Nadspodziewanie udany bieżący sezon w wykonaniu Liverpoolu jest wszem i wobec opisywany i komplementowany przez światowe media. Słowa uznania i pochlebstwa płyną strumieniami w stronę Mohameda Salaha, Roberto Firmino oraz Sadio Mane. Jednak w całej euforii nad grą „The Reds” gdzieś na boczny tor zepchnięty został jeden z najważniejszych graczy w talii Jurgena Kloppa. James Milner – piłkarz orkiestra o żelaznych płucach i determinacji przewyższającej Mont Blanc.
Zakontraktowanie Jamesa Milnera w lipcu 2015 roku było wielkim sukcesem Liverpoolu. Anglik zdecydował się na dołączenie do „The Reds” ze względu na obietnicę regularnych występów w podstawowym składzie ze strony menedżera Brendana Rodgersa. Szkoleniowiec z Irlandii Północnej w osobie Milnera widział rozwiązanie problemów, które powstały po odejściu legendy Liverpoolu – Stevena Gerrarda. Były gracz Manchesteru City miał wnieść do zespołu to czego tak bardzo brakowało „The Reds” – doświadczenie oraz żelazne płuca w drugiej linii.
Plan Rodgersa się powiódł. Milner od początku sezonu szybko wkomponował się do zespołu, odgrywając bardzo istotną rolę w drugiej linii. Anglik prezentował atuty znane z występów w barwach Manchesteru City – niesamowitą wydolność oraz zaangażowanie. Jedynym problemem były słabe wyniki, jakie odnosił Liverpool. Niezadowalające rezultaty stały się przyczyną zwolnienia Brendana Rodgersa. Menedżera, który był głównym inicjatorem pozyskania Jamesa Milnera. Przyszłość Anglika stanęła pod znakiem zapytania.
Klopp i łamanie taktycznych barier Milnera
Obawy o pozycję Milnera w zespole po objęciu posady menedżera przez Jurgena Kloppa okazały się nieuzasadnione. Niemiec zaufał zawodnikom spotkanym w klubie i nie planował kadrowej rewolucji. Milner utrzymał silną pozycję w pierwszym zespole, a co więcej był jednym z graczy, którzy najszybciej zaadoptowali się do gegenpressingu – stylu gry preferowanego przez Kloppa.
Dobra dyspozycja Anglika przyczyniła się w dużym stopniu do dotarcia zespołu „The Reds” do dwóch finałów. Żadnego z nich nie udało się jednak zawodnikom Kloppa wygrać. Szczególnie istotny ze względu na przyszłość angielskiego pomocnika był przegrany mecz z Sevillą o triumf w Lidze Europy. Alberto Moreno popełnił w starciu z Andaluzyjczykami błąd, który kosztował Liverpool cenne prowadzenie, czym ostatecznie wypadł z łask menedżera „The Reds”.
Podczas gdy wszyscy oczekiwali transferu nowego lewego defensora, Klopp postanowił przekwalifikować Milnera. Anglik początkowo opierał się możliwości gry na lewej stronie defensywy, lecz z czasem ustąpił i intensywnie zaczął uczyć się nowych boiskowych obowiązków.
– To zupełnie inna pozycja. Ma swoje wady i zalety. Przez całą karierę grałem jako pomocnik, dużo wyżej. Wtedy masz świadomość, że za twoimi plecami masz partnera. Przyzwyczajasz się do gry w parze z obrońcą, który wspiera cię w ataku, ale w defensywie jesteś bardziej osamotniony – powiedział Milner w sierpniu 2016 roku.












