprezentacji. Jak sam podkreśla, cieszy się ogromnie, ale spotka dziś nie tylko kolegów z reprezentacji, ale i z jego poprzednich klubów. – Tak i to nie tylko z reprezentacji. Przecież Adriana Mierzejewskiego to znam nawet jeszcze z Wisły Płock. Był wtedy młody, dopiero wchodził do drużyny, ale już było widać, że sporo potrafi. A z Brożkami i Głowackim to ostro rywalizowałem w lidze. Pamiętam, że choć „Głowa” zawsze był trudny do przejścia, jednak udawało mi się strzelać bramki Wiśle. Oby i dzisiaj nadarzyła się okazja – zakończył Ireneusz Jeleń.










