Selekcjoner Jan Urban powołał 25 zawodników na wrześniowe zgrupowanie reprezentacji Polski. Podczas niego „Biało-czerwoni” zmierzą się z Holandią i Finlandią. Niestety, przy okazji powołań zawsze pojawiają się pewne kontrowersje. Często zostają powołani zawodnicy, którzy realnie na to nie zasłużyli. Co gorsza, dzieje się to kosztem tych, którzy pokazali się z lepszej strony… Ten artykuł dotyczy właśnie takich postaci.
Jan Urban wybrał i co do znacznej większości nazwisk należy się zgodzić. Głosów krytyki kibiców jednak nie brakuje… Są piłkarze, którzy swoją dyspozycją w klubie pokazali, że mogą stanowić o sile reprezentacji – zostali jednak z pewnych powodów pominięci.
Oto najwięksi nieobecni wrześniowego zgrupowania reprezentacji Polski.
Marcin Bułka i inni pominięci bramkarze
Bułka, Tobiasz, Trelowski, Kochalski – to bramkarze, którzy naszym zdaniem bardziej zasługują na miejsce w reprezentacji Polski niż Bartosz Mrozek. Każdy z nich gra regularnie w swoim klubie i przede wszystkim jest chwalony za swoje występy. Choć sam Mrozek jest jakościowym golkiperem, w bieżących rozgrywkach raczej nie udowodnił, że zasługuje na powołanie.
Szczególnie oburza tu nieobecność Marcina Bułki. Oczywiście, ktoś może powiedzieć, że przechodząc do NEOM SC, wybrał pieniądze zamiast poważnej piłki. Z drugiej strony, sama Saudi Pro League to już naprawdę nie jest taka słaba liga, a piłkarze z innych reprezentacji pokazali, że da się tam utrzymać dobrą formę (np. N’Golo Kante we Francji). Tym bardziej brak powołania dziwi, że za kadencji Michała Probierza były golkiper francuskiej Nicei był regularnie częścią kadry – i nawet grywał naprzemiennie z Łukaszem Skorupskim.
Pomińmy już jednak jego przypadek. Niepowołany jest również choćby Kacper Trelowski, który prezentuje się obecnie znacznie lepiej niż Mrozek. Podobnie Kacper Tobiasz, który ostatnio dosłownie ratuje Legię Warszawa swoimi interwencjami. Nie ukrywamy też, że brak powołania Mateusza Kochalskiego można traktować jako nieporozumienie. Świetna forma w Karabachu w ostatnim czasie powinna go promować. No właśnie – powinna, a tego nie robi…

Slisz i Piotrowski jedynymi opcjami na „szóstkę”… Inni? A komu to potrzebne?
Na pozycję numer 6 powołani zostali Bartosz Slisz i Jakub Piotrowski. I wcale nie mówimy, że są to niewłaściwe wybory. Musimy się jednak poważnie zastanowić, czy to wystarczająca liczba zawodników. Tym bardziej że nazwiska Slisza i Piotrowskiego w kontekście reprezentacji nie kojarzą się najlepiej. Znacznie lepiej wypada Jakub Moder (mogący grać na „szóstce”), który jednak wypadł z powodu kontuzji. Kto zatem został pominięty? Oskar Repka, Taras Romanczuk i Jakub Kałuziński.
Szczególnie dziwi nieobecność tego pierwszego, bo Repka w ostatnim roku był jednym z najlepszych zawodników PKO BP Ekstraklasy. Najpierw wyróżniał się w barwach GKS-u Katowice, a od początku bieżącego sezonu reprezentuje Raków Częstochowa. Tam również spisuje się bez zarzutów. Stał się na polskich boiskach postacią absolutnie niepodważalną, więc nie dziwiły głosy, że powinien dostać powołanie od Jana Urbana. W pełni na to zasłużył, a dlaczego go zabrakło… na to pytanie musi odpowiedzieć już sam selekcjoner.














