Były zawodnik warszawskiej Legii, a obecnie asystent trenera w tym klubie, Jacek Magiera podsumował poczynania zawodników w fazie grupowej mundialu.

W fazie grupowej z bardzo dobrej strony pokazały się drużyny z Ameryki Południowej, a ekipy z Europy czy Afryki raczej zawiodły. Jaka może być tego przyczyna?
Nie odkryję niczego nowego, gdy powiem, iż poziom piłki coraz bardziej się wyrównuje. Nie ma już tak wyraźnej różnicy między Europejczykami a Azjatami czy graczami z innych kontynentów. Większość reprezentacyjnych zawodników z Afryki, Ameryki Południowej czy Azji gra w ligach na Starym Kontynencie. Oprócz tego wiele różnorakich federacji decyduje się na zatrudnienie trenerów właśnie z tego rejonu, dzięki czemu przenoszone są pomysły na grę. Nie stawiałbym więc tezy, że to ekipy z Europy grają słabiej, po prostu inne narody rozwijają się zdecydowanie szybciej niż kiedyś.
Czy uważa Pan, iż gdyby Raymond Domenech nie był selekcjonerem to reprezentacja Francji grałaby lepiej?
Trudno jest mi powiedzieć cokolwiek na ten temat, gdyż musiałbym widzieć, co się dzieje w tej drużynie od środka. Jednak nagłaśniane przez media konflikty w zespole na pewno nie pomagały.
Który z do tej pory rozegranych meczów był najbardziej emocjonujący, a jaki wynik zaskoczył Pana najbardziej?
Najbardziej emocjonującym był według mnie pojedynek Słowacji z Włochami. Co do sensacji to postawiłbym na rywalizację Portugalii z Koreą Północną. Obecnie bardzo rzadko zdarzają się wyniki 7:0, zwłaszcza na tak poważnym turnieju jak mistrzostwa świata. Mało kto mógł przypuszczać, że zobaczymy tyle bramek, po tym jak Azjaci dobrze zaprezentowali się w pojedynku z Brazylią.
Nie od dziś wiadomo, że Argentyna ma w swoich szeregach wielu znakomitych piłkarzy. Czy Diego Maradona w pełni wykorzystuje drzemiący w nich potencjał?
Wykorzystuje na pewno. Trzeba pamiętać, że piłka klubowa i reprezentacyjna to zupełnie różne sprawy. Selekcjonerzy mają zdecydowanie mniej czasu na przygotowanie swoich zespołów, mając ich do dyspozycji jedynie kilka razy w roku. Mają za zadanie głównie jeździć po świecie i obserwować. Trenerzy klubowi mają za to swoich graczy przez praktycznie dziesięć miesięcy w roku, tak więc możliwości selekcjonerów nie są aż tak wielkie. Co do samego Maradony, to nie mam żadnych zastrzeżeń, wygrali do tej pory wszystkie spotkania i pewnie awansowali. Po za tym apogeum formy ma przyjść dopiero na fazę pucharową.
Który zawodnik po fazie grupowej zasługuje, według Pana, na miano najlepszego gracza mundialu?










