Jeszcze w czerwcu Jan Bednarek był pewniakiem do pierwszego składu reprezentacji Polski na mundial w Katarze. Jednak w sierpniu reprezentant Polski zmienił klub i po przenosinach na placu gry spędził zaledwie 90 minut. Wobec tego wywiązała się dyskusja na temat jego przydatności, którą mogliśmy zweryfikować w meczu towarzyskim z Chile.
Reprezentacja Polski spotkanie z Chilijczykami rozpoczęła, grając trójką z tyłu. W obronie Czesław Michniewicz postawił na Kamila Glika, Jakuba Kiwiora i omawianego przez nas Jana Bednarka. Najsolidniej spośród tych trzech zawodników zaprezentował się Jakub Kiwior, który teraz jest naszym najpewniejszym stoperem, a w kadrze pierwszy raz pojawił się w czerwcu. Natomiast stoper Aston Villi miał problemy i widać było po nim brak gry.
Jan Bednarek już niczego nie gwarantuje
Zawsze Bednarek w kadrze jakieś minimum gwarantował, teraz niestety jego występ jest niewiadomą. Niesamowite, jak wiele zmieniło się w tej kwestii od czerwca, gdy Bednarek potrafił jeszcze zagrać w reprezentacji na dobrym poziomie, ostatni mecz był jednak w jego wykonaniu zły.
Bednarek w meczu z Chile popisał się jedną bardzo dobrą interwencja, gdy wślizgiem zablokował uderzenie w polu karnym. To niestety w zasadzie chyba wszystko, co jesteśmy w stanie powiedzieć na jego temat, jeśli chodzi o pozytywy. Chilijczycy na początku spotkania próbowali posyłać piłki prostopadłe za naszych stoperów, co niestety im wychodziło, za co głównie odpowiedzialni są Bednarek z Glikiem. Później kadra „La Roja” miała ułatwione zadanie, bo zdała sobie sprawę, jak fatalni byli tego dnia nasi pomocnicy. Żurkowski i Krychowiak, lekko mówiąc, nie dawali rady i zmuszali naszych stoperów do opuszczania swoich stref.
Jan Bednarek zawsze też chciał rozgrywać piłkę. Oczywiście nie jest to zawodnik, który jest perfekcyjny z piłką przy nodze, ale kto ma to robić? Glik? Bednarek po prostu musiał, niezależnie od swoich umiejętności i predyspozycji, wziąć to na swoje barki. Były jednak momenty, gdy mu to wychodziło, zarówno jeśli chodzi o rozegranie po ziemi do boku, jak i długie piłki posyłane czy to za kołnierz obrońców rywali, czy na walkę o futbolówkę w powietrzu.
W spotkaniu z Chile zupełnie mu to jednak nie szło. Krótkie podania Bednarek posyłał z opóźnieniem, bo najpierw przez jakiś czas ustawiał sobie piłkę. Jeśli musiał grać szybko, to były trzy wyjścia z tej sytuacji: albo tego nie robił, albo podawał strasznie niecelnie w aut, albo podawał strasznie niecelnie do rywala. Zdarzyło się też parę razy, że gracz wypożyczony do Aston Villi zdecydował się na górną piłkę. Tutaj już kończyło się to tylko w jeden sposób – tragicznie. Podania górą Bednarka stały na niesamowicie słabym poziomie.











