Mówi się, że przy każdym kroku w tył powinno się robić minimum dwa do przodu. Jarosław Jach nieco wyrwał się z tego schematu. Najpierw zaliczył spory progres, przenosząc się do angielskiego Crystal Palace. Przeskok okazał się dla polskiego defensora zbyt duży i w ostatnich latach zmusił go do stawiania stopniowych kroków w tył. Doprowadziły go one ponownie na polskie boiska, gdzie w najbliższym czasie będzie reprezentował barwy beniaminka ekstraklasy, Rakowa Częstochowa.Transfer do beniaminka z Częstochowy wydaje się dość desperackim ruchem środkowego obrońcy, ale jest to jedna z ostatnich furtek pozwalających na odbudowę kariery i wyprowadzenie jej na wyższy tor. Na polskich boiskach Raków wydaje się najciekawszym zespołem dla stoperów. Ale do tego przejdziemy w dalszej części artykułu.
(Ekstra)klasa stopera
O Jarosławie Jachu głośno się zrobiło za czasów gry w Zagłębiu Lubin. 25-latek był wówczas jednym z najlepszych środkowych obrońców ligi i wiele europejskich klubów zacierało sobie na niego ręce. Wszak do klubu przychodziły oficjalne zapytania z wielkich futbolowych instytucji, takich jak na przykład Lazio Rzym.
Ostatecznie piłkarz Zagłębia Lubin po długich negocjacjach zdecydował się na wybór angielskiego kierunku. Wzmocnił tam szeregi Crystal Palace, w którym miał rozwijać swoje kompetencje pod czujnym okiem doświadczonego Roya Hodgsona.
Jak wiemy, kariera Jarosława Jacha na Wyspach Brytyjskich, delikatnie mówiąc, nie potoczyła się najlepiej. 25-latek od samego ogłoszenia transferu porównywany był do Janka Bednarka, który w tym czasie również przenosił się na najwyższy angielski szczebel rozgrywkowy. W przeciwieństwie do obrońcy Southamptonu Jach nigdy nie zadebiutował w Premier League.
Reprezentacyjny epizod
Zanim jeszcze polski defensor przeniósł się do ligi angielskiej, zdążył zadebiutować w barwach seniorskiej reprezentacji Polski. Adam Nawałka powołał go na spotkania towarzyskie z Urugwajem oraz Meksykiem, które miały przygotować naszą drużynę narodową do nadchodzących mistrzostw świata.
Debiut z Urugwajem był dla ówczesnego piłkarza Zagłębia Lubin bardzo udany. Zebrał pozytywne noty, a wielu obserwatorów zaczęło rozpatrywać go jako realną opcję do kadry na rosyjski turniej. Sam piłkarz mówił w wywiadzie z Sebastianem Staszewskim, że niewiele brakowało, a zostałby zawodowym pływakiem. Ostatecznie zdecydował się jednak na ścieżkę piłkarską, pragnął być obrońcą na miarę Michała Pazdana za najlepszych lat w reprezentacji.











