Jeżeli ktoś miał jakiekolwiek obawy o pozycję młodzieżowca w zespole „Miedzianki”, po pięciu meczach w lidze powinien być raczej ukontentowany. Oczywiście nie każde spotkanie legniczan było do tej pory udane, ale jedną (i to niezwykle istotną) pozytywną tendencję możemy już odnotować. Jarosław Skrobacz ma odwagę nie tylko w kwestiach taktycznych, ale również personalnych. Nie boi się postawić na 20-latków i z pełnym przekonaniem wierzy, że ich jakość obroni się nawet w trudniejszych okolicznościach.
Wiemy, że Miedź Legnica przeżywa niemałą rewolucję. Zmiana trenera, przemeblowanie wyjściowej jedenastki i ogółem gruntowne odmłodzenie kadry. Poszły za tym niższe oczekiwania wewnątrz klubu wobec ewentualnych osiągnięć, które z „jasno postawionych na starcie sezonu” zmieniły się w „progresywne”. Awans do ekstraklasy? Spokojnie, po prostu grajmy swoje i zobaczymy.
Ot, wydaje się, że z takim poziomem presji sztab szkoleniowy „Miedzianki” ma idealne warunki do testowania nieszablonowych rozwiązań. Bez silenia się na tezy, że do sukcesu trzeba ogromu doświadczenia w postaci 30-letnich wyjadaczy. Bo jak widać choćby po meczu z Koroną, wiek nie gra roli, jeśli jesteś dobry. Wówczas potrzebny jest trener, który ten fakt doskonale rozumie, a na razie Jarosław Skrobacz robi wiele, żeby na kogoś takiego się wykreować. Ba, on już zdążył pokazać kibicom, że o faworyzowaniu piłkarzy pod jego ręką nie ma mowy.
Jarosław Skrobacz umiejętnie zasiewa ziarno
Doskonałym przykładem na to, że można być bardziej doświadczonym piłkarzem z ugruntowaną pozycją w zespole, ale stracić to na rzecz młodzieżowca, jest postać Jakuba Łukowskiego. Śmiało można powiedzieć, że w pewnym okresie sezonu 2019/2020 nawet najlepszego zawodnika „Miedzianki”, który jednak pod wodzą nowego szkoleniowca zaistniał dopiero w meczu z Koroną. W wariancie bez Marcina Pietrowskiego, a z Pawłem Tupajem na pozycji lewego obrońcy. Wariancie nr 2.
Wniosek? 20-letni Paweł Tupaj (wywiad z nim tutaj) niewątpliwie posiada wyższą pozycję w hierarchii u trenera Skrobacza niż Łukowski, a jeśli spotkanie z Koroną miało skrzydłowemu Miedzi w jakiś sposób pomóc, to… Cóż, stało się wręcz przeciwnie. Bo jeśli traktujemy 20-letniego Davida Pankę jako kogoś, kto może grać po obu stronach linii pomocy, „Łuki” nie dość, że przegrywa rywalizację z wychowankiem Lecha Poznań, to jeszcze najprawdopodobniej zostanie wyprzedzony przez nazwisko będące małym odkryciem tego sezonu.













