Za nami pierwsza kolejka nowego sezonu w Primera Division. Messi zrobił w niej to, co robił dotychczas, zawiódł z kolei jego rywal z Realu Madryt. Błyszczeli za to inni, co każe nam przypuszczać, że tegoroczny sezon przyniesie nam kilka nowych, ciekawych twarzy.
Bramkarz
Dani Aranzubia – w starciu Deportivo z Osasuną przez sporą część czasu to goście z Pampeluny byli stroną przeważającą. Doświadczony golkiper „El Depor” zdołał jednak zachować czyste konto, pomimo wielu naprawdę klarownych sytuacji przyjezdnych z Estadio Reyno de Navarra. W pojedynku na El Riazor Aranzubia pokazał, iż ciągle jest świetnym bramkarzem, a dzięki swojemu doświadczeniu sprawił, że beniaminek mógł nawiązać walkę o trzy punkty, które w ostatecznym rozrachunku zapisał na swoim koncie.
Obrońcy

Fabio Coentrao – biorąc pod uwagę fakt, że Real Madryt zaledwie zremisował swój mecz z Valencią, a ponadto zagrał w nim dość kiepsko, być może żaden przedstawiciel mistrza Hiszpanii nie powinien znaleźć się w jedenastce kolejki. Zrobi to jednak Fabio Coentrao, który wykorzystuje daną mu szansę i korzysta na ciągłej absencji Marcelo, który nie jest jeszcze przygotowany na grę w pierwszym składzie. Portugalczyk zagrał z Valencią niezwykle ofensywnie, to on był tak naprawdę motorem napędowym większości akcji „Królewskich”, zwłaszcza w pierwszej połowie. To on wywalczył kilka rzutów różnych i to po jego centrach w „szesnastce” Valencii zaczynało być groźnie. W obronie nie miał zbyt wiele roboty, bo „Nietoperze” niezbyt często gościli w okolicach pola karnego gospodarzy, ale z zadań ofensywnych wywiązał się bardzo dobrze.
Artiles Aythami – jak dobrze znowu oglądać w Primera Division zespół Deportivo La Coruna, a wraz z nim popis gry defensywnej w wykonaniu hiszpańskiego obrońcy. Aythami dyrygował całą linią obronną swojego zespołu w pojedynku z Osasuną. Siedem razy skutecznie przerywał ataki rywala, wygrał sześć pojedynków główkowych i był drugim najczęściej będącym przy piłce zawodnikiem w swojej drużynie. To od niego najczęściej wyprowadzane były akcje, to on w wielu przypadkach zapobiegał groźnym akcjom Osasuny. Powrót do Primera Division naprawdę bardzo udany.
Carles Puyol – kapitan wrócił i to w wielkim stylu. Puyol przebywał na boisku tylko 51 minut, ale to głównie dlatego, że wynik był już rozstrzygnięty, a Tito Vilanova chciał zapewne pozwolić kibicom na specjalne podziękowania dla hiszpańskiego obrońcy. Nie dziwne – nie dość, że to właśnie Puyol wyprowadził „Blaugranę” na prowadzenie, to w dodatku rozegrał wzorowe zawody, popisując się 98-procentową skutecznością podań. Ktoś powie, że to niewiele w spotkaniu z takim przeciwnikiem, ale niech sam wyjdzie boisko i w luźnej gierce z przyjaciółmi nie popełni praktycznie żadnego błędu. Carles powrócił w wielkim stylu i bezsprzecznie zasłużył na wszelkiego rodzaju gratulacje.










