Trudnym zadaniem jest próba pełnej odpowiedzi na powyższe pytanie. Dlatego, że z konfliktem tym mamy do czynienia od setek lat. I chociażby napisano mnóstwo książek i artykułów na ten temat, nakręcono wiele filmów, przeprowadzono setki rozmów z mieszkańcami wyspy, nie uda się wypełnić wszystkich luk, jakie istnieją przy badaniu tego złożonego problemu. Przed dzisiejszym meczem z Irlandią Północną spróbujmy chociaż w paru słowach przybliżyć esencję tego konfliktu.
Historia konfliktu długa i szeroka
Na dobrą sprawę sięga ona aż czasów średniowiecza, ponieważ już w XII wieku Brytyjczycy zajęli się podbijaniem terytoriów dzisiejszej Irlandii. I czynili to w sposób potęgujący nieprzyjemne relacje, narzucając mieszkańcom własne prawa i częściowo język. Kilkaset lat później, gdy na tronie zasiadała już Elżbieta I, zaczęli prowadzić ostrą politykę kolonizacyjną charakteryzującą się konfiskowaniem ziemi przez angielskich i szkockich osadników.
Rosnącą przepaść między mieszkańcami wyspy i zwolennikami Brytyjczyków potęgowała pierwsza, podstawowa różnica, która do dnia dzisiejszego pozostała symbolem tego konfliktu – religia. Irlandczycy bowiem są katolikami, zaś Brytyjczycy należą do kościoła protestanckiego. Tym oto sposobem zapoczątkowany w dobie reformacji umowny podział utrwalił się na kilkaset lat aż do dnia dzisiejszego. Przeciwnicy kolonizatorów byli jednocześnie członkami kościoła katolickiego, zaś zwolennicy anglikanizmu optowali za jednością ze Zjednoczonym Królestwem.
Opis całego konfliktu na przestrzeni wielu dziejów byłby z pewnością zadaniem długim, zasługującym na serię co najmniej kilku artykułów. Przyjmijmy zatem, że przez ten czas wyspa naszych dzisiejszych rywali była świadkiem wielokrotnych konfliktów zbrojnych i nie tylko, które w mniejszym bądź większym stopniu oscylowały wokół najważniejszej kwestii. Tej dotyczącej niepodległości Irlandii. Tak było w czasie krwawo stłumionego przez Olivera Cromwella powstania katolików irlandzkich z 1640 roku. Pod koniec XVII wieku w wyniku wojny domowej kolejny raz Irlandczycy ponieśli klęskę, a ceną za ich porażkę było rozwiązanie parlamentu w Dublinie w 1801 roku. W historii tego konfliktu równie tragiczna była klęska Wielkiego Głodu w latach 1845-1849, która przyniosła straty w ludziach.
Powstanie Irlandii Północnej
Sytuacja zaczęła powoli zmieniać się w XX wieku, gdy w 1916 roku ponownie wybuchło powstanie ludności katolickiej, tzw. „wielkanocne”. Również i ono zostało jednak krwawo stłumione przez Brytyjczyków. Jego skutki zasadniczo różniły się jednak od wcześniejszych wystąpień. Po tragedii, w wyniku której zginęło około 1400 osób, duże poparcie społeczne zaczęli zbierać irlandzcy ekstremiści. Dzięki temu udało im się zdobyć mandaty w Izbie Gmin, co pozwoliło otworzyć nowy rozdział w tej walce. Wybrani posłowie, reprezentujący Sin Fein, postanowili odłączyć się od parlamentu brytyjskiego, tworząc własny z siedzibą w Dublinie. Co ciekawe, sama organizacja podobno nie miała nic wspólnego z działaniami zakończonego już powstania. Jakkolwiek by nie było, w 1919 roku nie tylko proklamowano Republikę Irlandii, ale też wkrótce utworzono Irlandzką Armię Ochotników przekształconą następnie w Irlandzką Armię Republikańską na czele z niejakim Michaelem Collinsem.











