Pieniądze szczęścia nie dają – Betclic 2 Liga.


Pewnie każdy z nas słyszał tytułowe przysłowie przynajmniej raz w życiu, a bogacze Betclic 2 Ligi przekonali się o tym na własnej skórze.

1 czerwca 2026 Pieniądze szczęścia nie dają – Betclic 2 Liga.
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

30. maja przed finałem Ligi Mistrzów mogliśmy się delektować finałem sezonu 2025/2026 Betclic 2 Ligi, która jak zawsze była bardzo wyrównana i emocjonująca. Przyniosła wiele niespodzianek, zmian trenerów oraz... rozczarowań, a w szczególności rozczarowali bogacze. Tylko 3/7 najbogatszych zespołów zagra w barażach o Betclic 1 Ligę. Żaden z zespołów nie awansuje bezpośrednio. Jedna drużyna już spadła, a na drugą czeka walka o utrzymanie w barażach.


Udostępnij na Udostępnij na

W sobotnie południe zakończył się sezon 2025/2026 Betclic 2. Ligi, mistrzem został beniaminek – Unia Skierniewice, która po raz pierwszy w swojej historii awansowała na drugi szczebel rozgrywkowy w Polsce.

Był to sezon wielu niespodzianek oraz rozczarowań, a w szczególności rozczarowali bogacze!

Bogatymi drużynami, które spełniły oczekiwania swoich kibiców były tylko i wyłącznie Podbeskidzie Bielsko-Biała, Olimpia Grudziądz oraz Sandecja Nowy Sącz, chociaż warto wspomnieć, że „Czarno-Biali” rundę jesienną kończyli tuż nad strefą spadkową, dokładnie na 12. miejscu, z dorobkiem 24. punktów. Na jesień Sandecja wygrała jedynie dwa mecze u siebie. Dodatkowo pod koniec października zwolniła trenera Łukasza Mierzejewskiego, którego zastąpił Rafał Smalec. Na wiosnę drużyna z Nowego Sącza pokazała zupełnie inne oblicze i w ostatniej kolejce udało im się wygrać u siebie 1-0 z Zagłębiem Sosnowiec. Pozwoliło to wskoczyć na szóstą lokatę zapewniającą grę w barażach o Betclic 1 Ligę kosztem beniaminka – Podhala Nowy Targ, który przegrał na wyjeździe z Podbeskidziem Bielsko-Biała 2-1.

Niestety nie każdy może pochwalić się kapitalną formą na wiosnę jak „Czerwono-Biali”, a szczególnie nie „Stalówka”

Miał być powrót do Betclic 1 Ligi, a jest tylko wielkie rozczarowanie

Stal Stalowa Wola rozpoczęła sezon bardzo dobrze. W pierwszych pięciu kolejkach nie przegrała ani razu i zajmowała 4. miejsce w tabeli. „Stalówka” bardzo dobrze grała u siebie, co świadczy efektowne zwycięstwo w 2. kolejce aż 5-2 nad Podbeskidziem Bielsko-Biała. Po ósmej serii gier „Zielono-Czarni” byli liderem i kiedy wydawało się że Stal po perturbacjach w Betclic 1. Lidze zaczyna wychodzić na dobre tory, to wszystko zaczęło się sypać. „Stalówka” od samego początku nie grała najlepiej w obronie, a po 8. kolejce wyglądała w tym aspekcie już fatalnie. „Zielono-Czarni” nie wygrali żadnego z kolejnych czterech spotkań. Raz zremisowali i aż 3 razy przegrali, nawet u siebie z Chojniczanką Chojnice, która wtedy znajdowała się w strefie spadkowej, mając na swoim koncie tylko jedno zwycięstwo i to domowe.

Po tym fatalnym okresie posadę stracił Marcin Płuska, a jego miejsce zajął Maciej Musiał – syn Adama Musiała trenera „Stali” w latach 90. Zapisał się on wtedy w kartach historii „Stalówki” – jako jedyny trener, któremu udało się utrzymać „Zielono-Czarnych” w Ekstraklasie (wtedy w 1 Lidze sezonu 1993/1994). Mimo udanego startu, podczas którego „Stalówka” nie przegrała w 6. pierwszych spotkaniach (2. zwycięstwa, 4.remisy) to trener Maciej Musiał nie poszedł w ślady ojca. Mimo tego, że Stal dysponowała dobrym budżetem to właśnie końcowo brak pieniędzy sprawił że ich sytuacja wyglądała jak wyglądała.

Zaleganie z wypłatami odbiło się na boisku. Stal na wiosnę wyglądała fatalnie. „Stalówka” do 29. kolejki wygrała tylko raz i to na wyjeździe z rezerwami ŁKS-u Łódź. Twierdza przy Hutniczej przestała nią być. U siebie Stal na wiosnę nie potrafiła wygrać, a co więcej strzelić nawet gola. Przełamanie nastąpiło dopiero w 29. kolejce, a strzelcem gola był… obrońca – Piotr Żemło. W tym czasie Maciej Musiał podał się do dymisji, jednak klub ją odrzucił.

Podczas tego wszystkiego pracę stracił dyrektor sportowy – Jakub Kowalski, trener bramkarzy – Denis Parechin i końcowo… Maciej Musiał.

Macieja Musiała zastąpił był trener Siarki Tarnobrzeg – Dariusz Kantor, który w końcu odczarował Hutniczą przeciwko Sokołowi Kleczew. Był to pierwszy mecz wygrany „Stalówki” u siebie od… 19. października 2025 roku. Trener Dariusz Kantor nie przegrał do tej pory żadnego spotkania w roli trenera Stali Stalowej Woli (3. zwycięstwa, 2. remisy) i udało mu się utrzymać Stal na poziomie Betclic 2 Ligi.

Warto również wspomnieć że na koniec sezonu Stal Stalowa Wola została wystawiona na sprzedaż. Lato w klubie ma przynieść rewolucję.

Siedem lat temu była Ekstraklasa, za rok będzie Betclic 3 Liga

Wiele rzeczy w ostatnich latach w Zagłębiu Sosnowiec się nie układało, jednak w sobotnie południe drużyna z Sosnowca sięgnęła dna. „Zagłębiacy” w ostatniej kolejce przegrali wyjazdowe spotkanie przeciwko Sandencji Nowy Sącz 0-1 i tym samym spadają do Betclic 3 Ligi.

Nie tak kibice Zagłębia Sosnowiec wyobrażali sobie 120. lecie klubu. Już w sezonie 2024/2025 „Zagłębiacy” byli faworytami do awansu do Betclic 1 Ligi, ale wtedy zakończyli sezon w środku tabeli. Sezon 2025/2026 Zagłębie rozpoczęło od wyjazdowego zwycięstwa nad Sokołem Kleczew 2-1, jednak w następnych sześciu meczach Zagłębie nie wygrało ani razu. Po przegranym spotkaniu przeciwko Warcie Poznań posadę stracił Marek Gołębiewski. Na jego miejsce przyszedł Wojciech Łobodziński, który zaczął swoją przygodę w klubie z wysokiego C.

Zagłębie wygrało kolejne pięć meczów z rzędu, strzelając jedenaście bramek i tracąc zaledwie dwa gole. Później niestety znowu wszystko zaczęło się sypać. Brak wygranej w kolejnych siedmiu meczach sprawił, że Zagłębie kończyło rundę jesienną na 13. miejscu, z napiętą atmosferą.

***

Runda jesienna również nie zaczęła się najlepiej. Zagłębie w pierwszych czterech meczach przegrało trzy razy i tylko raz wygrało. Do tego po dotkliwej porażce z Olimpią Grudziądz aż 1-7 pracę stracił Wojciech Łobodziński. Razem z głównym trenerem posadę również stracił asystent trenera – Kamil Makowski oraz trener przygotowania fizycznego – Marcin Nawrat.

Trzecim trenerem Zagłębia w tym sezonie stał się Grzegorz Bąk. On nie poszedł jednak w ślady swojego poprzednika, który rozpoczął bardzo dobrze swoją przygodę w Zagłębiu Sosnowiec. Było wręcz przeciwnie. Pięć meczów – jeden remis i cztery porażki, to była katastrofa. Jedyne zwycięstwo w okresie trenera Bąka Zagłębie zdobyło walkowerem przeciwko GKS-owi Jastrzębie, które został0 wycofane z rozgrywek przez problemy finansowe. Trener Grzegorz Bąk już 17. kwietnia stracił posadę a jego miejsce zastąpił Tomasz Łuczywek, który również zaczął słabo.

Szkoleniowiec nie wygrał w żadnym z czterech spotkań (jeden remis i trzy porażki). W tym okresie Zagłębie przeżywało już ogromny kryzys. Nie licząc dostanego walkowera w meczu z GKS-em Jastrzębie, nie udało im się wygrać żadnego z dziewięciu meczów. Przełamanie jednak w końcu nastąpiło. W ramach 33. kolejki „Zagłębiacy” wygrali domowe spotkanie przeciwko KKS Kalisz 3-0. Przed ostatnią kolejką Zagłębie mogło jeszcze dokonać cudu, jednak potrzebowało zwycięstwa nad Sandecją w Nowym Sączu oraz musiało liczyć na potknięcie Sokoła Kleczew przeciwko rezerwom ŁKS-u Łódź. Końcowo żaden z scenariuszy się nie spełnił i Zagłębie po raz pierwszy w historii zagra na czwartym szczeblu rozgrywek w Polsce.

Od spadku z Ekstraklasy 7. lat temu w Sosnowcu przewinęło się aż osiemnastu szkoleniowców.

Tym razem bez barażów

Chojniczanka Chojnice dwa lata temu odpadła z półfinału barażów o Betclic 1 Ligi, przegrywając w Stalowej Woli z miejscową „Stalówką” 1-2. Rok później zaszła do finału barażów i w finale przegrała z Wieczystą Kraków 2-0, w tym sezonie kibice mieli powiedzieć do trzech razy sztuka.

Jednak tak się nie stało. Chojniczanka fatalnie weszła w początek sezonu. Do 10. kolejki drużyna z Chojnic zajmowała 16. lokatę w tabeli i wygrała tylko raz. Było to w drugiej serii gier przeciwko Warcie Poznań 2-1. Do tego pięć razy zremisowała i aż cztery razy przegrała. Mimo tego, że latem w klubie odeszło kilku kluczowych piłkarzy, to mało kto się spodziewał że początek będzie aż tak zły. W 8. kolejce posadę stracił Damian Nowak, a na jego miejsce przyszedł Marek Brzozowski. Przełamanie jednak w końcu nastąpiło.

W 11. kolejce Chojniczanka przyjechała do Stalowej Woli i tym razem wygrała z miejscową „Stalówką”, wtedy pogrążoną w kryzysie 3-2. Było to pierwsze wyjazdowe zwycięstwo „Chluby Grodu Tura” w sezonie. Rozpoczęło one dobrą serię ekipy z Chojnic, która do końca rundy wygrała pięć meczów, raz zremisowała oraz trzy razy przegrała. Chojniczanka rundę jesienną zakończyła na 11. miejscu.

***

Runda wiosenna dla „Chluby Grodu Tura” była już w miarę udana. Może nie aż tak jak Sandecji, ale zdecydowanie bardziej stabilna niż jesienna. Gdybyśmy mieli stworzyć tabelę tylko na podstawie rundy wiosennej – Chojniczanka znajdowała by się na 5. miejscu. W drugiej połowie sezonu zespół z Chojnic zdobył aż 28 punktów. Strzelił również 28 goli, a stracił 18.

Mimo tego, że końcowo Chojniczanka zakończyła sezonu na 8. lokacie, to sezon ten może końcowo zaliczyć jednak do udanych. W końcu po raz czwarty w swojej historii zaszła aż do ćwierćfinału Pucharu Polski. W nim niestety przegrała po rzutach karnych z trzecioligową Zawiszą Bydgoszcz. Po drodze „Chluba Grodu Tura” wyeliminowała m.in. Koronę Kielce.

Miały być przynajmniej baraże i są, tylko że o utrzymanie

Resovia Rzeszów chciała pięknie przywitać nowy stadion, który ma być otwarty na jesień 2026 roku. Obecnie musi jednak zrobić wszystko by pierwszy mecz na nowym stadionie był rozgrywany przynajmniej na poziomie Betclic 2 Ligi.

Resovia dobrze weszła w sezon. Podopieczni Piotra Kołca nie przegrali żadnego z pierwszych sześciu meczów (dwa zwycięstwa i cztery remisy). Przegrali dopiero w ramach 7. kolejki Betclic 2 Ligi przeciwko Śląsk Wrocław II 2-3. Od tego czasu aż do 16. kolejki Resovia punktowała w kratkę (trzy zwycięstwa, trzy remisy oraz trzy porażki). Jednak w 17. kolejce wydarzyło się coś co kibicom „Reski” zostanie w pamięci na długo. „Pasiaki” przegrały u siebie 0-2 z Wartą Poznań, a po meczu asystent trenera Kołca – Aleksander Adamus wdał się w niekulturalną wymianę zdań z kibicami i został odsunięty od klubu. W następnej kolejce poleciał tym razem trener główny – Piotr Kołc, do którego władze „Reski” straciły cierpliwość po wyjazdowej porażce z Chojniczanką Chojnice 0-2.

Rundę jesienną na stanowisku trenera Resovii kończył Paweł Młynarczyk, czyli trener związany z „Pasiakami” od lat jako opiekun młodzieży. Nowy trener zakończył rundę jednak w dobrym stylu. Wygrywając 3-0 u siebie z Zagłębiem Sosnowcem. Mimo tego wszystkiego Resovia kończyła rundę na dobrej 7. lokacie. Miała cały czas szanse na awans, jednak wiosna nie była już łagodna dla klubu ze stolicy Podkarpacia.

***

Na wiosnę Resovia zdobyła tylko 18 punktów, o 7 mniej niż w rundzie jesiennej. 21. kwietnia zwolniła trenera Pawła Młynarczyka, który w dziesięciu meczach zdobył tylko 14 punktów. Na jego miejsce „Reska” zdecydowała się zatrudnić Kamila Kuzere, który miał być strażakiem sezonu „Pasiaków”. Mimo dobrego zrywu na koniec sezonu Resovii nie udało się wykaraskać od walki w barażach.  Trenerowi Kuzerze udało się wygrać tylko jedno spotkanie z ŁKS-em Łódź II. Jednak warto zaznaczyć, że trzy ostatnie mecze w tym sezonie Resovii były naprawdę dobre. Chociaż nie udało się „Pasiakom” zgarnąć w żadnym z nich pełnej puli, to te spotkania zespół z Rzeszowa zremisował.

Resovię czeka teraz walka w barażach. Jak na razie zespół ze stolicy Podkarpacia nie zna rywala. Warto również dodać wstydliwy ruch transferowy „Pasiaków” pod koniec sezonu. Klub ogłosił transfer medyczny Michała Matysa, jednak ten z powodów proceduralnych nie zagra już w tym sezonie.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze